"MUR" ZA KTÓRYM JEST TYLKO POGARDA

Tutaj znajdziesz regulamin forum oraz wszystkie inne ważne informacje. Zamieszczane są w nim także ogłoszenia o sprawach związanych z forum.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Romek
Przybysz
Przybysz
Posty: 3
Rejestracja: 22 maja 2019
Lokalizacja: Lipnica Wielka
Wyznanie: Katolicyzm
Płeć:
Kontakt:

"MUR" ZA KTÓRYM JEST TYLKO POGARDA

Post autor: Romek » 2019-05-22, 09:51

TO CO TERAZ NAPISZĘ NIE JEST DLA MNIE PROSTE, GDYŻ PISANIE TAKICH OSOBISTYCH RZECZY O SOBIE ZAWSZE JEST TRUDNE, BO POMIMO ŻE JESTEM SKAZANY NA POMOC INNYCH I OD INNYCH JESTEM UZALEŻNIONY, TO LUDZIE TACY JAK JA JEDNAK MAJĄ SWOJĄ GODNOŚĆ I NIE CHCĄ BYĆ PONIŻANI I TRAKTOWANI JAK ŚMIECI... CHCIAŁBYM GODNIE ŻYĆ I PO PROSTU BYĆ TRAKTOWANY CHOĆ TROCHĘ NORMALNIE, I CHOĆ Z ODROBINĄ SZACUNKU... ALE MOŻE PO PROSTU, MAM ZA DUŻE "WYMAGANIA" I NA TO JEST JUŻ PO PROSTU ZA PÓŹNO ??? JESTEM KALEKA !!! PRZEZ CAŁE SWOJE ŻYCIE STARAŁEM SIĘ TEN FAKT BAGATELIZOWAĆ, ZEPCHNĄĆ GDZIEŚ W TŁO, UCIEC OD NIEGO... W KOŃCU JEDNAK MUSIAŁEM SOBIE TĘ PRAWDĘ, KTÓRA DOCIERAŁA DO MNIE TAK DŁUGO I OPORNIE, UŚWIADOMIĆ. Z NIEWIELKA POMOCĄ BLIŹNICH, CZŁOWIEK MOŻE DOKONAĆ NAPRAWDĘ WIELE...

DZIŚ MA 49 LAT. O TYM JAK WYGLĄDAŁO I WYGLĄDA MOJE ŻYCIE WOLAŁBYM NIE PISAĆ. TO NIE SĄ RZECZY O KTÓRYCH MOŻNA OT TAK, PO PROSTU OPOWIEDZIEĆ... MOJE KALECTWO JEST JUŻ SZCZEGÓLNIE BARDZO UCIĄŻLIWE DLA MNIE I MOJEGO OTOCZENIA, CHOĆ NIE JEST JESZCZE TAK NAJGORZEJ, I DLA TEGO ZDAJE SOBIE SPRAWĘ ŻE SĄ LUDZIE W JESZCZE GORSZEJ SYTUACJI NIŻ JA, I DLA TEGO JAK ŻYJĄ LUDZIE NAPRAWDĘ POSZKODOWANI, WOLE SOBIE NAWET NIE WYOBRAŻAĆ... KIEDY MÓWIĘ O ŻYCIU, MAM NA MYŚLI RACZEJ NIE ZEWNĘTRZNE JEGO PRZEJAWY, LECZ TO RACZEJ CO DZIEJE SIĘ W CZŁOWIEKU, W JEGO WNĘTRZU. UŁOMNOŚĆ FIZYCZNA IDZIE BOWIEM W PARZE Z PEWNĄ DALEKO GORSZĄ DEFORMACJĄ PSYCHIKI... NIE WIEM CZY TAK MUSI BYĆ ZAWSZE, U SIEBIE TO DOSTRZEGAM. ZWŁASZCZA OD KILKU LAT ZAUWAŻAM DUŻE ZMIANY NA GORSZE, NIE TYLKO W MOJEJ SYTUACJI FIZYCZNEJ... ZE WSZYSTKICH BARIER JAKIE MUSI POKONAĆ CZŁOWIEK KALEKI, NAJTRUDNIEJSZĄ JEST BARDZO SOLIDNY MUR, KTÓRY DZIELI GO OD CZŁOWIEKA ZDROWEGO. WSZYSTKO, DOSŁOWNIE WSZYSTKO MOŻNA JAKOŚ ZREKOMPENSOWAĆ, ZASTĄPIĆ, Z WYJĄTKIEM ŻYCZLIWEJ OBECNOŚCI DRUGIEJ OSOBY...

