Bóg się mamo nie pomylił.

Bóg się mamo nie pomylił.

CUDOWNE ZDJĘCIE PANA JEZUSA z Medjugorje – maj 1995 r.

Anonimowy fotograf zrobił zdjęcie wirująco-pulsujacego słońca w Medjugorje, a na kliszy zamiast słońca ukazała się postać cierpiącego
Pana Jezusa z abortowanym dzieckiem na dłoni.

Sen.

Sen był bardzo wyraźny: Mały chłopiec stał na środku pokoju i mówił błagalnym głosem: „Nie zabijajcie mnie”.
Obudził się zlany potem. Jego kobieta spała spokojnie obok. Wiedział, że już nie zaśnie, po cichu więc wymknął się do kuchni.
Ten sen bynajmniej go nie zaskoczył. W ubiegłym tygodniu oboje podjęli decyzje o przerwaniu ciąży. Rano musi zawieść ją do kliniki.
Niespodziewanie ona również przyszła do kuchni.
– Miałam sen – powiedziała. – Śnił mi się chłopczyk, który błagał byśmy go nie zabijali.
– Ja miałem taki sam sen.
Zapadło długie milczenie. Nie mieli już pewności, że słusznie zdecydowali.
– A jeśli sobie nie poradzimy – odezwał się nagle on. – Na dziecko tak dużo się wydaje.
– Musiałabym zrezygnować z kariery, chociaż teraz mam szansę ją zrobić.
– A jeżeli będzie nam się ciągle śnić i pytać: „Dlaczego mnie zabiliście?”
Za oknem wstawał właśnie nowy dzień.

Pro-Life -Tak – (Dla Życia).

Nowy Jork dopuścił aborcję do 9 miesiąca ciąży, praktycznie z dowolnego powodu. Jednocześnie bezwzględnie tropione są przejawy nienawiści – zarówno w USA jak i w Polsce. Zamęt, terror i bezsens sięgają poziomu, w którym koniec nas wszystkich może nastąpić w każdej chwili. Jednocześnie znamy obietnicę: „Lecz kto wytrwa do końca…”

A gdy siedział na Górze Oliwnej, podeszli do Niego uczniowie i pytali na osobności: «Powiedz nam, kiedy to nastąpi i jaki będzie znak Twego przyjścia i końca świata?»
(…) Powiedział im: Wtedy wydadzą was na udrękę i będą was zabijać, i będziecie w nienawiści u wszystkich narodów, z powodu mego imienia. Wówczas wielu zachwieje się w wierze; będą się wzajemnie wydawać i jedni drugich nienawidzić. Powstanie wielu fałszywych proroków i wielu w błąd wprowadzą; a ponieważ wzmoże się nieprawość, oziębnie miłość wielu. 13 Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony. A ta Ewangelia o królestwie będzie głoszona po całej ziemi, na świadectwo wszystkim narodom. I wtedy nadejdzie koniec.

Roman Zięba

Tak. Doszło do tego.
W Nowym Jorku wprowadzono prawo do aborcji w imię „zdrowia kobiety” (wcześniej było „życia kobiety”) oraz z możliwością dokonywania jej po 24 tygodniu życia.
Jezus określił ten moment w historii: „A z powodu szerzenia się bezprawia oziębnie miłość wielu.”
W głowie się nie mieści, że ludzie decydują o życiu i śmierci w imię własnej wygody i wolności. Jak bardzo wrażliwość i empatia mogą zostać w nas uśmiercone, gdy stajemy w centrum swojego życia zamiast iść za Bogiem.
Czy możemy coś zrobić? Co robić, Boże? Jak nie dać się pokonać oburzeniu, rozpaczy, smutkowi?
Agata Strzyżewska

Abortion Up Until Birth: Disgusting and Disgraceful

New York State legislators CHEERED as abortion up until the MOMENT OF BIRTH was signed into law. This is disgusting and disgraceful.

Gepostet von Students for Life of America am Donnerstag, 24. Januar 2019

 

Co za szatańska radość. W rzeczywistości tak to widzimy.

 

Prezydent Trump przypomniał Amerykanom, że państwo musi chronić niewinnych, że dzieci mają prawo żyć!

Prezydent Trump o aborcji

Prezydent Trump przypomniał Amerykanom, że państwo musi chronić niewinnych, że dzieci mają prawo żyć!

Gepostet von Paweł Adamiak am Mittwoch, 6. Februar 2019

 

Amerykański senat odrzucił dwa projekty ustaw pro-life. Pierwszy dotyczył ochrony dzieci nienarodzonych, zdolnych do odczuwania bólu, czyli po 20. tygodniu ciąży. Jego celem było więc zapobieganie tak zwanym późnym aborcjom. Drugi miał chronić noworodki, które przeżyły aborcję i zagwarantować im takie same prawa, jakie mają dzieci, które urodziły się jako wcześniaki na tym samym etapie ciąży. Oba projekty nie przekroczyły wymaganego progu 60 głosów.

Jak można takie cudo pozbawiać życia?

