Pytania o grzechy w seksie małżeńskim.

Moderator: Junior moderator

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
xyzz
Przybysz
Przybysz
Posty: 1
Rejestracja: 9 lip 2018

Pytania o grzechy w seksie małżeńskim.

Post autor: xyzz » 2018-07-09, 21:01

Witam, chciałbym zapytać o pewną kwestię dotyczącą seksualności w małżeństwie.
Czy jeżeli podczas seksu z żoną robię jej dobrze ręką i ona dochodzi, mimo że stosunek kończy się wytryskiem w pochwie jest to grzech? Nie zamierzam dokonać aktu pettingu i zawsze jest to połączone z penetracją, ale chciałbym, żeby żona również doznała orgazmu. Czy każde doprowadzenie do orgazmu przy pomocy innych części ciała niż części intymne to grzech? Czy kobiety muszą być skazane na seks bez orgazmu łechtaczkowgo, żeby było „po chrześcijańsku”?

Czy seks w małżeństwie ma na celu tylko i wyłącznie spłodzenie potomstwa i uprawianie go w czasie ciąży i po menopauzie jest również grzechem?

Dlaczego metoda planowania ciąży przez kalendarzyk jest dozwolona, a prezerwatywy już nie? Przecież intencja tego czynu jest taka sama, żeby nie doprowadzić do ciąży. Gdyby Bóg chciał, żeby mimo wszystko doszło do ciąży to i prezerwatywa nie byłaby przeszkodą.

Dodam, że jesteśmy rok po ślubie i żona jest w pierwszej ciąży, a zamierzamy mieć troje dzieci.
Bardzo proszę o odpowiedzi, ponieważ nie mogę znaleźć rozwiązania na te pytania. Z góry dziękuję i pozdrawiam.

Awatar użytkownika
Magnolia
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 2182
Rejestracja: 26 lis 2017
Lokalizacja: Warszawa
Wyznanie: Katolicyzm
Wysłał podziękowań: 401 razy
Otrzymał podziękowań: 273 razy
Płeć:

Re: Pytania o grzechy w seksie małżeńskim.

Post autor: Magnolia » 2018-07-10, 04:38

xyzz pisze:
2018-07-09, 21:01
Witam, chciałbym zapytać o pewną kwestię dotyczącą seksualności w małżeństwie.
Czy jeżeli podczas seksu z żoną robię jej dobrze ręką i ona dochodzi, mimo że stosunek kończy się wytryskiem w pochwie jest to grzech? Nie zamierzam dokonać aktu pettingu i zawsze jest to połączone z penetracją, ale chciałbym, żeby żona również doznała orgazmu. Czy każde doprowadzenie do orgazmu przy pomocy innych części ciała niż części intymne to grzech? Czy kobiety muszą być skazane na seks bez orgazmu łechtaczkowgo, żeby było „po chrześcijańsku”?

Czy seks w małżeństwie ma na celu tylko i wyłącznie spłodzenie potomstwa i uprawianie go w czasie ciąży i po menopauzie jest również grzechem?
Na te wszystkie pytania odpowiedź jest tylko jedna : NIE.
W ramach gry wstępnej kobieta może przeżywać rozkosz, jednak jak sam zastrzegłeś, pieszczoty powinny się zakończyć penetracją i wytryskiem w pochwie.
Oczywiście że w ciąży i po menopauzie można współżyć i jest to dobre i bezgrzeszne, dlatego że w sposób naturalny te stosunki są bezpłodne. Katolicka nauka moralna głosi by nie rozrywać dwóch znaczeń współżycia małżeńskiego: jednoczącego i płodnego. (znajdziesz o tym w Humanae Vitae, link poniżej)
xyzz pisze:
2018-07-09, 21:01
Dlaczego metoda planowania ciąży przez kalendarzyk jest dozwolona, a prezerwatywy już nie? Przecież intencja tego czynu jest taka sama, żeby nie doprowadzić do ciąży. Gdyby Bóg chciał, żeby mimo wszystko doszło do ciąży to i prezerwatywa nie byłaby przeszkodą.
Proponuje trochę więcej poczytać o Naturalnych metodach planowania rodziny. http://npr.pl/pobierz/npr_w_pigulce.pdf
Bo metoda nazywana "kalendarzyk" odeszła do lamusa a nazywanie metod naturalnych kalendarzykiem jest krzywdzące dla tych metod.
Dlaczego metody naturalne są ok a prezerwatywa nie?
Bo metody naturalne wykorzystują wiedzę o płodności do podejmowania decyzji o współżyciu, decyzje moga być dwie: albo decydujemy się współpracować z Bogiem w kwestii poczęcia nowego życia, albo powstrzymujemy sie od tej współpracy - powstrzymując się od współżycia. Innymi słowy wykorzystujemy wiedzę, rozum i opanowanie. Na tym Bogu zależało, byśmy byli rozumni, wolni i opanowani. W takim rozumieniu nie ma działania przeciw poczęciu.
Prezerwatywa wpisuje się w antykoncepcję ponieważ staje się przeszkodą "przeciw poczęciu". Czyli człowiek przez swoje działanie lekceważy aspekt płodny, stawia granicę sztuczną, stawia tez swoje potrzeby ponad nakazem Bożym by szanować siebie, ciało i kierować się miłością, a nie egoizmem.
Dobrze jest to wszystko wyjaśnione w encyklice Pawła VI "Humanae Vitae".
http://kodr.pl/wp-content/uploads/2017/ ... _vitae.pdf
xyzz pisze:
2018-07-09, 21:01
Dodam, że jesteśmy rok po ślubie i żona jest w pierwszej ciąży, a zamierzamy mieć troje dzieci.
Bardzo proszę o odpowiedzi, ponieważ nie mogę znaleźć rozwiązania na te pytania. Z góry dziękuję i pozdrawiam.
No to życzę niech Bóg błogosławi. :-bd :)
"Jestem tu by wielbić, by oddawać Bogu chwałę "

