Stanko pisze: ↑2026-05-07, 19:02
Bądż, Krystyno, bardziej łaskawa dla wrodzonego nam lęku przed obcymi. Jest to normalna genetyczna cecha w ludzkim organizmie, stąd tak kosztowanie płaci cały organizm za jeden przeszczep obcego elementu
Gatunki wiedzą, co je podżera: ten obcy i dlaczego wiele gatunków nie mogło zaistnieć albo zaginęło - z powodu tego obcego!
Człowiek też to wie, bo doświadczył! Dlaczego przez siedem milionów lat człowieka nie mógł się rozwinąć? Z powody meandrów ewolucji, która go uczyniła bardzo bezbronnym na afrykańskich sawannach wobec pasożytów i dzikich zwierząt, zanim nie nauczył się po milionach lat produkować odzieży i narzędzi obronnych, używać ognia i budować bezpieczne na noc legowiska.
Rezultat był jednak taki, że zanim się to stało, została tylko z milionów rodów, tylko jedna rodzina ludzi z których dożył Adam, jako jedyny przodek dzisiejszych ludzi; oraz jego Ewa. Jakoś zawsze wstrząsa mną ta myśl, że na jednej nitce genetycznej wisiał los istnienia człowieka w ogóle. Gdyby Y-Adam lub mt-Ewa doznali pożarcia przez lamparta, albo okazali się niepłodni, świat byłby w ogóle bezludny.
Ocaliło proto-człowieka to, że rozwijał się u niego jakiś rozum i pojawiły się większe szanse obrony przed yum "obcym". Mamy to do dziś. Dlatego w drzwiach naszych mieszkań mamy zamki i klucze!
Bądź, Krystyno, wdzięczna Bogu za dar instynktownego lęku przed obcymi: migracją band ludzkich, zwierzem, pasożytami, bakteriami i wirusami... warunkami atmosferycznymi, wybuchem wulkany czy potopem, brakiem pokarmu czy wody...
I coś takiego mieści się jeszcze w światpoglądzie chrześcijańskim?
Czytając Taką wizję Adama i Ewy wiszących na "nitce genetycznej" i drżących przed lampartem, zastanawiam się, czy my czytamy tę samą Biblię. Nie można wyjść ze zdumienia, że taka narracja to nie jest korelacja z Pismem – jest jego dramatycznym zaprzeczeniem.
Czyli Bóg jednak "lepił" człowieka przez 7 milionów lat, zostawiając go bezbronnego na sawannie, by patrzeć, jak pasożyty i drapieżniki dziesiątkują miliony rodów, aż została tylko jedna rodzina.
Czy Ty naprawdę wierzysz w Boga, który bawi się w taką krwawą loterię?
Biblia mówi o Bogu, który stwarza człowieka
z godnością, daje mu
panowanie nad zwierzętami i umieszcza w ogrodzie, a nie o Bogu, który liczy na łut szczęścia, że Y-Adam nie dostanie biegunki przed spłodzeniem potomstwa.
To nie jest Bóg Stwórca, tylko jakiś reżyser horroru.....
Do tego twierdzisz, że ocalił nas
"jakiś rozum" -
"..niego jakiś rozum..". To czysty materializm.
W Biblii człowieka ocaliło Boże postanowienie. Jeśli Bóg stwarza Adama, to nie ma mowy o przypadkowym pożarciu przez lamparta. Boża suwerenność wyklucza Twoją wizję szczęśliwego zbiegu okoliczności.
Robienie z historii zbawienia opowieści o przetrwaniu najsilniejszego (lub najsprytniejszego) to sprowadzanie Boga do roli bezsilnego obserwatora ewolucji.
Klejne sprzeczności, to mieszanie instynktu zwierzęcego z moralnością. Twierdzisz, że mamy być wdzięczni za
"instynktowny lęk przed obcym". Tymczasem Biblia uczy:
"Doskonała miłość usuwa lęk" (1 J 4,18) oraz nakazuje gościnność wobec obcych.
Ty próbujesz uzasadnić ksenofobię genetyką z sawanny. To nie jest teologia, to jest próba usprawiedliwienia naszych upadłych instynktów "biologicznym projektem".
Biblijny Adam to postać, w której skupia się cała ludzkość, stworzona w harmonii z Bogiem. Twój "Adam" to przerażone zwierzę, któremu akurat udało się rozpalić ognisko.
Jeśli los istnienia człowieka rzeczywiście by
"wisiał na jednej nitce", to znaczy, że
Twój Bóg nie panował nad sytuacją. A Bóg Biblii mówi:
"Zanim ukształtowałem cię w łonie matki, znałem cię".
Tam nie ma miejsca na meandry ewolucji, które mogłyby zniweczyć Boży plan.
Stanko, spójrz – nawet
@Krystyna zauważyła, że Twoja próba zrobienia z ewolucyjnego lęku Bożego daru
to niebezpieczna karykatura. A zauważ, że jej światopogląd jest bliższy materializmowi niż Twój, bo ona jednak broni "neurobiologii", a mimo to zauważyła, jak absurdalna jest Twoja próba sakralizacji lęków i instynktów.
Jeśli uznajemy, że instynktowne podżeranie się i ksenofobia to Boży projekt,
to de facto robimy z Boga autora nienawiści i podziałów. To, co Ty nazywasz
"wdzięcznością za lęk",
Biblia nazywa skutkiem upadku i braku miłości. Jeśli Twoja teologia sprowadza się do tego,
że Bóg przez miliony lat trenował w nas strach, byśmy przeżyli na sawannie, to Twój "Bóg" jest tylko personifikacją instynktów przetrwania, a nie Ojcem, który stworzył nas do wolności od strachu.
Twoja wizja jest niespójna. Próbujesz ożenić biblijną historię o Adamie z naturalistycznym horrorem o przetrwaniu gatunku. Wynikiem tego jest obraz Boga, który jest nieefektywny, i człowieka, który jest tylko szczęśliwym ocalałym,
a nie wybranym dzieckiem Stwórcy. To, co Ty nazywasz
"wstrząsającą myślą", dla chrześcijanina jest po prostu negacją Bożej Opatrzności.
Zdecyduj się - czy wierzysz w Boga, który panuje nad każdym atomem i stworzył Adama z konkretnym celem, czy w ślepy los, który akurat w Maroku 300 tysięcy lat temu miał dobry dzień?
P.S. I takie wypowiedzi dopiero pokazują...że niby tylko "badacie", tylko "korelujecie"....ale tak na prawde wpychacie te materialistyczne wizje, w chrześcijański pogląd i zakrzywiacie tym obraz człowieka, jego godność, jego miejsce na tym świecie, no i też obraz Boga i w ogóle Biblię......
cała Biblia - dosłownie cała Biblia zaprzecza teorii ewoucji, nie tylko piewrsze 11 rozdziałów, które musicie zalegoryzować, by choć trochę jej treść dała się "delikatnie" skolerować z TE.....tyle z tej teistycznej ewolucji....