ZAWSZE PRZEBYWAŁEM WŚRÓD TAK ZWANYCH, NORMALNYCH LUDZI I WIEM JAK TRUDNO NAWIĄZAĆ Z NIMI JAKIKOLWIEK GŁĘBSZY KONTAKT. WZAJEMNE STOSUNKI TYCH DWÓCH ŚWIATÓW CECHUJE PEWNA NIEZRĘCZNOŚĆ, SKRĘPOWANIE, BRAK OTWARTOŚCI. TRUDNO TU TERAZ DOCHODZIĆ PRZYCZYN, ALE WYDAJE MI SIĘ, ŻE LUDZIE UPOŚLEDZENI SĄ DLA TEGO UPOŚLEDZENI, ŻE LUDZIE NORMALNI TAKIMI ICH WIDZĄ I TAK ICH TRAKTUJĄ. ODRUCHOWO ??? TO JEST JAK GDYBY WPISANE W PSYCHIKĘ SPOŁECZEŃSTWA. W REAKCJI NA WIDOK PROTEZY CZY WÓZKA INWALIDZKIEGO JEST COŚ Z POGRANICZA LITOŚCI I POCZUCIA WŁASNEJ WYŻSZOŚCI. ZNAM TO NA PAMIĘĆ. TE SPOJRZENIA: "BIEDAKU, WIDZISZ MNIE SIĘ UDAŁO"... CHCIAŁOBY SIĘ POWIEDZIEĆ: "PRZYJACIELU NIC CI SIĘ NIE UDAŁO, JUTRO MOŻESZ BYĆ TU, GDZIE JA"... JAK POCZUJESZ SIĘ WTEDY, KIEDY BĘDĄ CIĘ OGLĄDAĆ JAK COŚ EGZOTYCZNEGO, KIEDY POWIEDZĄ CI, ŻE SIĘ NIE NADAJESZ, ŻE NIBY TO NIE WAŻNE, ALE JEDNAK JESTEŚ GORSZY... NIC CI SIĘ NIE UDAŁO !!! NIGDY JEDNAK NICZEGO TAKIEGO Z SIEBIE NIE WYDUSIŁEM. ŻYŁEM JAK INNI I ZA WSZELKĄ CENĘ STARAŁEM SIĘ NIE BYĆ GORSZY. DZIŚ JUŻ WIEM, ŻE MUSIAŁEM, PRZEGRAĆ... NAWET NAJGORSZY PIJAK MOŻE WYTRZEŹWIEĆ, OSZUST MOŻE STAĆ SIĘ UCZCIWY, GŁUPIEC MOŻE SIĘ CZEGOŚ TAM NAUCZYĆ, A PIĘTNO KALECTWA ZOSTAJE DO SAMEGO KOŃCA. CZASEM MYŚLAŁEM ŻE MI SIĘ UDA. CZASEM BYLEM BLISKO... TYLKO O CZYJEŚ NIEPOTRZEBNE SZYDERSTWO, O CZYJŚ GŁUPI GEST, O CZYJEŚ WREDNE KŁAMSTWO...

