SWIADECTWA

SWIADECTWA


Jest tylko jedna droga do Zbawienia. Jezus Chrystus. Droga, Prawda, Życie... Komu ostatnio powiedzieliśmy o Jezusie, że w Niego wierzymy, żeby i on uwierzył, żeby i on mógł poznać Jezusa? Może jesteśmy jedyną Ewangelią, którą usłyszy... samo powiedzenie sobie: wierzę, to za mało nie słowa a czyny... Tego uczy nas Bóg i to powinniśmy przekazywać innym...
Krzysztof Rudnicki

,Bądźcie w tym świecie nosicielami wiary
i nadziei chrześcijańskiej, żyjąc miłością
na co dzień.
Bądźcie wiernymi świadkami Chrystusa Zmartwychwstałego, nie cofajcie się nigdy przed przeszkodami, które piętrzą się na ścieżkach waszego życia.
Liczę na Wasz zapał i oddanie Chrystusowi".

Święty Jan Paweł II Papież Polak.🇵🇱🇵🇱🇵🇱.

Tylko Bóg może dać wiarę; jednak ty możesz dać świadectwo.
Tylko Bóg może dać nadzieję; jednak ty możesz pogłębić wiarę w sercach swoich braciach.
Tylko Bóg może dać miłość; jednak ty możesz uczyć innych jak kochać.
Tylko Bóg może dać pokój; jak ty możesz zasiewać zgodę.
Tylko Bóg może dać siłę; jednak ty możesz pocieszyć kogoś wątpiącego.
Tylko Bóg może dać życie; jednak ty możesz go uczyć innych.
Tylko Bóg może dać światło; jednak ty możesz sprawić, by zajaśniało w czyichś oczach.
Tylko Bóg jest życiem; jednak ty możesz wzbudzić w innych pragnienie.
Tylko Bóg może uczynić coś, co zdaje się niemożliwe; jednak ty możesz uczynić to, co możliwe.

Bóg jest samowystarczalny; podoba mu się jednak, gdy może na ciebie liczyć.

 

IDŹCIE I GŁOŚCIE

 

Mam nadzieję, że nikogo tu nie zamęczę swoimi wpisami😉ale mam wszystkim coś ważnego do powiedzenia. To chyba było po zamieszczeniu drugiego posta, zastanawiałam się, czy w ogóle pisać, czy komuś moje świadectwa do czegokolwiek się przydadzą, bo nie zawsze są, czy będą życiowe. Zapomniałam na chwilę o tym, zajęłam się czymś i przed pójściem spać wzięłam jeszcze Pismo Święte do rąk z pytaniem do Boga, czy ma mi coś dzisiaj jeszcze do powiedzenia, czy ma dla mnie naukę...wiecie na czym otworzyłam? Na Księdze proroka Jeremiasza, rozdział 1 od 4 wersetu ''Powołanie Jeremiasza''😀 w skrócie ''pójdziesz do kogokolwiek cię poślę i będziesz mówił, cokolwiek tobie polecę''...także, jakby ktoś jeszcze się zastanawiał, czy warto pisać, to nie miejcie obaw i wątpliwości! 😉
P.s. podczas pisania tego świadectwa znów poczułam na policzku tchnienie, ja na to mówię Boży pocałunek, ale nie wiem do końca, jak to nazwać, mam to od wielu lat, często bardzo niespodziewanie, czuję wtedy na policzku jakby delikatny powiew, albo taki lekki dotyk, nie jest ani zimny ani ciepły, taki przyjemnie chłodny, ale nie znam niczego takiego w ziemskim wymiarze, dodam, że nie czuję wtedy lęku, to jest coś cudownego i nie ma wtedy przeciągu itp, żeby to racjonalnie wytłumaczyć, Bóg różnie do nas przychodzi, nie boję się o tym pisać i jestem ciekawa waszych mistycznych doświadczeń, bo przypuszczam, że jedyna nie jestem😉
Beata Kremer

"Meski" wpis

Był czas kiedy łowiłam ryby.
Zakładałam na haczyk kukurydzę, robaki (nawet te obrzydlistwa jakimi są rosówki). Sporządzoną wcześniej zanętę upychało się do koszyczka, sprężyny albo wrzucało bezpośrednio do wody.
Patrzyłam na spławik w pełnym nadziei oczekiwaniu.
Pilnowałam, by dumnie sterczał na karbowanej tafli wody, a żyłka była napięta.
I ten moment prawdy, kiedy podcinałam rejestrując, że nie chce być inaczej- jest branie.