“Ręka nadziei” to tytuł zdjęcia autorstwa Michaela Clancy’ego. Zdjęcie to wykonano podczas operacji nienarodzonego dziecka. Działo się to w 1999 roku. Gdy okazało się, że u pozostającego w łonie matki dziecka wykryto poważną wadę kręgosłupa, lekarze podjęli decyzje o interwencji chirurgicznej. Operacja odbyła się kiedy dziecko miało 21 tygodni!

zdjęcie to ukazało się w 2002 roku na okładce New York Timesa i okrzyknięte zdjęciem roku! Jak się rozpisywały media – doktor wykonał cesarskie cięcie, wydobył macicę i poprzez niewielkie, poprzeczne nacięcie w macicy zoperował nienarodzone dziecko! Dr Bruner, chyba do dzisiaj nie zapomni, że w momencie, kiedy kończył operację maleństwo przez małe nacięcie wysunęło swoją rączkę i złapało za palec lekarza! Lekarz opowiadał, że była to najbardziej wzruszająca chwila w jego życiu. Chłopiec ma na imię Samuel. Dziś ma 20 lat. Lubi pływanie i koszykówkę. O tym, że był sławny będąc jeszcze w brzuchu swej mamy dowiedział się dopiero będąc uczniem klasy piątej.

Czegoś tak pięknego nie udało się dotychczas chyba nikomu zarejestrować – dziecko w 8-12 tygodnia życia bawiące się w łonie matki…

Pomimo groźby bojkotu stanu ze strony holywoodzkich aktorów (m.in. Alyssa Milano, Alec Baldwin, Rosie O’Donell, Seann Penn, Mia Farrow, Ben Stiller, Mark Hamill czy Natalie Portman),  gubernator Georgii podpisał ustawę zakazującą aborcji od momentu kiedy można usłyszeć bicie serca dziecka.

Ta groźba to nie była błahostka – Georgia dzięki specjalnym zniżkom podatkowym dla przemysłu filmowego, stała się w ostatnim czasie miejscem kręcenia bardzo wielu filmów, dając pracę wielu ludziom.

„Chronimy niewinnych, bronimy słabszych, stajemy w obronie tych, którzy nie mogą obronić się sami” zadeklarował.
Brawo!

A tak cieszono się i świętowano w Irlandii po zalegalizowaniu aborcji.

Irlandeses choram de alegria em saber que o aborto foi aprovado

IRLANDESES CHORAM DE ALEGRIA EM SABER QUE O ABORTO FOI APROVADOA Irlanda aprovou o aborto. Veja no video abaixo uma das cenas mas triste que já tive oportunidade de ver na vida. Mulheres rindo e se abraçando pelo direito de MATAR uma criança. Que mundo é esse? Saber que um holocausto de bebês começará a ser realizado de forma deliberada me angustia a alma e o coração.Verdadeiramente o mundo jaz no maligno, o que me faz lembrar da sentença do Senhor que diz " ai daqueles que chamam mal de bem e bem de mal." (Isaías 5:20)

Gepostet von Renato Vargens Teologia am Dienstag, 29. Mai 2018

 

Co się dzieje ze światem? W jakich czasach my żyjemy? 

Śmierć małego Dawida wstrząsnęła Polską. Wyjątkowość śmierci poruszyła serca i sumienia
moich Rodaków. Ojciec zabija własne dziecko wbrew prawu Boskiemu i przeciw Naturze. Mówią
rozszerzone samobójstwo. Głupio mówią. Dzieciobójca popełnił samobójstwo. Sam sobie wymierzył sprawiedliwość?
A czy on stał się szafarzem jakiegokolwiek istnienia ludzkiego?
Mały Dawid został zabity. Odebrano mu dar największy od Boga i do Boga należący. Ile miał lat? 3, 5 10? A jakie to ma znaczenie? Zginął Człowiek! I nasze sumienia płaczą i buntują się przeciw barbarzyństwu.
Ale czy w równym stopniu porusza nas śmierć dzieci nienarodzonych. Czy na to bestialstwo powszechne już zobojętnieliśmy? Śmierć jest śmierć, przerywa linię życia niedopełnionego. A każde życie jest darem nie tylko dla konkretnej osoby, ale dla nas wszystkich.
Zginął Dawid. Niech Dobry Pasterz otuli go prawdziwą Swą Miłością, której tak mało zaznał wśród Nas, na Ziemi.
Bogdan Wróblewski

 

Świadectwo Wiary.
Andrea Bocelli w Fatimie na kolanach.

Aborcja a Okno Życia. ❤️❤️❤️.

Okno Życia.. Bogu Niech Będą Dzięki.

Podam tylko jeden przykład w pomyśl :

Pytanie 1:

Jeśli wiedziałbyś, że kobieta, która jest w ciąży ma już ośmioro dzieci, w tym troje głuchych, dwoje niewidomych, jedno upośledzone, a ona sama ma syfilis, to czy poleciłbyś jej aborcję?

Tym dziewiątym dzieckiem był :

Ludwig van Beethoven – kompozytor i pianista niemiecki, ostatni z tzw. klasyków wiedeńskich, a zarazem prekursor romantyzmu w muzyce, uznawany za jednego z największych twórców muzycznych wszech czasów.

W wieku 25 lat Ludwig van Beethoven traci słuch, powstają najpiękniejsze utwory i kompozycje w jego twórczości.

Bowiem dla Boga nie ma rzeczy nie możliwych.

Pojawia się nowa ciąża. Czy radzilibyście ją przerwać? Z pewnością – odpowiedziałoby 95 proc. rodziców. – A więc zabilibyście Beethovena.