Awatar użytkownika
Dezerter
Elitarny komentaor
Elitarny komentaor
Posty: 4125
Rejestracja: 24 sie 2015
Lokalizacja: Inowrocław
Wysłał podziękowań: 376 razy
Otrzymał podziękowań: 231 razy
Płeć:
Kontakt:

Re: Pytania o grzechy w seksie małżeńskim.

Post autor: Dezerter » 2018-07-10, 20:40

Magnolia dobrze pisze :)
a "po chrześcijańsku", to jest wówczas jak kochacie się z miłością, gdy współżycie seksualne jest forma okazywania sobie miłości, czułości, troski - również o osiągnięcie orgazmu.
Gratuluję tobie i małżonce stanu błogosławionego. :-bd
Nie czyńcie tak jak ci przeciw którym występujecie

Awatar użytkownika
agust
Bywalec
Bywalec
Posty: 161
Rejestracja: 3 cze 2018
Wyznanie: Katolicyzm
Wysłał podziękowań: 34 razy
Otrzymał podziękowań: 43 razy
Płeć:

Re: Pytania o grzechy w seksie małżeńskim.

Post autor: agust » 2018-07-11, 09:07

Ty xyzz to masz dobrze, bo my bardzo pragnęliśmy mieć tak jak Wy macie z żoną - to dowód, że świat przez pól wieku tak bardzo się nie zmienił. To prawie książkowy przykład, i jak widzisz ludzie i Pan Bóg Wam błogosławią. Nie wiem ile razy moja żona udawała, że ma orgazm, choć bardzo ją kochałem i bardzo tego chciałem. W tym czasie ciężka fizyczna praca, po której przychodziłem wykończony, a przemożna chęć współżycia nie współgrały ze sobą i miałem kłopot z przedwczesnym - jak sądzę wytryskiem. W tym czasie poczytaliśmy trochę "Sztuki kochania" Wisłockiej lekarki i seksuologa. Niedawno przeczytałem książkę o niej pt " Sztuka kochania gorszycielki". Przyznaje tam, że jej mąż "chciałby 7 razy na dzień, ona raz na 7 dni, a najlepiej raz na 7 tygodni". Dlatego, by zadowolić męża, zaprosiła koleżankę do trójkąta. To takie naukowe wówczas podejście do tego tematu. Moja młoda żona była wówczas bardziej tradycyjna i wyrozumiała, bo przyjęła mądrość swojej mamy, której spowiednik w tym czasie tłumaczył, że "od leżenia nie ma wymówienia" . Po pół roku mojego małżeństwa, motocyklista wjechał w moją żonę na drodze, gdy szliśmy razem i leżała przez miesiąc w szpitalu w stanie ciężkim, z "podpajęczynowkowym wylewem do mózgu", po którym długo dochodziła do siebie, a skutki ciągną się do dziś, bo uszkodzony kręgosłup szyjny daje neurologiczne następstwa. Sposobów uprawiania seksu, wzajemnego zadowolenia, możliwości ciąży, nie będę tu opisywał, bo ktoś uzna to za seksizm. Nie wiem ile razy wymawiała się niedyspozycją, lub zmuszała się, by mnie zadowolić, a uprawiamy go już przez 45 lat i daje nam radość. Pan Bóg dał człowiekowi Dekalog, wolna wolę i nakazał miłość do bliźniego, a naukowcy - jak "rycerze nieskończoności" będą się spierać ze sobą do końca świata i mnożyć niuanse. "Wiara jest prosta, tylko my pokręceni" ks prof filozof Józef Tischner. Niedawno w TV wypowiadał się prof Chazan, znany z odmowy zabicia nienarodzonego dziecka i powiedział, że podstawą dla niego jest 10 Przykazań Bożych i 5 Przykazań Kościelnych, a co ponad to, tylko mnoży wątpliwości. Pozdrawiam młodą Rodzinę i Szczęść Wam Boże.