"Gdy Jezus przechodził obok Jeziora Galilejskiego, ujrzał dwóch braci, Szymona, zwanego Piotrem, i brata jego Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami. I rzekł do nich: «Pójdźcie za Mną, a uczynię was rybakami ludzi». Oni natychmiast zostawili sieci i poszli za Nim.
A gdy poszedł stamtąd dalej, ujrzał innych dwóch braci, Jakuba, syna Zebedeusza, i brata jego Jana, jak z ojcem swym Zebedeuszem naprawiali w łodzi swe sieci. Ich też powołał.
A oni natychmiast zostawili łódź i ojca i poszli za Nim."
Mt 4,18-22

Łowić ludzi... dla Jezusa. Nie trzeba spektakularnie. Może chodzi o tę jedną konkretną osobę, postawioną na Twojej drodze pięknym, Bożym "przypadkiem". Czasem potrzeba sporej wytrwałości. Potrzeba przetestowania zanęt i zawartości na haczyku, ustawienia gruntu.
Koleżanka z pracy która już nie ma nadziei na rozwiązanie życiowych problemów, gburowata sąsiadka spod czwórki,
a może ktoś z najbliższej rodziny, kto szuka szczęścia wszędzie poza Bogiem, karmiąc serce śmieciowymi substytutami spełnienia. Byle się nie zniechęcać.
Jest uniwersalna zanęta.
Należy nęcić z wyczuciem i delikatnie.
Miłością.
Marta Przybyła

– Wygodnie jest nie wychylać się. I bezpiecznie.

† Ale niewiele warte. Chrześcijaństwo jest płomieniem, a nie tlącym się węglem. Teraz, w czasach ostatecznych przyszedłem wielki ogień rzucić na ziemię. Wszyscy, którzy go gaszą odpowiedzą za to przede Mną. A ci, którzy niosą i rozniecają go swą wytrwałością, wiarą i ofiarami – udział będą mieli w Mojej chwale.
Alicja Lenczewska
„ŚWIADECTWO „

Konferencja – s. Tomasza Potrzebowska CSC: „Idźcie i głoście –…

Konferencja – s. Tomasza Potrzebowska CSC: „Idźcie i głoście – w mocy Ducha Świętego”

Gepostet von Dobre Media Nowej Ewangelizacji am Samstag, 7. Oktober 2017

 

Idźcie! Oto posyłam was jak owce między wilki. Nie  noście ze sobą trzosa ani torby, ani sandałów; i  nikogo w drodze nie pozdrawiajcie .(Łk 10,3n).

 

Jezus posyła nas żeby swoim życiem głosić Ewangelię… To nie jest zadanie „tylko dla księży”. Jesteś potrzebny. Twoja historia życia, Twoje nawrócenie, Twoja droga wiary. Nawet nie wiesz, jak bardzo możesz komuś pomóc. Ilu jest zagubionych ludzi w Twoim środowisku, może i wierzą w Boga, ale żyją, jakby Boga nie było. Bóg chce Cię posłać, chce się Tobą posłużyć żebyś razem z Nim przemieniał ludzkie serca. Świadectwo wiary to najpiękniejszy prezent, jaki możesz komuś ofiarować
Krzysztof Rudnicki

 

„Współczesny świat potrzebuje bardziej świadków aniżeli nauczycieli. A jeżeli słucha nauczycieli to dlatego że są świadkami.”  Paweł VI.

 


Każdy wierzący  jest powołany do dawania świadectwa, .Wiara domaga się, by ją wyznawano.  Być świadkiem Chrystusa, to nic innego, jak być świadkiem Jego zmartwychwstania.  Świadectwo łączy się z wiarą w zmartwychwstanie i zarazem do tej wiary prowadzi
Jak my, jako chrześcijanie, świadczymy dziś o naszej wierze w Chrystusa? Na ile jesteśmy odważni w dawaniu świadectwa?
Każdy z nas otrzymuje od Boga powołanie do tego, by dopełnił głoszenia Ewangelii w jakimś zakresie, na swoim miejscu.
Bóg nie chce królestwa wprowadzać na siłę.