Pamiętaj Jest Okno życia. ❤️❤️❤️.

Uwielbiam głosić…
Przede wszystkim dlatego, że dzieląc się swoją historią otrzymuję często świadectwa o wiele większe, które stawiają mnie w postawie pokory nad niemymi świadectwami wykrzyczanymi życiem.
Dziś pierwsze głoszenie w parafii przygotowującej się do wieczystej adoracji. Jutro ciąg dalszy.
Mówię z naciskiem na doświadczenie ekstremalnej miłości emanującej z „białego kółka” i pragnieniu, by kochać innych miłością, której moje serce nie jest zdolne wyprodukować. Pojawia się oczywiście temat dzieciaków z niepełnosprawnością i pacjentów hospicjum.
Kiedy skończyłam widzę jak wychodzi z ławki mężczyzna po 50-tce i staje przy mikrofonie. Ksiądz patrzy ze zdziwieniem, ja z jeszcze większym. Słyszę że chce mi podziękować i przytoczyć wiersz Twardowskiego o miłości. Czuję że mam wypisany na twarzy drukowanymi literami „SZOK”.
Wszystko wyjaśnia się w kolejce po Ciało Chrystusa. Widzę poetę z ambony z kilkunastoletnim synem z niepełnosprawnością.
Po Mszy podchodzi, rozmawiamy, przytul obowiązkowo. Słyszę, że chłopak adoptowany. Serce mi klęka. Wybrali go… Świadomie. Dziecko przez wielu uważane za towar wadliwy. Patrzę na niedoskonałe ciało z doskonałym sercem. Oczy mu się śmieją. Ma w nich światło. Z przejęciem pokazuje na dzwonki, którymi potrząsał ministrant.
Mężczyzna patrzy na syna z miłością.
Czystą, piękna, przefiltrowaną.
„To mój skarb a żonę zostawiłem na Rusa”
(osiedle gdzie znajduje się hospicjum)
A gdzie jakiś żal, bunt? Nie ma. Tylko światło i miłość.
Serce mi klęka na drugie kolano…
Marta Przybyła

Anielka ma bezczaszkowie. Lekarz proponował aborcję. Był przekonany, że dziecko nie dożyje porodu.
Tymczasem Anielka otoczona miłością rodziców i modlitwą setek ludzi z całej Polski, urodziła się, została ochrzczona i jest już we własnym domu, w którym poznała swoje rodzeństwo!
Będzie mogła odejść do nieba, otoczona miłością całej rodziny.
A rodzice są pełni pokoju, że zrobili wszystko, co mogli dla Anielki i radości, że dane jest im przeżyć choć kilka chwil razem, całą rodziną. „Przerasta mnie to szczęście” deklaruje jej Mama.

 Jakże to inna postawa i inne emocje niż wtedy, kiedy rodzice decydują się na aborcję.

Piękne świadectwo!

 

Urodził się bez dłoni. Gdy matka zobaczyła jego kalectwo, po prostu zostawiła go w szpitalu. Został adoptowany i dzięki miłości, jaką obdarzyli go nowi rodzice, rozwinął niewyobrażalny talent.

Utwór dedykowany rodzicom wychowującym dzieci niepełnosprawne . Jest on wykonany przez dzieci niepełnosprawne w podziękowaniu za MIŁOŚĆ rodzicielską .

Ludzie i świat tak bardzo chcą dążyć do „doskonałości”. Walczą o idealne życie, idealne dzieci (bo np. chore czy niepełnosprawne nie pasują im do tego „idealnego” życia) i inne :”idealne” kwestie, że żebyśmy kiedyś nie musieli walczyć o przyszłość i życie naszych dzieci, które tak wielu nie pasują do tego idealnego obrazka świata.
Joanna Wawrzyniak-Woloch

Joanna Mazur – "Wyjątkowa"

Obejrzyjcie krótki acz wspaniały film o Joanna Mazur – zwyciężczyni, wraz ze swoim przewodnikiem Michałem Stawickim, biegu na 1500 m. 🏃‍♀️ 🏃 "Zwracam się świadomie w kierunku Boga, z prośbą o pomoc, żebym dała radę wytrwać z tym wszystkim co się dzieje". 😍 Film zrealizowali: Wacław Klocek i Mieczysław Bryk. Joanna Mazur & Michał Stawicki T11 Running Pair

Gepostet von Aleteia PL – Duchowość i lifestyle am Dienstag, 25. Juli 2017

 

Życie jest Cudem – Życie ma Sens

Życie jest Cudem – Życie ma Sens

FACEBOOK JUŻ KILKA RAZY USUNĄŁ TEN FILM, DLATEGO POKAŻCIE GO ZNAJOMYM ZANIM ZNÓW USUNIE…. . . . . . W 2016 r. z mocy prawa zabito w polskich szpitalach 1098 dzieci poczętych, w tym w zdecydowanej większości (1042 dzieci) ze względu na podejrzenie choroby lub niepełnosprawności. Często w 4, 5, a nawet 6 miesiącu ciąży.. . . . . (Y) Dołącz do BMS: fb.com/BractwoMalychStopek ► Subskrybuj: http://bit.ly/NaukiKatolickie 💝 Wesprzyj nas: http://bit.ly/NaukiPayPal🎞 http://bit.ly/ŻycieMaSens…aby wprowadzić w czyn wielką strategię obrony życia!