Awatar użytkownika
Marek_Piotrowski
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 3842
Rejestracja: 1 cze 2016
Wysłał podziękowań: 124 razy
Otrzymał podziękowań: 495 razy

Re: Pytania o grzechy w seksie małżeńskim.

Post autor: Marek_Piotrowski » 2018-07-12, 12:44

Może ten tekst pomoże. Pochodzi z podręcznika Kokoszka, Moralność życia małżeńskiego. Sakramentologia moralna cz. III, Tarnów 1999, s. 136-137

„Co jest dozwolone w małżeństwie oprócz aktu małżeńskiego? Wszystko to, co wzmacnia miłość!
Nie są zatem grzechem:
- Wszystkie myśli o wspólnym życiu małżeńskim, pragnienia przeżyć seksualnych, wyobrażenia życia seksualnego małżeńskiego, o ile nie wywołują orgazmu.
- Wzajemne pieszczoty, chciażby bardzo podniecające, dające dużą przyjemność seksualną, byle nie wywoływały orgazmu poza stosunkiem małżeńskim. Gdyby przypadkowo nastąpił orgazm niezamierzony - grzechu nie będzie. W przyszłości należy zachować większą ostrożność.
- Nawet zapoczątkowane zespolenie cielesne i zaniechane, o ile nie prowadziło do wywołania orgazmu u mężczyzny i kobiety nie jest grzechem.
Czyny godziwe z racji aktu małżeńskiego
l) Cokolwiek do stosunku prowadzi i cokolwiek stosunek kończy, chciażby to były czyny bardzo nieskromne, nie są żadnym grzechem. Każdy sposób współżycia jest dozwolony (pozycje), byle akt małżeński w naturalnym swoim przebiegu pozytywnie nie wykluczał zapłodnienia.
Akt małżeński, wykluczający w swoim przebiegu zapłodnienie, sam jest grzeszny, podobnie jak wszystko, cokolwiek do niego przygotowuje i co go kończy. Ma tu miejsce jeden grzech - bo jest to jedna czynność moralna.
2) Gdyby w akcie kobieta nie przeżywała orgazmu, może pozwolić, aby ją mąż zaspokoił po akcie w jakikolwiek sposób - nie popełnia wówczas żadnego grzechu. Kobieta ma prawo do orgazmu. Występuje on zazwyczaj później niż u mężczyzny. Gdyby nastąpił nawet przed samym stosunkiem, w bezpośredniej z nim łączności -także grzechu nie ma. Gdyby mąż w ogóle żony nie zaspokoił, wówczas żona może sama doprowadzić się do orgazmu w moralnej łączności z aktem małżeńskim. Grzechu nie będzie.
Orgazm u kobiety nie jest potrzebny do zapłodnienia, ale ułatwia zapłodnienie i należy do natury stosunku. Kobieta ma do niego prawo. Jest to naturalna nagroda za podjęcie trudu zrodzenia i wychowania dziecka. Dlatego kobieta ma prawo do przeżycia rozkoszy w akcie małżeńskim. Ponadto, z punktu widzenia medycznego, jest on kobiecie bardzo potrzebny. Podniecenie wywołane a nie zaspokojone wpływa ujemnie na system nerwowy. Ten stan może rodzić komplikacje zdrowotne, nawet jeszcze w okresie przekwitania u kobiety.
Orgazm u mężczyzny jest dozwolony jedynie w akcie małżeńskim. Bo tylko takie przeżycie orgazmu nie wyklucza zapłodnienia. Poza aktem małżeńskim mężczyzna nie możne szukać zaspokojenia seksualnego.
3) Mąż powinien się troszczyć, by żona przeżywała orgazm. Małżeństwo jest wspólnotą miłości i życia. Miłość seksualną nie tylko się otrzymuje (bierze), ale też się ją daje współmałżonkowi. Mąż winien się zainteresować tą sprawą, gdyż często" z tego powodu powstają konflikty a nawet zdrady małżeńskie.
Żona winna męża poinformować, że nie przeżywa rozkoszy. Gdy mąż nie potrafi albo nie chce temu zaradzić, o fakcie samozaspakajania się żony mąż nie powinien wiedzieć z racji psychologicznych. Mogłoby to mieć negatywny wpływ na wzajemną miłość i duchową więź małżonków.”