Głoszenie Ewangelii polega przede wszystkim na tym, że się ją w swoje życie wciela.

 

„Wiara potrzebuje twojej i mojej historii życia. Potrzebuje służby. Domaga się świadectwa. Nie wstydź się zatem świadectwa Pana naszego”
 abp Polak

 

BÓG może dać WIARĘ: -TY możesz dać świadectwo wiary….

 

Co pomyślą inni? A co jeżeli mi się nie uda, jeśli się pomylę, zrobię błąd, wyjdę na wariatkę? Boisz się czasem tego?
Myśl o tym, co pomyślą o mnie inni paraliżowała mnie przez wiele lat. Nie robiłam tego, do czego nakłaniał mnie Bóg, nie byłam Mu posłuszna, bo… się bałam. Bardziej bałam się ludzi niż Boga. Okropny stan. Strach wpędzał mnie w duchową posuchę i wewnętrzne zapętlenie. Ten etap mam jednak za sobą, choć proces wychodzenia z lęków i ćwiczenie się w asertywności trwa. Nadal uczę się słuchać we wszystkim Boga, pomimo odrzucenia i braku akceptacji u ludzi. Niezliczoną ilość razy doświadczałam tego bólu. Jednak mój Bóg odpłaca mi swoją dobrocią za każdą łzę i nieprzyjemność. Dla Niego warto być inną, dziwną, heretyczką, niezrozumianą i nielubianą. Poza tym nagroda jest również życie z podniesioną głową, odważne, pełne wolności.
Agata Strzyżewska

Nie zmienisz człowieka głosząc mu prawa, udowadniając mu, że jest grzesznikiem, zmuszając go, aby chodził do Kościoła, zmuszając go do modlitwy, zmuszając go do swojej religii, potępiając go. Zmienisz człowieka, kiedy zobaczy w Tobie Jezusa, kiedy w spotkaniu z Tobą doświadczy Jego miłości, kiedy w spotkaniu z Tobą doświadczy Jego mocy, kiedy usłyszy twoje świadectwo, kiedy będziesz się za niego modlił. Czasem kiedy ewangelizowaliśmy na ulicach, to ktoś nam ubliżał, a Bóg pokazywał jakieś zranienie, albo chorobę u tego człowieka. Kiedy mówiliśmy mu że jest na coś chory, czy to duchowo, czy fizycznie, że Pan Jezus pragnie mu pomóc, ów człowiek był zdziwiony i wyrażał wolę na modlitwę, a Jezus Go uzdrawiał i po chwili, ów człowiek z płaczem oddawał chwałę Bogu, bo Bóg przychodził do niego z miłością. Czasem rozważam tę scenę, kiedy przychodzą po Jezusa do Ogrójca z pałami i kijami, a jeden z apostołów odcina ucho jednemu ze sług faryzeuszów, bo staje w obronie Jezusa, a Jezus mówi do apostoła ,,Schowaj miecz swój do pochwy, bo wszyscy, którzy za miecz chwytają, od miecza giną”(Mt26,52) i uzdrawia ucho słudze. Dla mnie to niesamowite, ktoś przychodzi z pałą, aby pojmać Jezusa, a On go uzdrawia, czyli odpowiada miłością. Po swojemu nikogo nie jesteśmy w stanie nawrócić, a na pewno nie zrobimy tego przemocą. Potrzebujemy oddychać Duchem Świętym, a wtedy będziemy narzędziami Pana. Potrzebujemy chodzić w Bożej obecności, a wtedy Bóg będzie działał. Człowiek potrzebuje usłyszeć i doświadczyć, że jest ktoś, kto naprawdę go kocha, że jest ktoś, kto z miłości odsał za niego swoje życie, że jest ktoś, kto pragnie wyciągnąć go z jakiegoś uzależnieninia, uwolnić go, pocieszyć, zbudować, odmienić życie na lepsze, przyjść z pokojem, że jest ktoś kto kocha go pomimo iż cały świat mówi inaczej, że jest ktoś, kto pragnie rozwiązać jego problemy, że jest ktoś, kto zawsze przy jest, że jest ktoś, kto nigdy nie spisuje go na straty, że jest ktoś, kto kocha go właśnie dzisiaj. Człowiek potrzebuje usłyszeć i doświadczyć, że ten ktoś, kto kocha go tak szalenie, to Jezus!!!
Krzysztof Robert Stanisławski

„Dzięki Jezusowi oddycham” – to mocna deklaracja.