Gepostet von Bractwo Małych Stópek am Donnerstag, 28. September 2017

 

Jest praca i jest „praca”.

Może być praca z liczbami, papierkami, komputerem, towarem na półkach. Ja 4 lata temu- manekin w eksluzywnym butiku. Ą i Ę. Bułkę przez bibułkę. Może być też „praca” gdzie dotyka się Życia przez wielkie „Ż” , choć wielu nazwałoby je wegetacją. Moi podopieczni nie miewają klasycznych przygód, jakie przeżywają dzieci w wieku kilku lat. Nie mieszają patykiem w kałuży, udając że gotują jarzynową zupę z obfitą zawartością liści mlecza i kwiecia różowej koniczyny. Nie łapią trzmieli do słoika z podziurawionym wieczkiem. Nie przykładają go do ucha i nie słuchają ekstremalnego furczenia. Nie łażą po drzewach. Nie kolekcjonują siniakowych odznak w kolorach tęczy. Dla niektórych z nich każdy przeżyty dzień jest przygodą. Z medycznego punktu widzenia wielu z nich nie powinno już być na świecie, ale są. Mali wojownicy.
Przeciętny dyżur w Domu Opieki Społecznej dla dzieci z niepełnosprawnością intelektualną i fizyczną, prowadzonym przez siostry zakonne.
Malwina bardzo się zaflegmia. Ssak z trudnością udrażnia tracheotomijną rurkę. Ola od kilku dni ma częste napady epilepsji. Michaś był pionizowany, jaki wysoki chłopak z niego i przystojny rzecz jasna. Dwuletnia Lilka postanowiła zwymiotować na siebie i na mnie. Hmmm… kogo pierwszego ogarniać? Lilka do wanny. Teraz ja. Lecę się obmyć i przebrać. Koszulka z Michałem Archaniołem. Chroń. Przed takimi niespodziankami też 😂
Dyżuru ciąg dalszy…. Ok 19-tej cichnie muzyka. Nasi melomani mają swoje preferencje. Od muzyki klasycznej po disco polo. Czytam z ich twarzy co sprawia im przyjemność. Nie powiedzą. Gramy w mimiczne kalambury.
Na oddziale jest jak w domu. Przytulnie, kolorowo. Na parapecie równo poukładane pluszaki. Nasze dzieci nie biegają, nie bawią się, nie układają klocków. Bawią się po swojemu, najpełniej jak potrafią. Nasze dzieci leżą, niektóre siedzą w specjalnie przystosowanych wózkach. Kiedy leżą to pracowicie, bo uczą nas kochać i wierzę mocno, że zbawiają świat.

Wróciłam z wieczornego spaceru po ogrodzie. Pachnie wiosną. Bzem pachnie i nadzieją. Błyszczące pinezki na niebie z grubego aksamitu dziś nieliczne. Codziennie spotykam jeże. Trudno je głaskać, ale można. Serio. Wiem z autopsji. Z oddali macha do mnie siostra. Widzę dyndający różaniec, twarzy jeszcze nie widzę. Siostry pozostają incognito zdecydowanie za długo. Zwłaszcza o zmroku.
Marta Przybyła

CO SIĘ DZIEJE? #1 SPRAWA ALFIEGO EVANSA

MAŁY ALFIE

Patrzysz się Boże na świat stworzony,
Gdy mały chłopiec został zgładzony.
Kiedyś robili to za murami,
A dziś to robią przed kamerami.
Wyrok zapada – Jest Kara Śmierci,
To są sędziowie? To są mordercy.
Czy tak naprawdę to są lekarze?
Dla Tego dziecka zwykli zbrodniarze.
Miłość rodziców i siła życia,
Miał umrzeć szybko – Nadal oddycha.
Dobić zastrzykiem,metodą nową,
Lepiej niech umrze śmiercią głodową.
Dzisiejszy świecie – Dokąd idziemy?
Że własne dzieci zabijać chcemy.
Nie pytasz matki,nie pytasz ojca,
Choć tak walczyli z tobą do końca.
Chcemy zrozumieć tę nowoczesność,
Gdy się zabija bezbronne dziecko.
Pytam gdzie Prawo Tego człowieka,
Dzisiaj był Alfie – Jutro Nas czeka..
Rodzina Bogiem Silna