Podobnie fragment książki "Małżeństwo chrześcijańskie" - Augusto Sarmiento:
"Skoro akt małżeński jest dobry i święty - cel, któremu podporządkowane są owe akty - wszystko, co ze swej natury poddane jest temuż aktowi, winno być również dobre i święte.
Jednak, ponieważ kobieta także ma prawo do osiągnięcia swej pełnej satysfakcji seksualnej przy korzystaniu z małżeństwa, jeśli mąż zakończył akt (w zjednoczeniu seksualnym realizowanym w sposób prawy) przed osiągnięciem przez żonę wspomnianej satysfakcji, kobieta może godziwie zabiegać o jej osiągniecie na drodze naturalnych gestów małżeńskiej czułości; w ten sposób doprowadza do kulminacji to, co rozpoczęło się w akcie małżeńskim w zgodzie z natura.
Odwrotnie, mężczyzna nie może sam zapewniać sobie pełnej satysfakcji seksualnej w przypadku, gdy kobieta wycofa się przed osiągnięciem przezeń tejże satysfakcji…"


Jeszcze bardziej stanowczo i dosadnie wypowiada się o.Knotz:
"Miłość męża do żony obliguje go, aby po swoim własnym zaspokojeniu, pieścił jej wargi sromowe i łechtaczkę do czasu, aż osiągnie orgazm. Mąż krzywdzi żonę, jeżeli pozostawia ją niespełnioną." /Knotz "Seks, jakiego nie znacie. Dla małżonków kochających Boga"/
A tu Jego wypowiedź z jednego z wywiadów, rozszerzająca to zagadnienie:
"Często małżonkowie mnie pytają, czy jest moralne zaspokojenie małżonka po akcie seksualnym, czy to nie jest już masturbacja. Tłumaczę, że nie, bo to wszystko składa się na pełny akt seksualny. Podobnie gdy żona ma orgazm jeszcze przed stosunkiem, bo mąż ją tak rozbudził. Małżonkowie muszą czuć się wolni, a nie lawirować między zakazami."

I na deser:
KKK 2362 "Akty przez które małżonkowie jednoczą się z sobą w sposób intymny i czysty, są uczciwe i godne; a jeśli spełniane są prawdziwie po ludzku, są oznaką i podtrzymaniem wzajemnego oddania się, przez które małżonkowie ubogacają się sercem radosnym i wdzięcznym" (Sobór Watykański II, konst. Gaudium et spes, 49).
Płciowość jest źródłem radości i przyjemności:
"Sam Stwórca sprawił że małżonkowie we wspólnym, całkowitym oddaniu się fizycznym doznają przyjemności i szczęścia cielesnego i duchowego. Gdy więc małżonkowie szukają i używają tej przyjemności, nie czynią niczego złego, korzystają tylko z tego, czego udzielił im Stwórca. I w tym jednak powinni małżonkowie umieć pozostawać w granicach słusznego umiarkowania "(Pius XII, Przemówienie (29 października).".

JPII pisał o problemie zaspokojenia:
Z punktu widzenia miłości drugiej osoby, z pozycji altruizmu, należy wymagać, aby stosunek małżeński nie służył tylko doprowadzeniu do szczytowego momentu podniecenia seksualnego po jednej stronie, tj. po stronie mężczyzny, ale by odbywał się harmonijnie, nie kosztem drugiej osoby, ale przy jej zaangażowaniu. I to właśnie ze stanowiska tak gruntownie już przeanalizowanej zasady, która w odniesieniu do osoby wyklucza użycie, a domaga się miłości. Miłość zaś domaga się w danym wypadku uwzględnienia w całej pełni reakcji drugiej osoby, "partnera".
Seksuologowie stwierdzają, że krzywa podniecenia seksualnego u kobiety przebiega inaczej niż u mężczyzny: wolniej narasta i wolniej też opada. Anatomicznie podniecenie to przebiega podobnie jak u mężczyzny (ośrodek pobudzenia znajduje się w rdzeniu S2-S3). Organizm kobiety, jak już wspomniano powyżej, jest wyposażony w większą łatwość reagowania podnieceniem z różnych miejsc ciała, co poniekąd kompensuje akt, że podniecenie to narasta u niej wolniej niż u mężczyzny. Z tego powinien zdawać sobie sprawę mężczyzna, i to nie z uwagi na motyw hedonistyczny, lecz altruistyczny. Istnieje w tej dziedzinie jakiś rytm poddany przez samą naturę, który oboje małżonkowie powinni odszukać, tak, aby szczytowy moment podniecenia seksualnego zachodził zarówno u mężczyzny, jak i kobiety i o ile możności wypadał u obojga równocześnie. Subiektywne szczęście, którego wówczas wspólnie doznają, posiada proste znamiona owego frui, czyli radości płynącej z uzgodnienia działań z obiektywnym porządkiem natury. Egoizm natomiast - w tym wypadku chodzi raczej o egoizm mężczyzny - kojarzy się najściślej z owym uti, w którym jedna strona dąży do własnej tylko przyjemności kosztem drugiej. Widać, że elementarne wskazania seksuologii są zbieżne z etyką.
Nieprzestrzeganie tych wskazań seksuologii we współżyciu małżeńskim jest przeciwne dobru współmałżonka oraz trwałości i spoistości samego małżeństwa. Trzeba się liczyć z faktem, że istnieje naturalna trudność, gdy chodzi o dostosowanie się kobiety do mężczyzny we współżyciu małżeńskim, pewna naturalna nierówność rytmu cielesno-psychicznego, potrzeba, więc harmonizacji, która jest niemożliwa bez dobrej woli, zwłaszcza mężczyzny, i bez starannej obserwacji kobiety. Jeśli kobieta nie znajduje we współżyciu płciowym tego naturalnego uszczęśliwienia, wówczas wyłania się niebezpieczeństwo przeżywania przez nią aktu małżeńskiego w sposób niepełnowartościowy, bez zaangażowania całej osobowości. Taki zaś sposób przeżycia stwarza szczególną łatwość wywołania reakcji nerwicowej, np. wtórnej oziębłości seksualnej. Czasem oziębłość ta (frigiditas) bywa wynikiem jakiegoś zahamowania ze strony samej kobiety, jakimś - czasem nawet zawinionym - z jej strony brakiem zaangażowania. Najczęściej jednak jest ona wynikiem egoizmu mężczyzny, który nie uznaje subiektywnych pragnień kobiety we współżyciu oraz obiektywnych praw procesu seksualnego, jaki w niej zachodzi, szukając w sposób czasem wręcz brutalny własnego tylko zaspokojenia"