TERAZ PRZEJDĘ DO SPRAWY CHYBA NAJWAŻNIEJSZEJ W ŻYCIU CZŁOWIEKA. MIŁOŚĆ !!! W MOJEJ SYTUACJI TAK WŁAŚCIWIE NIE POWINIENEM CHYBA NAWET MARZYĆ O CZYMŚ TAKIM, ALE NIESTETY BÓG ZROBIŁ MI W PEWNYM SENSIE NA ZŁOŚĆ, BO ZABRAŁ MI ZDROWIE, A NIE ZABRAŁ MI MOICH UCZUĆ I ODCZUĆ. A WIĘC, MIMO ŻE JESTEM KALEKA, TO JEDNAK MOJE MARZENIA I PRAGNIENIA SĄ ZUPEŁNIE TAKIE SAME JAK KAŻDEGO INNEGO, NORMALNEGO CZŁOWIEKA. A WIĘC, CHCIAŁBYM KOCHAĆ I BYĆ KOCHANY !!! NIESTETY, ŻADNA NORMALNA DZIEWCZYNA NIE CHCIAŁA MIEĆ JEDNAK ZE MNĄ DO CZYNIENIA. I SPECJALNIE WCALE SIĘ TEMU NIE DZIWIĘ, BO PRZECIEŻ MIŁOŚĆ W MOIM PRZYPADKU TO NIE TYLKO PRZYJEMNOŚCI, ALE CHYBA PRZEDE WSZYSTKIM DUŻO PRACY I OBOWIĄZKÓW. TO CHYBA PRZEKLEŃSTWO ŻE NAWET TEGO NAJTWARDSZEGO DOPADNIE TAKA CHWILA, KIEDY POTRZEBUJE KOGOŚ OBOK SIEBIE, A KAŻDE SPOJRZENIE NA TE SAMĄ OD LAT PUSTĄ ŚCIANĘ JEST TYLKO JESZCZE JEDNYM KROKIEM W SZALEŃSTWO. JA TEŻ CHCIAŁEM KOGOŚ MIEĆ, KOGOŚ, KTO NIE TYLKO ZAAKCEPTOWAŁBY MNIE, ALE KOGO I JA MÓGŁBYM TAKŻE ZAAKCEPTOWAĆ. NIE MAM TU NA MYŚLI ŻADNYCH IDIOTYCZNYCH WYMAGAŃ, CHODZI TYLKO O ELEMENTARNE PRAWO WYBORU. BRAMA TOLERANCJI, PO PRZEJŚCIU KTÓREJ ZYSKUJE SIĘ MOŻLIWOŚĆ UDZIAŁU W RYWALIZACJI, NIGDY SIĘ PRZEDE MNĄ NIE OTWORZYŁA. BYŁEM ZDANY NA ŁASKĘ MOJEGO ŚRODOWISKA. TO ONO DECYDOWAŁO JAK DALEKO MOGĘ POSUNĄĆ SIĘ W SWEJ "BEZCZELNOŚCI". NAPRAWDĘ, PRÓBOWAŁEM RÓŻNYCH SPOSOBÓW, ALE JEST PEWNA GRANICA, DO KTÓREJ CZŁOWIEK DAJE SIĘ UPOKARZAĆ I PONIŻAĆ. INACZEJ TRZEBA STĄD PO PROSTU ODEJŚĆ. BYŁEM BLISKO...

TE WSZYSTKIE LATA POCZYNIŁY WE MNIE DUŻO SPUSTOSZENIA. KAŻDY CZŁOWIEK WYTWARZA WOKÓŁ SIEBIE PEWNA ATMOSFERĘ, COŚ CO PRZYCIĄGA LUB ODPYCHA INNYCH. NAWET JEŚLI KIEDYŚ POTRAFIŁEM WYWOŁAĆ CZYJĄŚ ŻYCZLIWOŚĆ, TO DZIŚ JEST TO JUŻ NIE MOŻLIWE... NA PEWNO DUŻO W TYM MOJEJ WINY, BO NIE ZAWSZE UMIEM NORMALNIE POROZMAWIAĆ. WŚRÓD ZNAJOMYCH TEŻ NIE MOGĘ SOBIE ZNALEŹĆ MIEJSCA. POSIEDZĘ TAK 10 MINUT I ZAWSZE WRACA TA SAMA MYŚL: CZŁOWIEKU, CO TY TU ROBISZ ???

SIEDZĘ TERAZ SAM ZA TYM NIEWIDZIALNYM MUREM. SCHOWAŁEM TU RESZTKI TEGO, CO LUDZIE NAZYWAJĄ POCZUCIEM WŁASNEJ GODNOŚCI. STĄD SIĘ JUŻ NIE WYCHODZI !!! NIE STAĆ MNIE PO PROSTU NA JAKIKOLWIEK EKSPERYMENT. NIE MAM JUŻ ŻADNYCH REZERW. CHODZI TYLKO O TO, BY PRZETRWAĆ OD RANA DO WIECZORA I OD WIECZORA DO RANA. NO I MOŻE JESZCZE O TO, ŻEBY NIE WPAŚĆ W JAKIŚ NAŁÓG, ALBO NIE ZROBIĆ CZEGOŚ CO INNYM SPRAWIŁO BY PRZYKROŚĆ. A MOŻE BY SIĘ UCIESZYLI...
ZBLIŻA SIĘ LATO. DLA MNIE TO ZAWSZE NAJGORSZY CZAS. BO WŁAŚNIE TERAZ SZCZEGÓLNIE NIKT NIE MA DLA MNIE CZASU. WSZYSCY PLANUJĄ URLOPOWE WYJAZDY, ŻYJĄ JUŻ TYMI WAKACJAMI. A JA CZUJE SIĘ TAKI MAŁY... I NAPRAWDĘ NIE MA TO NIC WSPÓLNEGO Z ZAZDROŚCIĄ. PISZE O TYM WSZYSTKIM, NIE DLA TEGO ŻEBY SIĘ KTOŚ NADE MNĄ LITOWAŁ, TYLKO DLA TEGO ŻEBY INNI, A ZWŁASZCZA TACY LUDZIE JAK JA, ZROZUMIELI ŻE NIE WOLNO SIĘ PODDAWAĆ I TRZEBA WALCZYĆ DO KOŃCA, NAWET JEŻELI TA WALKA Z GÓRY SKAZANA JEST NA PRZEGRANĄ. BO JAK KTOŚ KIEDYŚ MĄDRZE POWIEDZIAŁ, "CZŁOWIEKA MOŻNA ZNISZCZYĆ, ALE NIKT I NIC NIGDY GO NIE POKONA". I WŁAŚNIE JA Z TĄ ŚWIADOMOŚCIĄ BĘDĘ ŻYŁ DO KOŃCA ŻYCIA... CZASEM WIDZE JAK LUDZIE ZE SOBĄ WALCZĄ, JAK SIĘ NISZCZĄ, JAK NIE POTRAFIĄ SIĘ USZANOWAĆ. A POTEM MÓWIĄ O SAMOTNOŚCI I WYOBCOWANIU. ALE KIEDY CZASAMI Z TEJ MOJEJ STRONY MURU, PRZEŁAMUJĄC WSTYD I STRACH, WYŁONI SIĘ JAKAŚ TWARZ, NAPOTYKA NAJCZĘŚCIEJ OBCE SPOJRZENIE I POGARDĘ...

