Historia polskiego Kościoła prawosławnego powtarza się na Ukrainie?

Rozmowy na temat siostrzanego Kościoła, który się oddzielił od powszechnego w XI wieku.

Moderator: Junior moderator

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
konrad_jackowski
Przybysz
Przybysz
Posty: 1
Rejestracja: 14 cze 2018

Historia polskiego Kościoła prawosławnego powtarza się na Ukrainie?

Post autor: konrad_jackowski » 2018-06-14, 16:41

Obrazek
Autokefalia Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego (UKP) jest coraz bliżej. Dla niektórych to jest zwycięstwem: uznanie niezależności oraz wielką przewagą w przededniu zbliżających się wyborów prezydenckich. Jednak prawie 100 lat temu w 1924 roku podobna sytuacja miała miejsce w Polsce, w wyniku której doprowadziło do prześladowań i jeszcze większego podziału autokefalicznego kościoła prawosławnego.
Dlaczego Polski Kościół Prawosławny (PKP) chciał mieć autokefalię?
Historia PKP zaczyna się w X wieku, kiedy w rejonach Słowian wschodnich powstała pierwsza Eparchia. Polska elita polityczna znajdowała się pod wpływem Kościoła katolickiego, ale mimo różnych ograniczeń prawnych, Kościołowi prawosławnemu udało się utrzymać względną stabilność. Po rozbiorze Polski w 18 wieku, wschodnie regiony, nabyte przez Imperium Rosyjski, trafili pod jurysdykcję Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego. W 1918 roku od momentu odzyskania niepodległości przez Polskę, rządzący krajem dążyli do uniezależnienia się Kościoła prawosławnego w Polsce od patriarchy Moskwy i uzyskania przezeń autokefalii.
Prawosławie było drugim co do wielkości wyznaniem w kraju. Absolutną większość prawosławni stanowili w województwach poleskim, wołyńskim i nowogródzkim. Politykę wyznaniową II RP cechowała jednak głęboka nieufność wobec prawosławia, które traktowano jak dawną instytucję zaborczą. Z inicjatywy władz państwowych Kościół prawosławny w Polsce rozpoczął starania o autokefalię. Jerzy (metropolita warszawski i całej Polski) został w 1923 zamordowany przez przeciwnika autokefalii archimandrytę Smaragda (Łatyszenkę) jako protest przeciw dążeniom metropolity do autokefalii kościoła prawosławnego w Polsce. Jego następcą został Dionizy. Dionizy chciał obronić prawosławie w Polsce przed presją ze strony władzy oraz przed napięciem w relacjach między rządem ZSRR a Patriarchatem Moskiewskim, które mogło spowodować likwidację tego Patriarchatu.
W listopadzie 1923 roku patriarcha Moskiewski Tichon został zwolniony z więzienia i Dionizy zwrócił się do niego z apelem o niezależność. Oczekując na odpowiedź, Polski Synod pod czas Wielkiego Postu w 1924 przygotował mirra (jeden ze składników kadzidła używanego podczas liturgii). Moskwa zareagowała zarzutami wobec PKP. Rząd Radziecki oskarżył Polskę o wtrącanie się w sprawy cerkwi i później Patriarcha Tichon odmówił udzielenia autokefalii.
Władze polskie wyraźnie sugerowały metropolicie Dionizemu podjęcie rozmów z patriarchą Konstantynopola, chociaż urzędujący patriarcha Melecjusz IV nie wyrażał jednoznacznie swojego stanowiska w tym zakresie. Potwierdził wprawdzie wybór Dionizego, nadając mu tytuł metropolity warszawskiego i wołyńskiego i całego Kościoła prawosławnego w Polsce oraz godność przełożonego Ławry Poczajowskiej, jednak w liście wysłanym w kwietniu 1923 nie wspominał o możliwej autokefalii, a jedynie sugerował przejście prawosławnych w Polsce pod swoją jurysdykcję. Po śmierci Melecjusza metropolita Dionizy kontynuował rozmowy z jego następcą Grzegorzem VII. Po udzieleniu mu oczekiwanych szczegółowych sprawozdań w kwestii sytuacji Kościoła prawosławnego w Polsce i przekazaniu daru w wysokości 12 tys. funtów szterlingów Grzegorz VII wstępnie zaakceptował usamodzielnienie się polskiego prawosławia.