Wszystko to nie oznacza, że nie należy podchodzić do seksu małżeńskiego uważnie. To ma być SPOTKANIE
To seks przyjmujący całe swoje bogactwo.
Seks małzeński - ale taki w którym jest on relacją międzyosobową a nie jedynie wykorzystaniem partnera do (przepraszam za wyrażenie) "odbarczenia instalacji" - jest doświadczeniem pełnego psycho-ducho-fizycznego zespolenia (zwłaszcza moment orgazmu w takim zbliżeniu).
Ergo - jest czymś w rodzaju zadatku Nieba, które jest wlaśnie Zjednoczeniem.
Nie jest to Niebo, ale może jeden z najbardziej dostępnych jego obrazów.
Nie na darmo mówi się o akcie małzeńskim "zblizenie".
Nie na darmo małzeństwo jest w Biblii przedstawiane jako obraz stosunku pomiędzy Jezusem a Kościołem.

Jeśli można użyć żałosnie płytkiego, kulinarnego porównania - wykorzystywac seks niegodnie, w małej części jego mozliwości (np. tylko fizycznie) - to postępowac jak barbarzyńca, upijający się 300-letnim winem.
Ostatnio zmieniony 2018-07-12, 13:34 przez Marek_Piotrowski, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
agust
Bywalec
Bywalec
Posty: 161
Rejestracja: 3 cze 2018
Wyznanie: Katolicyzm
Wysłał podziękowań: 34 razy
Otrzymał podziękowań: 43 razy
Płeć:

Re: Pytania o grzechy w seksie małżeńskim.

Post autor: agust » 2018-07-13, 19:56

I ja też martwię się o zdrowie i szczęście kobiet, nawet bardziej niż księża w swoich wypowiedziach. Proszę tylko Panie o wyrozumiałość, bo ja to tak bardzo subiektywnie i z doświadczenia, a nie z książek. Wszystkie metody zapobiegania ciąży czy to naturalne czy sztuczne, są wbrew naturze. Każdy mąż z odpowiednim stażem małżeńskim i każda żona wie kiedy ma dni płodne. Kobieta po prostu czuje nieodpartą chęć odbycia stosunku i jej zachowanie jest bardziej kokieteryjne. Niektórzy mężczyźni nawet twierdzą, że można to po poznać po sposobie poruszania się. To wtedy kobieta najszybciej osiąga orgazm i zadowolenie z życia seksualnego. I odwrotnie w dniach niepłodnych, jej chęci są raczej mniejsze, przeciągające się miesiączki, czasem bardzo bolesne, znane szczególnie w tym okresie migreny czynią dla nich seks dużo mniej atrakcyjny. Ulegają mężom bo chcą dla nich jak najlepiej. I tu się kłaniają naturalne metody antykoncepcji, które czynią gwałt na kobiecej biologii i mogą skutkować nerwicami i oziębłością. Osobiście wykorzystywaliśmy z żoną NPR, ale w celu poczęcia