NIE WIEM NA ILE MÓJ PRZYKŁAD JEST TYPOWY, ALE MOŻE CHOĆ ODROBINĘ WYJAŚNI TYM ZDROWYM PEWNE MECHANIZMY CZY ZACHOWANIA DLA NICH NIEZROZUMIAŁE. NA PEWNO MY LUDZIE NIEPEŁNOSPRAWNI JESTEŚMY BARDZIEJ UWRAŻLIWIENI CZY UCZULENI NA NIEKTÓRE SPRAWY, ALE POTRZEBA TU TYLKO TROCHĘ OBIEKTYWIZMU I TOLERANCJI... MOŻE WŁAŚNIE TO CO NAPISAŁEM UŚWIADOMI WSZYSTKIM ZDROWYM, ŻE TUTAJ, NA TYM, JAK NIEKTÓRZY MYŚLĄ LUDZKIM "ŚMIETNIKU", MOGĄ ZNALEŹĆ TO, CZEGO SZUKAJĄ W NORMALNYM ŚWIECIE. ŻE SĄ TU LUDZIE WCALE NIE GORSI, KTÓRZY POTRAFIĄ STAWIAĆ CZOŁA TRUDNOŚCIĄ I NIE SĄ JAKIMIŚ NIEDORAJDAMI. ŻE CZŁOWIEK UPOŚLEDZONY NAWET JEŻELI CZASEM WYMAGA PEWNEJ TROSKI, TO SAM, Z RACJI SWYCH DOŚWIADCZEŃ, TEŻ MOŻE BYĆ W ŻYCIU POMOCĄ I CAŁKIEM SOLIDNYM OPARCIEM. TYLKO PROSZĘ, NIE PYTAJCIE MNIE CZY WIERZE ŻE TYCH KILKA NAIWNYCH SŁÓW KOGOŚ RUSZY. NA PEWNYM ETAPIE CZŁOWIEK JUŻ NIE ZADAJE SOBIE TAKICH PYTAŃ. NIE MAJĄ ONE PO PROSTU ŻADNEGO ZNACZENIA. MOŻNA CO NAJWYŻEJ ZACISNĄĆ PIĘŚCI... KROK DALEJ W SZALEŃSTWO...

A ŻYCIE TOCZY SIĘ DALEJ... ŻYCIE, ALE NIE MOJE, BO MOJE ŻYCIE JUŻ POMAŁU SIĘ KOŃCZY... ALE JAKIE TO MA ZNACZENIE W PORÓWNANIU DO INNYCH LUDZI, KTÓRZY CIERPIĄ JESZCZE BARDZIEJ ODE MNIE. TO ICH TRZEBA PODZIWIAĆ I ODDAWAĆ IM HOŁD ŻE MAJĄ ODWAGĘ ŻYĆ !!!
PRZEDE MNĄ BARDZO TRUDNY OKRES, BO WIEM ŻE TO JUŻ OSTATNI ETAP MOJEGO ZIEMSKIEGO ŻYCIA (MOŻE KILKA DNI, TYGODNI, W NAJLEPSZYM WYPADKU MIESIĘCY)... ALE WIEM RÓWNIEŻ ŻE NA PEWNO POKONAM TEN OSTATNI ETAP TEGO MOJEGO ZIEMSKIEGO ŻYCIA, BO PRZECIEŻ KAŻDY DOŻYJE DO WŁASNEJ ŚMIERCI... ZASTANAWIAM SIĘ TYLKO JAK DALEKO JEST PRZEDE MNĄ TA META, TEGO MOJEGO ZIEMSKIEGO ŻYCIA, A JESZCZE BARDZIEJ CIEKAWI MNIE, CO BĘDZIE JAK JUŻ TĄ METĘ PRZEKROCZĘ ???...