„Cywilizacja Śmierci…”
*
W szereg lekarzy Ciemność wpada
Wszak nie w każdego wpada zło
Lecz…w kogo wpada, temu biada!
Stop.
*
Lekarzu…
Masz zbyt wiele władzy?
Podejdź pod moje pióro
Zaradzimy temu…
Zdejmiemy fartuch biały
Pełen jest odrazy
I pewnie wiesz czemu…
*
Napiszę ci na dłoni
Albo nie…na czole!
Żeś kat i morderca
Pełen złych nadużyć
Jak to „nie pozwolisz” ?
To ja nie pozwolę
Byś życie uśmiercał
Władajac miast służyć!
*
Przyszedł dziś do mnie
Chłopczyk mały
I uwierz, nie on jedyny…
Skarżył się na twoje dłonie…
Łzy jak kamienie mu kapały
Skomlał, że w smierci wnet utonie
Z twojej winy…
*
Dlatego mówię dziś do ciebie…
Przypomnij sobie Ideały
Piękne jak sen, moczone w Niebie
Kiedy przysięgi w czas składały…
*
To wówczas cię uszlachetniono
Nic na to nie poradzę…
Kto by pomyślał, że zdradzisz….
Że bardziej ukochasz władzę….
*
Zdejmij swoje fartuchy bielane!
Ideały zdychają w nich w mękach
Podejdź szybko pod pokuty ścianę
Z krwią niewinnych przelaną na rękach…
*
Ucz się znowu, i znowu, od nowa…
Od szlachetnych kolegów po fachu
I Pamiętaj! Zbawienia to szkoła!
Ucz się ludzkich odruchów, zapachów!
*
Musi znowu zapachnieć ci życie!
Jako wartość nad inne szlachetna….
Walcz do końca o każde z serc bicie
Odrzucając praktykę co szpetna…
*
Raz-
Jesteś Lekarzem
Darzę Cię nadludzkim zaufaniem
I uwierz, nawet sam Bóg…
Bywa o nie zazdrosny
Dwa-
Czy zasługujesz na nie?
Niechaj Ci się przemiana stanie!
W czas łask radosny
Dopóki trwa….
*
A. Dawidowy 
( Dla Alfiego E…)

Alfie Evans odszedł do życia

Śpij aniołku…

Fragment baśni „Anioł” Hansa Christiana Andersena:

— Kiedy dobre dziecię umiera na ziemi, zstępuje z nieba biały anioł Boży, łagodnie bierze je w ramiona, rozpościera jasne skrzydła i unosi czystą duszyczkę do Boga.

Na pożegnanie przelatuje cicho ponad tymi miejscami, które dziecię za życia lubiło i zrywa najpiękniejsze, najmilsze mu kwiaty, aby tam na tamtym świecie jeszcze piękniej kwitły.

Dobry Bóg bierze je z ręki anioła i przyciska do serca, a na najdroższym dla dzieciny kwiatku składa pocałunek.

Jeszcze nie ucichła sprawa śmierci Alfiego Ewansa, a już świat szokuje następna wiadomość:

Skazany na śmierć głodową. Vincent Lambert odłączony od aparatury podtrzymującej życie

Sługa Boży Kard Stefan Wyszyński  „Przestrogi dla Polaków”

Tam , gdzie Bóg powiedział: ” żyj ” tam człowiek nie ma prawa powiedzieć : ” umieraj „

Vincent Lambert, 42-letni mężczyzna, który od 2008 roku pozostaje unieruchomiony w wyniku wypadku drogowego, według niektórych lekarzy znajduje się w stanie wegetatywnym, inni uważają, że znajduje się w stanie minimalnej świadomości oraz podkreślają jego zdolność do samodzielnego oddychania.

Jedno z ostatnich nagrań z sali szpitalnej pokazuje matkę, która mówi do Vincenta „nie płacz, jestem przy tobie, jest też tato” i głaszcze syna na pożegnanie, bo zakazano jej go przytulić.
„Vincent czuje wszystko. Płakał, gdy poinformowaliśmy go o decyzji lekarzy” mówią rodzice.

Lekarz prowadzący poinformował rodzinę, że w wyniku decyzji konsilium lekarskiego począwszy od 20 maja zostanie wstrzymane leczenie oraz głębokie i ciągłe uśmierzanie bólu. Decyzja została podjęta pomimo interwencji Komitetu ONZ ds. praw osób z niepełnosprawnością, który zwrócił się do Francji z apelem o nieprzerywanie podawania leków, odżywiania i nawadniania.

To straszne dokąd zmierza świat.

Zmarł Vincent Lambert

Zmarł Vincent Lambert❗️Umarł z powodu niepodawaniu mu płynów i pożywienia zgodnie z wyrokiem Sądu Kasacyjnego.

Gepostet von Aleteia PL – Duchowość i lifestyle am Donnerstag, 11. Juli 2019

 

12 lat temu Janusz Świtaj poprosił o eutanazję w przypadku gdyby zabrakło jego rodziców. Na szczęście zamiast wsparcia w pozbawieniu życia, otrzymał rzeczywistą pomoc.
Niedawno skończył studia, pracuje, podróżuje, jest szczęśliwy i żyje blisko Boga!

„Nagradzam się każdego dnia myślą, że czuję się na chwilę obecną spełniony, że wiem, co chcę w swoim życiu osiągnąć i to realizuję”

 

 

Niesamowite zdjęcie 17-tygodniowego dziecka

Aborcja – wzruszające opowiadanie nienarodzonego chłopca.

” NIENARODZONY ”

1 dzień z życia
Kilka minut temu zostałem powołany do życia na Ziemi. Istnieję. Powstałem z miłości moich rodziców. Czuję się wspaniale, jest mi ciepło i przyjemnie. Jestem taki szczęśliwy!! Bardzo chcę żyć. Bardzo dziękuję moim Rodzicom i Bogu, życie to największy i najwspanialszy dar, jaki mogli mi ofiarować. Będę im wdzięczny do końca życia. Żyję w mojej mamie. Ona jeszcze nic nie wie o moim istnieniu, ale czuję, że bardzo, bardzo mnie kocha. Dziś po raz pierwszy słyszałem Jej głos, głos mojej Mamy.