Teraz troszeczkę o mężczyznach, którzy też mają swoje potrzeby i raczej między bajki należałoby włożyć, że kobieta po przerwanym stosunku może sobie jakoś pomóc, a mężczyźnie nie wolno i jemu to nie będzie szkodziło. To mężczyzna szybciej się pobudza i potrzebuje rozładowania napięcia. Jeżeli chodzi o Biblijnego Onana, to biedakowi kazano zapłodnić żonę brata i szczerze mu współczuję, bo ja bym też nie pozwolił nikomu wychowywać swoich dzieci. Myślę, że po śmierci spotkała go nagroda, bo cudzołożenie wzbudza moralny sprzeciw nie tylko Boga. Nie marnowanie nasienia, jest obecnie mało mało przekonujące, bo wg dzisiejszej wiedzy, to akurat mężczyzna produkuje setki milionów plemników praktycznie przez całe dojrzałe życie, a kobieta rodzi się tylko z określoną pulą, a po 35 roku życia, jej płodność bardzo spada.

Jeżeli więc założymy, że jedno lub dwoje dzieci wystarczy nam, by godnie żyć na odpowiednim poziomie, to wykorzystanie tylko dwóch jajeczek, a przeciętnie chyba jeszcze mniej, jest chyba ogromnym marnotrawstwem, tego, co Stwórca nam ofiarował do wykorzystania.
Tak więc drodzy mężczyźni: dbajmy o kobiety, kochajmy kobiety - nasze córki, żony, mamy, babcie, za to, że nas urodziły, wykarmiły, dbają o ciepło rodzinnego domu i często robią to ponad siły. Jeżeli w czymś uraziłem Kobiety, o czymś zapomniałem, to wybaczcie. Jesteście dużo lepsze, niż 300 letnie wino.

Awatar użytkownika
Magnolia
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 2182
Rejestracja: 26 lis 2017
Lokalizacja: Warszawa
Wyznanie: Katolicyzm
Wysłał podziękowań: 401 razy
Otrzymał podziękowań: 273 razy
Płeć:

Re: Pytania o grzechy w seksie małżeńskim.

Post autor: Magnolia » 2018-07-13, 21:26

agust pisze:
2018-07-13, 19:56
I tu się kłaniają naturalne metody antykoncepcji, które czynią gwałt na kobiecej biologii i mogą skutkować nerwicami i oziębłością.
Agust, czy możesz rozwinąć co miałeś na myśli pisząc to zdanie...?
"Jestem tu by wielbić, by oddawać Bogu chwałę "

Awatar użytkownika
agust
Bywalec
Bywalec
Posty: 161
Rejestracja: 3 cze 2018
Wyznanie: Katolicyzm
Wysłał podziękowań: 34 razy
Otrzymał podziękowań: 43 razy
Płeć:

Re: Pytania o grzechy w seksie małżeńskim.

Post autor: agust » 2018-07-14, 08:13

Magnolia pisze:
2018-07-13, 21:26
agust pisze:
2018-07-13, 19:56
I tu się kłaniają naturalne metody antykoncepcji, które czynią gwałt na kobiecej biologii i mogą skutkować nerwicami i oziębłością.
Agust, czy możesz rozwinąć co miałeś na myśli pisząc to zdanie...?

Nie mam żadnych kłopotów z wyrażaniem swoich, pewnie subiektywnych poglądów i doświadczeń. Zobacz, wszedłem na teren ściśle zarezerwowany dla kobiecej intymności, i czekam na jakąś krytykę ze strony kobiet. I nic, milczenie też jest komentarzem. Boją się, że zgrzeszą nawet w myślach? Przecież Pan Bóg dał nam rozum i wolną wolę. Pan Bóg chce nas zbawić za nasze decyzje. Ale jeżeli celibatariuszom wolno snuć dywagacje o kobiecych orgazmach, to dlaczego mnie nie wolno...? Poruszyłem tam kilka wątków i jeżeli tak wytrawny komentator (szczerze) jak Ty Magnolio, odniesie się do nich, to i ja wyjaśnię co miałem na myśli pisząc zdanie, które zacytowałaś. Wiem, że ja mogę sobie pozwolić na więcej, ale liczę się też z banicją. Trudno, tak już mam.

Awatar użytkownika
Magnolia
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 2182
Rejestracja: 26 lis 2017
Lokalizacja: Warszawa
Wyznanie: Katolicyzm
Wysłał podziękowań: 401 razy
Otrzymał podziękowań: 273 razy
Płeć:

Re: Pytania o grzechy w seksie małżeńskim.