C.D.N. (JEŻELI JESZCZE BĘDĘ ŻYŁ I BĘDĘ W STANIE PISAĆ)

Awatar użytkownika
Marek_Piotrowski
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 5566
Rejestracja: 1 cze 2016
Wysłał podziękowań: 313 razy
Otrzymał podziękowań: 699 razy

Re: "MUR" ZA KTÓRYM JEST TYLKO POGARDA

Post autor: Marek_Piotrowski » 2019-05-22, 15:56

Romku, czego od nas oczekujesz? Jak można Ci pomóc?

Aha, prośba: trudno się czyta tekst napisany samymi wielkimi literami. Proszę pisz dalej, ale zrezygnuj z wielkich liter.
Ostatnio zmieniony 2019-05-22, 15:57 przez Marek_Piotrowski, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Dominik
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 2242
Rejestracja: 23 sie 2015
Lokalizacja: Ostrowiec
Wysłał podziękowań: 73 razy
Otrzymał podziękowań: 137 razy
Płeć:
Kontakt:

Re: "MUR" ZA KTÓRYM JEST TYLKO POGARDA

Post autor: Dominik » 2019-05-22, 16:17

Romek tutaj napisał jak można mu pomóc viewtopic.php?f=36&t=9443&p=187112#p187112
1% już nie przekażesz, ale kliknąć możesz KLIK

Awatar użytkownika
Romek
Przybysz
Przybysz
Posty: 3
Rejestracja: 22 maja 2019
Lokalizacja: Lipnica Wielka
Wyznanie: Katolicyzm
Płeć:
Kontakt:

Re: "MUR" ZA KTÓRYM JEST TYLKO POGARDA

Post autor: Romek » 2019-05-22, 17:11

Marek_Piotrowski pisze:
2019-05-22, 15:56
Romku, czego od nas oczekujesz? Jak można Ci pomóc?

Aha, prośba: trudno się czyta tekst napisany samymi wielkimi literami. Proszę pisz dalej, ale zrezygnuj z wielkich liter.
Witam Serdecznie !
Pytasz jak można mi pomóc. No więc najlepiej by była pomoc finansowa, bo za pieniądze mogę sobie kupić wszystko to czego potrzebuje na co dzień do życia i egzystencji... A za pisanie dużymi literami, bardzo przepraszam, ale to jest wołanie o pomoc, dla tego wydawało mi się że duże litery bardziej to odzwierciedlą. Jeszcze raz bardzo przepraszam. Pozdrawiam

Dodano po 34 minutach 47 sekundach:
Odnośnie jeszcze tych moich zbiórek, to właśnie dzięki tym pieniądzom ze zbiórek mogę w miarę godnie żyć i egzystować na co dzień... Dla tego gdy kończy mi się jedna zbiórka, to zakładam następną... Ale to nie jest żadne oszustwo, i ja też nie jestem żadnym kłamcą czy oszustem... Na mojej zbiórce zamieszczone są dokumenty potwierdzające moją chorobę... A jak ktoś nie wierzy w te tak zwane "papierki", to bardzo proszę do mnie przyjechać, i niech każdy do mnie przyjedzie i sam osobiście przekona się o tym jaka naprawdę jest prawda, i w jakiej naprawdę jestem sytuacji... Oto mój adres.
Roman Wrona
Lipnica Wielka 96
33-323 Lipnica Wlk.
Woj. małopolskie

Awatar użytkownika
Dominik
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 2242
Rejestracja: 23 sie 2015
Lokalizacja: Ostrowiec
Wysłał podziękowań: 73 razy
Otrzymał podziękowań: 137 razy
Płeć:
Kontakt:

Re: "MUR" ZA KTÓRYM JEST TYLKO POGARDA

Post autor: Dominik » 2019-05-22, 18:36

Co byś powiedział na to, by połączyć ze sobą dwa tematy które dziś założyłeś? Wydaje mi się, ze teraz są one o tym samym,,, chyba miała tutaj być Twoja opowieść, a wyszło inaczej.