Jest taki ciepły. Moja Mama jest wspaniałą, dobrą osobą, czuję to. Już nie mogę się doczekać kiedy ją zobaczę. Na pewno jest bardzo piękna. Moja Mama…Moja… Kiedy zobaczę świat? Jak wspaniale jest żyć…
Wielka radość…
Hm…

2 dzień życia.
To już drugi dzień mojego życia. Jeszcze nie przypominam człowieka, ale przecież nim jestem? Już za 9 miesięcy ujrzę świat po raz pierwszy. Słyszę głosy mojej rodziny-już niedługo do nich dołączę. Dzisiaj usłyszałem imię mojej Mamusi-Karolina. Piękne, drogie mi imię…
Oczekiwanie…
Niecierpliwość…

30 dzień życia
Liczę sobie już cały miesiąc. Ale urosłem! Przez ten czas wiele dowiedziałem sie o świecie. Moja Mama tak pięknie i dużo o nim opowiada. A jak pięknie śpiewa! Jestem z niej naprawdę dumny. Tak bardzo chcę zobaczyć to wszystko, o czym opowiadała. Dzisiaj byliśmy w lesie .Mogę powiedzieć. że ja też byłem.

Przecież tam, gdzie ona, tam i ja. Czułem, że moja Mama jest tam szcześliwa, że kocha to miejsce. Ja też je pokochałem, chociaż jeszcze go nie widziałem. Nie wiem jak wygląda las, ale moja Mama uwielbia tam spacerować. Na pewno kiedyś mnie tam zabiorą z Tatą.
Zaraz, co ja słyszę? Moja ukochana Mama właśnie dowiedziała się że w niej żyję!! Ale nowina! Wspaniale….Ale co to? Zaraz zaraz…Ona wcale się nie cieszy!! Co się dzieje? Dlaczego ona płacze?! A może to łzy szczęścia?!
Niepewność…

3 godziny pózniej…
Jestem ciekawy, jak zareaguje mój Tata na wiadomość, że za 8 miesięcy pojawię się na świecie. Na pewno będzie bardzo szczęśliwy. Stworzymy wspaniałą, kochającą się rodzinę. Ja, Mama i Tata.
Cudownie, prawda? Kilka minut pózniej

Co to?! Co ja słysze?! Tata bardzo głośno krzyczy. Słowa wypowiedziane kilka sekund temu nadal słyszę bardzo wyrażnie. Mój ukochany Tata bardzo głośno krzyczał: ,,Karolina, Ty chyba kompletnie zwariowałaś?! Jak Ty to sobie wyobrażasz?! Zaczynamy studia, wszystko zaczynało się powoli układać a Ty teraz z ciążą wyskakujesz?! Jesteś kompletnie nieodpowiedzialna! To twój problem, mnie to nic nie obchodzi! Dopóki się TEGO nie pozbędziesz, nie mamy o czym rozmawiać! Nie, nie, nie! Ja po prostu nie mogę w to uwierzyć! Zwariowałaś!! I to akurat teraz, kiedy zaczęliśmy wychodzić na prostą ?! ” Mama, szlochając, cicho powiedziała: ,,A Ty nagle nie wiesz skąd się dzieci biorą?! To jest NASZE dziecko.

Ono stanowi dla Ciebie problem?! Sama jestem pełna niepokoju, nie wiem co robić. Oczekiwałam, że podtrzymasz mnie na duchu, powiesz, że sobie poradzimy, że wszystko będzie dobrze, że jakoś się ułoży…Teraz jestem pewna że nie mogę na Ciebie liczyć. Tak naprawdę to nigdy nie mogłam! Zawsze byłeś nieodpowiedzialnym człowiekiem! Ja chcę urodzić to dziecko! Już podjęłam decyzję!’ Tata wysłuchał mamy a potem bardzo niewyrażnie rzucił: ,,jeśli nie pozbędziesz się TEGO,  to z nami koniec!” Wyszedł trzaskając drzwiami. Nic z tego nie rozumiem, ale boję się. Nikt, kto nie był w takiej sytuacji nie wie, co to strach o własne życie. O życie, którego pragnie się jak niczego innego na świecie. Czy mnie nazywa ”tym”?! Bardzo się boję. Poczułem uderzenie w brzuch. Boli, boli, bardzo boli…
Strach….

31 dzień z życia
Słyszałem rozmowę moich rodziców… Teraz dotarły do mnie słowa Taty. Stwierdził, że trzeba ‚usunąć’ problem….nie wiem co to znaczy, ale na pewno nie jest to nic dobrego….To ja jestem tym problemem? Nie wierzę…Przecież moja Mama mnie kocha i nie pozwoli zrobić mi krzywdy. To oczywiste…
Nadzieja, ale i rozpacz…

37 dzien z życia
Teraz rozumiem…moi rodzice mnie nie chcą. Nie chcą żebym żył. Słyszałem dziś rozmowę mojej Mamy z jej przyjaciółką, Marzeną. Mama płakała, mówiła, że nie wie co robić, że to dla niej trudne.