Papież Franciszek z uporem zachęca by wychodzić na ulice, peryferie, by iść z wiarą i Jezusem w świat. To wymaga odwagi. Dla mnie takim gestem jest deklaracja kierowcy. Za wyznaniem „dzięki Jezusowi oddycham” z pewnością kryje się mocna i piękna historia. Jej bohater, kierowca, żyje dzięki Jezusowi. Czy możne się z tym ukrywać?
Aleteia

„Dawać świadectwo o miłości Bożej”

Dawanie swoim życiem świadectwa o miłości Bożej jest owocem bezwarunkowej wiary, która nie daje się pokonać problemom czy trudnościom. Bo właśnie w czasie burz życiowych ufność tej miłości niesie nas dalej. We mgle problemów wiara jest jak reflektor, w świetle którego odnajdujemy drogę. Iść stale do przodu zaczynając codziennie od nowa, powstając po każdym upadku i pokonując przeszkody: taka jest droga do Boga, albo inaczej droga, w której Bóg jest naszym towarzyszem podróży.

Świadectwa udostępnione na tej stronie, nie są świadectwami pobranymi z internetu. Jest ich tam bardzo wiele i stanowią ogromną wartość. Tutaj znajdują się świadectwa moje, moich znajomych, także i tych z facebooka, ludzi na codzień żyjących wiarą. Chciałam, żeby te świadectwa bardziej trafiały do przekonania. Mając do czynienia z kimś realnym, łatwiej mu uwierzyć.

«Powiadam wam: Jeśli ci umilkną, kamienie wołać będą» Łk 19, 40 –

Ponieważ Bóg wzywa nas do głoszenia,  ważne,  abyśmy zruzumieli, że jest to naszym obowiązkiem. Wiem, że można mieć opory typu  ” Co ludzie powiedzą? ‚. To nie jest ważne, co powiedzą. Ludzie zawsze mają coś do powiedzenia. Ważne,  co powie Bóg.  Bóg się nas nie wstydzi, więc i my nie wstydźmy się Boga.

 

KTO SPOTKAŁ ŻYWEGO BOGA NIE POWINIEN TEGO ZACHOWYWAĆ DLA SIEBIE, LECZ DZIELIĆ SIĘ NIM Z INNYMI.

 