Bardzo mi się podoba w Twoim opisie
MAM JEDNO MARZENIE... CHCIAŁBYM JAK NAJDŁUŻEJ MIEĆ SPRAWNE RĘCE, ŻEBYM MÓGŁ SAM PODNIEŚĆ DO UST ŁYŻKĘ CZY SZKLANKĘ Z HERBATĄ. I ŻEBYM MÓGŁ SAM OBSŁUGIWAĆ KOMPUTER, BO PRZECIEŻ TO JEST MOJE OKNO NA ŚWIAT...
Piszesz z czym masz problem odnosząc się do podstawowych rzeczy, to bardzo ważny fragment w opisie. Nie w każdy to uwzględnia w swoich apelach.
Ostatnio zmieniony 2019-05-22, 18:37 przez Dominik, łącznie zmieniany 1 raz.
1% już nie przekażesz, ale kliknąć możesz KLIK

Awatar użytkownika
Dezerter
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 5616
Rejestracja: 24 sie 2015
Lokalizacja: Inowrocław
Wysłał podziękowań: 603 razy
Otrzymał podziękowań: 377 razy
Płeć:
Kontakt:

Re: "MUR" ZA KTÓRYM JEST TYLKO POGARDA

Post autor: Dezerter » 2019-05-22, 22:08

Witaj Romku na forum
Bardzo dla mnie ciekawe to co napisałeś i odkrywcze, świat dla mnie nieznany.
Na forum jesteś taki sam jak my i zapewniam, ze tak właśnie będziesz traktowany. Na naszym forum, to ja w porównaniu z Dominikiem, czuję się jak osoba niepełnosprawna
Nie czyńcie tak jak ci przeciw którym występujecie

Awatar użytkownika
Biserica Dumnezeu
Dyskutant
Dyskutant
Posty: 310
Rejestracja: 25 kwie 2019
Ostrzeżenia: 1
Wysłał podziękowań: 97 razy
Otrzymał podziękowań: 22 razy

Re: "MUR" ZA KTÓRYM JEST TYLKO POGARDA

Post autor: Biserica Dumnezeu » 2019-05-22, 23:00

Nie widze pogardy - przynajmniej ja nie odnosze sie z pogarda.
Od wielu lat w moim otoczeniu sa osoby niepelnosprawne ... je wspieram.
Byc moze i ja z moim zdrowiem taka sie wkrotce stane.
Szoda tracic kazdy dzien na smutki.
Slonce swieci - korzystaj.

Awatar użytkownika
Magnolia
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 3742
Rejestracja: 26 lis 2017
Lokalizacja: Warszawa
Wyznanie: Katolicyzm
Wysłał podziękowań: 652 razy
Otrzymał podziękowań: 502 razy
Płeć:

Re: "MUR" ZA KTÓRYM JEST TYLKO POGARDA

Post autor: Magnolia » 2019-05-23, 12:04

Ja tez nie dostrzegam powodów do pogardy, choroba jest niezawiniona, więc dlaczego ludzie mieliby Tobą gardzić?
Może tylko to są Twoje domysły?

Jeszcze jedno chciałabym poruszyć... Napisałeś Romku, że "Bóg zrobił Ci na złość" : "ALE NIESTETY BÓG ZROBIŁ MI W PEWNYM SENSIE NA ZŁOŚĆ, BO ZABRAŁ MI ZDROWIE, A NIE ZABRAŁ MI MOICH UCZUĆ I ODCZUĆ".
To trzeba sprostować. Bóg nie może robić nikomu na złość. Jego istotą jest miłość, dobro, prawda, sprawiedliwość, miłosierdzie, wierność i niezmienność. To wszystko oznacza, ze Bóg może tylko kochać, pragnąć czyjegoś dobra, jest sprawiedliwy i wierny raz danemu słowu.
Co z tego wynika dla Ciebie? Dużo ! Bóg Cię kocha! Niezmiennie i wiernie, pragnie Twojego dobra. Dał nam swego Syna, aby zgładził nasze grzechy i zapewnił nam życie wieczne, a to wszystko z miłości do nas, do każdego z osobna.

Mam nadzieję, że się nie oburzyłeś. ;) Wierz mi, że każdemu człowiekowi jest trudno wyobrazić sobie tą miłość, szczególnie jeśli mamy w pamięci swoje grzechy, każdy czuje się niegodny i uważa że nie zasługuje.
Ale jednak przyjęcie do serca tej miłości Boga do człowieka daje inne spojrzenie na świat i swoje cierpienie.

Romku, nie pomniejszam Twojego cierpienia, ale każdy z nas cierpi z jakiegoś powodu. Czasem cierpienie ma wymiar choroby, jak u Ciebie, czasem jest głęboko skryte w sercu, ale także trwa latami.
Ani Ty nie masz powodu by czuć się gorszy od zdrowych ludzi, ani Oni nie mają powodu by czuć się lepsi bo nie są chorzy. Ludzie są równi wobec Boga, w cierpieniu i w grzeszności. Mądrzy to rozumieją, głupi mogą nie rozumieć.
Ale czy warto poświęcać czas na myślenie co głupi powiedział?!