Post autor: Magnolia » 2018-07-14, 10:21

Agust. W zasadzie nic poza tym zdaniem mnie nie zdziwiło. Czyli nie ma z czym polemizować.
Nie czytam w myślach, a ty nie napisałeś że oczekujesz komentarza ze strony Pań. 😉
Zacytowane zdanie w tej formie jest dla mnie kontrowersyjne. Chciałabym poznać co miałeś na myśli zanim wyrażę swój sprzeciw. 😉 bo może po prostu to jakieś nieporozumienie. Źle ujęta myśl.
Pierwsze. Bo metody naturalne nie są antykoncepcją.
Drugie. Jak metoda która polega na obserwacji i interpretacji czyli w żaden sposób nie ingeruje w organizm , może prowadzić do nerwicy i oziębłości u kobiet?
"Jestem tu by wielbić, by oddawać Bogu chwałę "

Awatar użytkownika
Andej
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 3148
Rejestracja: 20 lis 2016
Otrzymał podziękowań: 317 razy

Re: Pytania o grzechy w seksie małżeńskim.

Post autor: Andej » 2018-07-14, 10:46

Do oziębłości kobiet może prowadzić każda metoda. A także jej brak. Nie da się przewidzieć reakcji kobiety. No chyba, że na jakieś świecidełko z drogim kamieniem. Ale bywają takie, które i na to potrafią marudzić.

A poważniej, każda sytuacja powodująca dodatkowy stras, niepewność może wywołać oziębłość, nerwowość, wściekłość, apatię ... A nie ma metody 100%. Jedynym wyjściem, zamiast nerwów, otwarcie na życie. Gdy stosowane naturalne metody ze świadomością przyjęcia z radością, tego co skutkiem być może, nie widzę powodów do obaw. Ani u kobiet, ani u mężczyzn. Zamiast tego zrozumienie i odpowiedzialność.

Tylko czy miałem prawo się wypowiadać, skoro nigdy nie byłem oziębłą kobietą. Gorące, zresztą, też nie.

Awatar użytkownika
Marek_Piotrowski
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 3842
Rejestracja: 1 cze 2016
Wysłał podziękowań: 124 razy
Otrzymał podziękowań: 495 razy

Re: Pytania o grzechy w seksie małżeńskim.

Post autor: Marek_Piotrowski » 2018-07-14, 11:11

Jeżeli więc założymy, że jedno lub dwoje dzieci wystarczy nam, by godnie żyć na odpowiednim poziomie, to wykorzystanie tylko dwóch jajeczek, a przeciętnie chyba jeszcze mniej, jest chyba ogromnym marnotrawstwem
Wybacz, dyskusja jest poważna, ale przy tym zdaniu się uśmiechnąłem.
Jak się ma marnotrawstwo ok.500 jajeczek podczas całego życia kobiety do kilkuset milionów plemników w pojedynczym wytrysku?

Awatar użytkownika
agust
Bywalec
Bywalec
Posty: 161
Rejestracja: 3 cze 2018
Wyznanie: Katolicyzm
Wysłał podziękowań: 34 razy
Otrzymał podziękowań: 43 razy
Płeć:

Re: Pytania o grzechy w seksie małżeńskim.

Post autor: agust » 2018-07-14, 15:34

Marek_Piotrowski pisze:
2018-07-14, 11:11
Jeżeli więc założymy, że jedno lub dwoje dzieci wystarczy nam, by godnie żyć na odpowiednim poziomie, to wykorzystanie tylko dwóch jajeczek, a przeciętnie chyba jeszcze mniej, jest chyba ogromnym marnotrawstwem
Wybacz, dyskusja jest poważna, ale przy tym zdaniu się uśmiechnąłem.
Jak się ma marnotrawstwo ok.500 jajeczek podczas całego życia kobiety do kilkuset milionów plemników w pojedynczym wytrysku?
Jeżeli kobieta ma około 500 jajeczek (myślałem że jednak trochę więcej) podczas całego życia, to zmarnowanie 498 daje prawie 100% jej zasobów. Zmarnowanie kilku milionów plemników w czasie jednego wytrysku, to znikomy procent dla mężczyzny w ciągu całego życia. Tak się to ma jedno do drugiego. Podobno Galileusz twierdził, że Pan Bóg stworzył świat za pomocą matematyki.Zgadzam się, że dyskusja jest bardzo poważna i to stwierdzenie mnie cieszy.
Magnolia pisze:
2018-07-14, 10:21
Agust. W zasadzie nic poza tym zdaniem mnie nie zdziwiło. Czyli nie ma z czym polemizować.
Nie czytam w myślach, a ty nie napisałeś że oczekujesz komentarza ze strony Pań. 😉
Zacytowane zdanie w tej formie jest dla mnie kontrowersyjne. Chciałabym poznać co miałeś na myśli zanim wyrażę swój sprzeciw. 😉 bo może po prostu to jakieś nieporozumienie. Źle ujęta myśl.
Pierwsze. Bo metody naturalne nie są antykoncepcją.
Drugie. Jak metoda która polega na obserwacji i interpretacji czyli w żaden sposób nie ingeruje w organizm , może prowadzić do nerwicy i oziębłości u kobiet?
Czekałem na krytykę ze strony Pań i nie tylko, ale nawet Ty Magnolio w zasadzie zgadzasz się, więc wszystko w porządku. Tylko, że moje wywody są w opozycji do poglądów zawartych w publikacjach, na temat sugerowanych zachowań damsko męskich, do których linki podał Marek
Jeżeli chodzi o naturalną metodę zapobiegania niechcianej ciąży, to zgadzam się z Tobą w 100% w odniesieniu do małżeństwa, które postarało się o myślę, przynajmniej trójkę, lub więcej dzieci. Nawet nie chodzi o to Boskie "rozmnażajcie się", chodzi o tę zastępowalność, o której chyba Ty pięknie wspominałaś.
Jeżeli jednak popatrzymy na małżeństwa, które nawet tylko metodami naturalnymi unikają dzieci, lub tylko decydują się na jakąś wygodną minimalną ilość, to ta metoda naturalna jest według mnie ANTYKONCEPCJĄ. To nie jest otwarcie na życie, ale robienie a kuku... życiu, w przypadku, gdy wygodne społeczeństwo wymiera. Dzietność Polek jest jedną z najniższych w Europie i wynosi 1,23, gorzej jest tylko w Portugalii. Jak z nerwicą i oziębłością, to obserwuję moją lepszą połowę, w sytuacji jak jej na czymś bardzo zależy. Wcale nie musi ingerować w organizm. Sądzę, że wiesz o co mi chodzi.