Jego decyzję potwierdził Synod patriarszy 11 listopada 1924. Dwa dni później, 13 listopada 1924 patriarcha Konstantynopola podpisał stosowny Tomos. Uroczyste ogłoszenie samodzielności Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego miało miejsce 17 września następnego roku w soborze w Warszawie, w obecności przedstawicieli starożytnych patriarchatów prawosławnych.
Deja vu
Ale wróćmy do dzisiejszych czasów. Dziś możemy zobaczyć pewne paralele historyczne: Ukraina chce niezależności od Moskwy( chodzi o autokefalię), prezydent Poroszenko, Parlament oraz Episkopat dopóki nie uznanego przez prawosławny świat Ukraińskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego (UAKP) oraz Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Kijowskiego (UKP PK) wysyłają apel do Konstantynopolu i otrzymują Tomos, którego nie uznaje Moskwa. Nawet powód decyzji Arcybiskupa Konstantynopola – Nowego Rzymu i Patriarcha Ekumeniczny wydaje się taki sam - sto lat temu przeniesienie Kijowskiej Metropolii pod jurysdykcję Moskwy nastąpiło wbrew prawu kanonicznemu. Najprawdopodobniej, Tomos dla Ukrainy będzie oparty na podobnych podstawach.
Jednak można odróżnić te dwa przypadki. Po pierwsze, polski apel o autokefalię został wysłany przy wsparciu kleru i wierzących. Przed tym trzech biskupów którzy nie zgadzali się z pozycją Synodu wyjechało z kraju, dlatego nie było podziału między wierzącymi a hierarchami. Tymczasem, Ukraina dzisiaj znajduje się na progu wojny międzyprawosławnej: wojny między Kościołem Patriarchatu Kijowskiego a Kościołem Patriarchatu Moskiewskiego.
Po drugie, sto lat temu polskie hierarchowie byli wyświęceni zgodnie z kanonem i jeszcze nie istniało określonej procedury zapewnienia autokefalii. Dzisiaj istnieje reguła, która nie pozwala zapewnić autokefalię jednostronnie.
Czy Tomos przyniósł rezultaty?
Pewnie nie, decyzja Grzegorza VII miała negatywny wpływ na społeczeństwo: autokefalia spowodowała represje wobec prawosławia w Polsce. Ograniczanie wpływów Kościoła prawosławnego przybierało w II Rzeczypospolitej formę różnorodnych szykan administracyjnych. W okresie międzywojennym miały miejsce trzy fale rewindykacji świątyń prawosławnych, które były niszczone lub przekazywane Kościołowi rzymskokatolickiemu, propagującemu jednocześnie działalność neounijną. Argumentowano to czasem tym, że niektóre z tych świątyń były wcześniej kościołami katolickimi. W latach 1918–1939 Kościół prawosławny stracił około 500 cerkwi. Z tej liczby na kościoły katolickie wyświęcono 137 świątyń, 104 zamknięto, a – w samym tylko okresie od maja do lipca 1938 – 91 zburzono. Czy ten sam los spotka Ukrainę?
Nie chce podejrzewać patriarchę Bartłomieja I, ale niestety pieniądze zawsze mocno wpływają na politykę. Tomos dla dzisiejszego Kijowa jak i dla Warszawy w 1924 to czysta polityka.
Tak czy inaczej, w 1948 ZSRR odzyskał kontrolę nad Polską i po latach gwałtownej walki polski Kościół prawosławny wrócił pod jurysdykcję Moskwy. Patriarcha Moskiewski anulował Tomos 1924 roku i zastąpił go swoim własnym.
Co więc osiągnęli polskie prawosławne hierarchowie? Oczywiście, niezależność. Ale ta niezależność spowodowała jeszcze więcej przemocy w już zmęczonym prawosławnym świecie. Czy musi Konstantynopol brać pod uwagę historię PKP w przypadku dzisiejszej Ukrainy? Patriarcha Bartłomiej I musi dobrze pomyśleć: jeżeli Polska w 1924 była beczką proszku, Ukraina dziś to bomba atomowa, bomba która może wybuchnąć w każdej chwili.

Awatar użytkownika
Dezerter
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 3986
Rejestracja: 24 sie 2015
Lokalizacja: Inowrocław
Wysłał podziękowań: 345 razy
Otrzymał podziękowań: 226 razy
Płeć:
Kontakt:

Re: Historia polskiego Kościoła prawosławnego powtarza się na Ukrainie?

Post autor: Dezerter » 2018-06-14, 20:14

Dzięki za kawał ciekawej historii i analizę współczesności, ale nie da się zauważyć, że analizy prorosyjskiej pro Patriarchatu Moskiewskiego.
Ja tam jestem za wolnością i demokracją, więc kibicuję narodowemu Patriarchatowi Ukrainy
Nie czyńcie tak jak ci przeciw którym występujecie

ODPOWIEDZ