BOŻY  PLECAK – Jola Grabowska

Gdy w 2005 roku byłam w Polsce na pożegnaniu papieża Jana Pawła II przywiozłam obrazek św. Z Matką Bożą, i schowałam go gdzieś. Po jakimś czasie robiłam porządki i znalazłam go w szafie, wziełam do ręki i troszkę się nad nim rozkleiłam, że taki ładny a ja go w szafie trzymam. Oprawiłam go i powiesiłam na ścianie, ale w sypialni, bo nie pasował mi kolorystycznie do salonu, a po drugie, żeby nikt z moich znajomych nie widział że obrazki święte wieszam na ścianie, to już przecież nie modne pomyślałam. Wstydziłam się Boga!!  Tak sobie wisiał ten cudowny obrazeczek nad moim łóżkiem w sypialni, aż któregoś wieczoru poczułam chęć aby się pomodlić. W czasie modlitwy (na leżąco…..) nagle na poduszkę obok, spadł mi ten obrazek M.B. Początkowo się przestraszyłam i pomyślałam, że to może jakaś przestroga, że może coś się stanie? Wzięłam ten obrazeczek do rąk, i nie wiedzieć czemu, rozerwałam ramkę, wyciągnęłam go z tego opakowania szklano-plastikowego, odwróciłam na drugą stronę, a tam co widzę? Nie mogłam własnym oczom uwierzyć! To znowu nie przypadek, ani żaden zbieg okoliczności. Z tyłu był napis: MATKA BOŻA GWIAZDA MORZA. Każdy powie no i co w tym dziwnego!? A to jest dziwne, że przecież tu gdzie mieszkam, jest wiele kościołów, ale jest tylko jeden jedyny kościółek katolicki w którywm kilka razy zdazyło mi się być, i on właśnie ma taką nazwę MATKA BOŻA GWIAZDA MORZA. Rozpłakałam się znów straszliwie mówiąc do Najświętszej Panienki: Ty mały obrazek Matka Boża Gwiazda Morza nie bez powodu mnie tutaj przywiozłaś, gdzie naprawdę otacza nas morze wielkie i przestronne. Była t.z. jest na nim też piękna modlitwa. taki mój drogowskaz, poradnik, znak drogowy od Matki Bożej..
poczułam wielką miłość w sercu i w ogóle na całej duszy. Tym razem sam Jezus ze swoją Matką zaczęli już nie pukać, ale łomotać do moich drzwi. Oblała mnie wtedy jakaś wielka siła, taka że mogłabym góry przenosić. Zaczęłam sobie uświadamiać swoją nędzę! w jakim ja cuchnącym bagnie żyję! co ja zrobiłam ze swoim życiem! Gdzie ta wiara którą nauczyła mnie moja mama! Przypomniały mi się te cudowne chwile z dzieciństwa, że chociaż byłam biedna, ale jaka byłam bogata w Boga, Maryję, ileż skarbów i klejnotów skrywało moje czyste serce, ta lekkość w duszy, jakież to było bezcenne uczucie, co ja z tym wszystkim zrobiłam!!!! Dałam się omotać złu!!! Pomyślałam że muszę szybko ratować siebie i moją rodzinę! Jaką drogą i gdzie ja ich prowadzę! Powinnam być kapłanem w moim domu i uczyć o Bogu prowadzić do Niego!! a ja wstydziłam się Go 
Jola Grabowska

 

Jezu,ja nie wstydzę się Ciebie!
Ja Cię kocham !
I niech cały świat o tym wie !

A czy ty nie wstydzisz się Boga? (nikogo nie potępiając, ani nie oceniając ) ilu z nas mówi: ja nie wstydzę się Boga!! a nie potrafi stanąć w obronie swojej wiary tam, gdzie bluznią na księży, kościoły, Jezusa, wstydzi się przezegnać w miejscu publicznym np: przed podróżą, ilu z nas mówi ja nie wstydzę się głosić Jezusa na swoim profilu, a zakłada osobne konta katolickie anonimowe i bez zdjecia, żeby znajomi go nie rozpoznali i nie wyśmiali? ilu z nas wstydzi się nosiś medalik?
A jest też często na odwrót: chodzimy do kościoła nawet codziennie, ogłszamy wszech i w obec jacy jesteśmy pobożni i wierzący, nosimy medaliki na piersi, ale niestety nie mamy Boga w sercu… takie kochanie Boga na pokaz…

Kim jesteś?  Kto istnieje w twoim życiu? Trudnym momentem bezpośredniego świadectwa jest umieć mówić o Jezusie. Jaka szkoda, gdy brakuje nam wtedy słów, gdy nasze wiadomości są niewystarczające.

Świadek Chrystusa to przede wszystkim ktoś, kto żyje Jezusem Chrystusem. I to musi być widoczne.

 

TO UCZUCIE, KIEDY MÓWIĘ ZNAJOMYM O JEZUSIE A ONI
MYŚLĄ, ŻE ZWARIOWAŁAM
BEZCENNE

 

 

Chcesz dać świadectwo, że Jezus Chrystus jest nadzieją ludzi? Jak ty sam żyjesz tą nadzieją? Chcesz świadczyć, że Jezus Chrystus przynosi miłość? Jak ty sam okazujesz miłość ludziom?

Jeżeli przeżyłeś/aś w życiu coś szczególnego, jakąś Bożą interwencję czy szczególny przejaw łaski, podziel się tym z innymi.  Kliknij ‚ Kontakt’ i napisz swoje świadectwo. Z przyjemnością  udostępnię je na blogu. Pamiętaj – Bóg na to czeka

Ja również oczekuję