Zgadzam się z wypowiedzią Andeja, a myślałem już, że wpisze mi coś na czerwono. Pozdrawiam.

Awatar użytkownika
Marek_Piotrowski
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 3842
Rejestracja: 1 cze 2016
Wysłał podziękowań: 124 razy
Otrzymał podziękowań: 495 razy

Re: Pytania o grzechy w seksie małżeńskim.

Post autor: Marek_Piotrowski » 2018-07-14, 16:18

agust pisze:
2018-07-14, 15:34
Marek_Piotrowski pisze:
2018-07-14, 11:11
Wybacz, dyskusja jest poważna, ale przy tym zdaniu się uśmiechnąłem.
Jak się ma marnotrawstwo ok.500 jajeczek podczas całego życia kobiety do kilkuset milionów plemników w pojedynczym wytrysku?
Jeżeli kobieta ma około 500 jajeczek (myślałem że jednak trochę więcej) podczas całego życia, to zmarnowanie 498 daje prawie 100% jej zasobów. Zmarnowanie kilku milionów plemników w czasie jednego wytrysku, to znikomy procent dla mężczyzny w ciągu całego życia. Tak się to ma jedno do drugiego.
I znów nie. Procentowo (a raczej promilowo) mężczyzna "traci" bez wykorzystania znacznie więcej plemników niż kobieta jajeczek.

Awatar użytkownika
agust
Bywalec
Bywalec
Posty: 161
Rejestracja: 3 cze 2018
Wyznanie: Katolicyzm
Wysłał podziękowań: 34 razy
Otrzymał podziękowań: 43 razy
Płeć:

Re: Pytania o grzechy w seksie małżeńskim.

Post autor: agust » 2018-07-14, 19:57

No tak, jak ktoś ma 500 złotych i zgubił z tego 498 zł to stracił mniej, niż ten, kto ma wiele milionów i ukradli mu z tego jakieś promile. :))

Awatar użytkownika
Marek_Piotrowski
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 3842
Rejestracja: 1 cze 2016
Wysłał podziękowań: 124 razy
Otrzymał podziękowań: 495 razy

Re: Pytania o grzechy w seksie małżeńskim.

Post autor: Marek_Piotrowski » 2018-07-14, 20:41

agust pisze:
2018-07-14, 19:57
No tak, jak ktoś ma 500 złotych i zgubił z tego 498 zł to stracił mniej, niż ten, kto ma wiele milionów i ukradli mu z tego jakieś promile. :))
Coś pomyliłeś.
Dyskusja wprawdzie jest bezsensowna, ale coś pomyliłeś.
W przypadku jajeczek 2 zostają wykorzystane, 498 jest traconych.
W przypadku plemników 2 zostają wykorzystane, ok 800 miliardów jest traconych tracone. Czyli - pozostając w Twoim przykładzie - NIE "kradzione" pozostają promile, a 99,999999999% zostaje straconych.
W przypadku jajeczek straconych zostaje 498/500 czyli 99,6 % ;)

Zapraszamy na bloga Pani Zofii https://zchrystusem.pl/wedruj
ODPOWIEDZ