Zwierzyła się, że przeze mnie będzie musiała zrezygnować ze studiów, że zniszczę jej życie. Twierdziła, że jest za młoda na dziecko, nie poradzi sobie z wychowaniem. Naprawdę ,bardzo chciałaby mieć dziecko, ale, że to nie jest odpowiedni moment w jej życiu. To dla niej bardzo trudna decyzja. Płakała, zwierzała się, że w pierwszej chwili była zdecydowana urodzić,  wszystkie przeszkody, poradzić sobie ze wszystkimi kłodami rzucanymi jej pod nogi…Ale po rozmowie z Arturem czuje sie rozdarta, że jest on nieodpowiedzialnym człowiekiem, ale ona nadal bardzo go kocha. Wiem, to dla niej ciężkie. Ale! Czy ona nie myśli o tym, co ja czuję?! Marzena milczała przez dłuższą chwilę. Aż w końcu wybuchła.
Krzyczała: ,,Karolina, dziewczyno, jak możesz odebrać życie temu dziecku, nie dając nawet szansy poznania świata? Nie poznaję Cię!!! Zawsze byłaś przeciwna aborcji! Nie masz prawa decydować o życiu i śmierci, od tego jest Bóg! Żaden człowiek nie ma prawa odbierać drugiemu człowiekowi życia! Tyle razy rozmawiałysmy o karze śmierci dla zwyrodnialców którzy z zimną krwią zabijają niewinnych ludzi! A teraz, Ty, moja najlepsza przyjaciółka, chcesz zamordować małą bezbronną istotkę! To tak jakbyś zabiła część siebie. Dziecko, które chcesz zabić, jest przecież częścią Ciebie i mężczyzny, którego kochasz! Wyobrażasz sobie ,że  usuniesz tę ciążę i na drugi dzień o wszystkim zapomnisz?! Nie łudz sie! Każdego dnia, każdej mjnuty będziesz myślała czy byłby to chłopiec, czy dziewczynka.

Będziesz się zastanawiać: do kogo byłoby podobne? Ile by teraz miało lat? Jaki kolor miałyby jego oczy?! A kiedy przechodząc w drodze do pracy, w pobliżu placu  zabaw, będziesz widziała inne, wesoło bawiące się dzieci-będziesz myślała o tym które zabiłaś! Tak! ZABIŁAŚ!!! Wstydż sie Karolina! Odpowiedz szczerze: chciałabyś żeby Twoja mama myślała tak, jak Ty,23lata temu?! Chciałabyś, żeby Cię ,,usunęła” i w tak okrutny sposób pozbyła się problemu?! ” .Stwierdziła także że słowo ”usunąć” łagodzi to co naprawde oznacza-morderstwo. Po tym słowotoku Mama wstała i bez słowa wybiegła z mieszkania Marzeny, zanosząc się płaczem. Postanowiła wybrać się do księdza, wieloletniego przyjaciela rodziny…Jest załamana. Mamo, czemu mi to robisz? Pozwól mi żyć!
Przerażenie…

40 dzień z życia
Po raz pierwszy jestem w kościele…Słyszę ciszę i cichą modlitwę mojej Mamy. Prosi Boga, aby jej pomógł. Nie wie, co robić…Poszła na plebanię aby porozmawiać z księdzem. Jej dłonie drżały, podobnie jak głos. Był zupełnie inny niż zazwyczaj. Pełen rozpaczy, niepewności, a także bólu…Jest kompletnie zdezorientowana. Opowiadała o mnie, rzewnie płacząc przy tym. Mówiła że wie, że nie ma prawa decydować o tym, czy pozwolić komuś żyć. Ale także chciałaby skończyć studia, oszczędzić wstydu rodzinie. Nieślubne dziecko w małym miasteczku byłoby prawdziwym skandalem. Duszpasterz powiedział, że wg Kościoła aborcja jest zabójstwem, grzechem śmiertelnym. Uświadamiał mojej Mamie, że aborcja stanowi akt zabójstwa bezbronnej osoby ludzkiej i jest zarazem krańcowym przejawem ideologii pogardy dla życia ludzkiego ,,Karolinko, wiem, że jest ci teraz bardzo, bardzo ciężko. Zacytuję Ci słowa Katechizmu Kościoła  Katolickiego:’ Życie ludzkie od chwili poczęcia winno być szanowane i chronione w sposób absolutny. Już od pierwszej chwili swego istnienia istot a ludzka powinna mieć przyznane prawa osoby wśród nich nienaruszalne prawo każdej niewinnej istoty do życia (…)*KKK2270 ‚

Jego głos był spokojny, ale stanowczy .Zapytał Mamę, czy na pewno pamięta jak brzmi piąte przykazanie Dekalogu. Mama szepnęła cicho, ale wyrażnie: ,,nie zabijaj ” a po jej policzkach płynęły łzy.
Wiedział, że nie może mamie niczego nakazać, prosił tylko ,żeby przemyślała swoją decyzję…Decyzję, która odbije się na całym jej życiu, niezależnie od tego, jaka ona będzie. Czasem myślę, że może będzie lepiej, jeśli się nie urodzę? Jak poradzę sobie z myślą że najbliżsi ludzie na świecie chcieli mnie zabić?! Że oni mnie po prostu nie chcą?! Że mnie nie kochają?! Bez miłości będę niczym…
Bezsilność…
Nadzieja… Nadzieja na życie…
Nadzieja na miłość..