Myślę, że człowiek zdrowy widząc kogoś niepełnosprawnego na wózku, po prostu czuje zakłopotanie i zmieszanie. Nie wie co ze sobą zrobić, jak pomóc, jak nie zaszkodzić, jak potraktować by nie skrzywdzić...przynajmniej ja tak mam.

Wracając do Boga i Jego miłości. Zrozumieć sens własnego cierpienia jest bardzo trudno, wiem sama po sobie. Ale to właśnie jest nam zadane w życiu.
Domyślam się, że ciężko jest zrozumieć, że skoro Bóg Cię kocha to czemu masz taką chorobę?! Choroba zapewne ma swoje medyczne przyczyny, biologiczne wyjaśnienie i tu leży przyczyna czemu jesteś chory. Bóg nie działa wbrew prawom natury, więc jesli są przyczyny naturalne to pojawia się choroba.
W wierze mówimy, że Bóg dopuścił coś złego (choć sam nic złego nie może uczynić), żeby wyciągnąć z tego coś dobrego. Dobrego dla Ciebie i dobrego dla innych.
Zobacz jaki jesteś odważny, że potrafisz pisać o sobie, zobacz ile siły wyzwalasz w sobie aby codziennie walczyć o samodzielność. ZObacz jak wiele osób porusza Twoja historia i wspomagają Cię, dostałeś/kupiłeś z darowizn wózek elektryczny o jakim wiele osób może tylko marzyć. Dobro trzeba nauczyć się zauważać i dziękowac za nie Bogu, bo na pewno pochodzi od Niego. Wszystko co dobre mamy od Niego.
Jest jeszcze kwestia Twojego ducha i wiary. Dla wielu osób choroba jest próbą wiary. Jedni mają pretensje do Boga i zamykają się na Niego, ale są też tacy, którzy dostrzegają w tym głębszy sens i choroba zaczyna ich prowadzić do Boga. (była pewna święta Marta Robin, która była całe życie przykuta do łóżka, żywiła się jedynie komunią świętą przez 52 lata. Choroba nie przeszkodziła jej wzrastać duchowo i wielbić Boga leżąc w łóżku i modląc się za innych https://adonai.pl/cuda/?id=12 poczytaj)
W swojej sytuacji sam musisz postarać się zrozumieć i odkryć głębszy sens cierpienia, takie mamy zadanie w tym życiu. Jak je odkryjemy to umrzemy spokojni, pogodzeni ze sobą i Bogiem, a to oznacza wprost do Nieba. :)
Nie pomniejszając problemów Twojego dnia codziennego i funkcjonowania popatrz na siebie jako na potencjalnego świętego, ukochane przez Boga dziecko Boże. Masz Ojca w Niebie, do którego idziesz codziennie coraz bliżej. Nawet jeśli tylko leżysz w łóżku, albo siedzisz na wózku.

Z Bogiem Romku.

Dodano po 15 minutach 16 sekundach:
Tu znajdziesz więcej viewtopic.php?f=9&t=9437&p=187176#p187176
Taka jest nasza wiara, do zgłębiania tych tajemnic serdecznie Cię zapraszam.

Oraz do poznania modlitwy pełnej zaufania "Jezu Ty się tym zajmij"

Wszystko mogę w tym, który mnie umacnia...Flp 4, 13

Awatar użytkownika
Praktyk
Aktywny komentator
Aktywny komentator
Posty: 640
Rejestracja: 28 lis 2017
Wysłał podziękowań: 112 razy
Otrzymał podziękowań: 70 razy

Re: "MUR" ZA KTÓRYM JEST TYLKO POGARDA

Post autor: Praktyk » 2019-05-24, 16:57

Romek pisze:
2019-05-22, 09:51
W REAKCJI NA WIDOK PROTEZY CZY WÓZKA INWALIDZKIEGO JEST COŚ Z POGRANICZA LITOŚCI I POCZUCIA WŁASNEJ WYŻSZOŚCI. ZNAM TO NA PAMIĘĆ. TE SPOJRZENIA: "BIEDAKU, WIDZISZ MNIE SIĘ UDAŁO"...
Romek, na pewno są tacy ludzie jak piszesz. Możliwe, nawet, że dużo. Trzeba im współczuć.
Ale są też tacy, którzy po prostu nie wiedzą co zrobić.
Moją pierwsza wrodzoną reakcją jest:
"Kurde, spojrzę się, to pomyśli, że się gapię.
Nie spojrzę się, to pomyśli, że unikam kontaktu.
Pomogę, to pomyśli że się lituję."

Większość życia tak reagowałem i było to i krępujące i nienaturalne i beznadziejne.

Na szczęście z wiary w Boga wyciągnąłem z czasem jeszcze jedną myśl.
"On tam w środku jest taki jak ja, jest moim bratem... gdybym ja był tam a on tu, to jak chciałbym, żebym się zachował?"
I odpowiedzią jest: traktuj mnie jak równego sobie.
Śmiej się z wad, czasem pomóż, pogadaj o głupotach, poświęć mi trochę czasu i szczerego zainteresowania.
Prawda jest prawdą. Jest kaleką, nie omijaj tej prawdy, nie udawaj, że jej nie ma, zaakceptuj ją.

Na pewno widziałeś taki świetny film. Nietykalni.
Doskonale pokazuje to jaki powinien być stosunek do niepełnosprawnych. Murzyn wymiata :) ( znajdź sobie takiego :P)
https://www.filmweb.pl/film/Nietykalni-2011-583390



Ale ja nie jestem kaleką, więc mówienie kalece jak ma podejść do swoich problemów jest bezsensowne.
To tak jakby głuchy próbował nauczyć ślepego śpiewać.
Mogę Ci natomiast powiedzieć, jaka myśl pozwoliła mi pokonać moje własne problemy. Może coś tam ci się z tego przyda.

Byłem większość życia ( ze 30 lat ) w chorobliwej depresji, takiej która paraliżuje ruchy, paraliżuje głos, paraliżuje wszystko. ( Będąc zdrowym fizycznie... uwierz, można i tak :) )
Jak już nie mogłem wytrzymać z tym ciężarem, a jednocześnie mając nadzieję ( jeszcze nie wiarę ), że Bóg istnieje zacząłem myśleć sobie tak:
"Boże... akceptuję to gdzie jestem... ty jesteś moim Ojcem i wiem, że chcesz mojego dobra, prowadź mnie, ulecz mnie,
będę trwał w tym ciężarze dopóki mi karzesz, nie targnę się na swoje życie, ufam ci, daj mi to co masz dla mnie przygotowane"
I tak każdego dnia... długo...
zaczęło mnie to trochę uspokajać i zacząłem bardziej wierzyć w to, że On słyszy.
A jeśli On słyszy, to wie o czym myślę. Jeśli wie o czym myślę, to może potrafi moim sumieniem tak manipulować, żebym wiedział, w którą stronę mam iść.
No i rozmawiając sobie na tej zasadzie z Bogiem wychodziło pomału co mam robić a co nie. To co miałem robić było przeważnie wyzwaniem za barierą strachu. Ale wiedziałem, że właśnie tam trzeba skoro moje sumienie tak mówi.
Szedłem więc z nadzieją i z modlitwą, żeby działo się to co się ma dziać z woli Boga, czyli prawda i miłość. Zaszedłem w różne dziwaczne sytuacje. Ale pozwoliły mi one zmierzyć się przede wszystkim z własnym strachem. I udało się go pokonać przy pomocy Boga, bez niego bym nie dał rady.


Bóg jest. A my jesteśmy w nim braćmi, jesteśmy jednością. Gdzieś poza naszym światem już teraz jesteś szczęśliwy i zdrowy, nie musisz się tam spieszyć. Bądź cierpliwy... i tak tam pójdziesz. Nieskończoność jest tak jakby... nieskończona... nie ma co przesadzać z myśleniem, że jesteśmy tu dłuuugo.
Masz tu jakąś misję czekającą za barierą strachu, prowadzącą Ciebie i więcej ludzi do tej szczęśliwości :)


Tak bym pisał gdybym był upoważniony do dawania rad kalece... ale nie jestem. Ale napisałem ;)
Ostatnio zmieniony 2019-05-24, 17:00 przez Praktyk, łącznie zmieniany 1 raz.
Nie po to jesteśmy by wiedzieć.

Awatar użytkownika
Biserica Dumnezeu
Dyskutant
Dyskutant
Posty: 310
Rejestracja: 25 kwie 2019
Ostrzeżenia: 1
Wysłał podziękowań: 97 razy
Otrzymał podziękowań: 22 razy

Re: "MUR" ZA KTÓRYM JEST TYLKO POGARDA

Post autor: Biserica Dumnezeu » 2019-05-24, 20:36

Dobrze napisane, Praktyku.

Zapraszamy na bloga Pani Zofii https://zchrystusem.pl/wedruj
ODPOWIEDZ