42 dzień mojego życia
Mama nie spała całą noc. Płakała. Nadal nie wiem, co się dzieje…Słyszę, jak otwieraja sie drzwi gabinetu lekarskiego. Słyszę słowa mojej Mamy. Nazywa mnie ,,problemem”. Lekarz mówi, że ”szybciutko’ może się pozbyć tego  problemu. Tanio. Opłata za śmierć. Ta okrutna rozpacz. Ta gorycz…Co to znaczy? Czy moja Mama chce mnie zabić? Mamo błagam, chcę żyć!!! BŁAGAM! To boli….Kręci mi sie w głowie, wszystko zaczyna wirować. Mamo co się dzieje?! Mamo, pomóż! Pomóż mi! Ten nieprawdopodobny ból!!! Bardzo boli….Wiem, nie słyszysz mojego głosu. Niemego wołania o pomoc…Krzyku strachu, bezbronności i ciszy…

Tu nie liczy sie czasu…
Mamo…? Mamo czemu mnie zabiłaś?! Czemu nie pozwoliłaś mi żyć? Tak bardzo chciałem zobaczyć świat. Ten las, w którym tak często spedzałaś czas…Spędzaliśmy go razem, chociaż Ty o tym nie wiedziałaś.
Jestem pewny (tak…tak, byłem chłopcem…)
że nie zapomnisz mnie do końca życia, Mamo.. Tam, gdzie jestem, jest mi dobrze…
Kocham Cię, Mamo.

 

Aborcja w 2 trymestrze ciąży (13-24 tydzień)

To straszne! Tak współcześnie wykonuje się aborcje.Pomóż to powstrzymać! Dołącz: www.stopaborcji.pl/podpisy

Gepostet von Fundacja Pro – Prawo do Życia am Samstag, 28. Mai 2016

 

Syn dziennikarza Mateusza Maranowskiego urodził się w 23 tygodniu ciąży. W czasie czarnego protestu dziennikarz usłyszał w radiu, że takie dzieci jak jego, to nie ludzie. Jak mówi, dla niego to był naprawdę czarny dzień.

Anioł płaczący nad kołyską abortowanego dziecka, którego miał być stróżem… Autorem rzeźby jest Timothy P. Schmalz.

Artysta sam stał się ofiarą aborcji. Jako młody człowiek poszedł ze swoją brzemienną dziewczyną na aborcję. Opowiada, jak został oszukany przez kulturę, która podpowiedziała im wtedy jedyne „odpowiedzialne” rozwiązanie „problemu”. „Doświadczyłem jak to jest siedzieć w klinice, czekając aż moja dziewczyna zrobi aborcję, a potem jak to jest być z nią po aborcji. Doświadczyłem, jakie spustoszenie dokonała ona w moim sercu i duszy, a także w mojej dziewczynie. To było absolutnie przygniatające” – wyznał.

Dziś Timothy tworzy rzeźby pro-life na znak protestu. Poprzez rzeźby poświęcone nienarodzonym dzieciom ma nadzieje pokazać ukryty ból tych, którzy stają się ofiarami aborcji.


Czytałem dziś artykuł o chłopcu w Kanadzie, który przeżył swoją aborcję. Płakał, łkał na stercie odpadów, ale nikt mu nie pomógł. Zmarł po czterdziestu minutach. Wycieńczony, głodny i zmarznięty. Wszystko w świetle prawa chorej cywilizacji, która rozrasta się po świecie, jak złośliwy nowotwór.

„Wtedy Bóg zapytał Kaina: «Gdzie jest brat twój, Abel?» On odpowiedział: «Nie wiem. Czyż jestem stróżem brata mego?» Rzekł Bóg: «Cóżeś uczynił? Krew brata twego głośno woła ku mnie z ziemi!” (Rdz 4,9-10).

Dziś odbył się pogrzeb mojego dziecka. Tak, właśnie dziś – 23 marca 2018 roku. Dla jednych jest to czarny piątek, dla innych biały piątek. Dla mnie jest to niewyobrażalnie smutny dzień. W białych trumienkach były ciałka dzieci nie tylko tych z poronienia, ale też z aborcji. Dziś widziałam dwa światy. Pierwszy, to taki, w którym garstka ludzi na cmentarzu służewskim żegnała te dzieci. Obeszło się bez echa. Nikt nie wiedział. Nikt nie mógł wiedzieć, bo kogo to interesuje? Drugi świat, to ten, w którym tysiące ludzi przeszło dziś ulicami Warszawy, żeby walczyć o to, żeby takie pogrzeby mogły odbywać się częściej. Wszyscy o tym dziś mówią. Wszystkich to interesuje.
Kiedy leżałam w szpitalu, moja szpitalna sąsiadka zwierzyła mi się, że całe życie była za aborcją. Mówiła: „Uważałam, że gdybym miała urodzić chore dziecko, to wolałabym go nie urodzić. Do pierwszego poronienia tak myślałam. Jak pierwszy raz poroniłam, to stwierdziłam, że wolę być matką chorego dziecka. Najważniejsze, żeby żyło…”
Więc dziś Wam powiem jedno: w dupie mam te Wasze protesty. Czarne, białe, czy tęczowe. W dupie mam Wasze dyskusje światopoglądowe na poziomie przedszkola. Moje dziecko było wielkości dłoni. A te dwie małe, białe trumienki są niezbitym dowodem na to, że wciąż mówimy o człowieku. Tak, tam w środku jest człowiek. Mój synek. Piotruś. 

Magdalena Biernacka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *