Kiedy ptrzebaczasz, dajesz życie.

Kiedy ptrzebaczasz, dajesz życie.

 

 „Człowiek, który nie lubi i nie umie przebaczać, jest największym wrogiem samego siebie”
kard. Stefan Wyszyński

 

 

[ „Panie, ile razy mam przebaczyć…Czy aż siedem razy?”. Jezus mu odrzekł: „Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy.”]

 

*
Kamień i 77
Stanęli naprzeciw siebie
Pierwszy miał nogę w piekle
A drugi ramię w Niebie
*
Mierzyli się długo wzrokiem
Kamień uderzał co chwilę
Jednak to 77
Wciąż przybierało na sile…
*
Kamień był coraz słabszy
To słabł, to w oczach chudł
Tak go wykańczał z wolna
Każdy kolejny rzut…
*
Aż się zapatrzył w końcu
Być może ze zdziwienia
W liczbę nieskończoną
Przebaczenia…
Daj wiarę słowu –
To zapatrzenie
Było początkiem
NAWRÓCENIA…
*
Tak, tak, nawrócił się kamień!
A skoro taki twardziel mógł…
I Ty coś w sobie przemień, zamień
Zmień szare w cud…
*

A.Dawidowy (Anna Jelińska)

 Świadectwo o Przebaczeniu Sobie

.Jakże trafione do Mnie. Tak dzisiaj właśnie uświadomiło mi to, że choć wiele razy się spowiadałam. To tak naprawdę nigdy Sobie samej nie przebaczyłam. Byłam w Młodości podobna do tej kobiety która obmyła stopy Pana Jezusa. Nigdy Sobie nie przebaczyłam tego że używałam niedozwolonej Antykoncepcji przez Kościół. Nigdy sobie nie przebaczyłam tego że przez swój grzech nigdy już nie będe mogła 2 raz urodzić dziecka. Być po raz kolejny Mamą. Nigdy Sobie nie przebaczyłam tego że współżyłam przed Ślubem. Dzisiaj bardzo Mnie ta transmisja dotknęła choć. Na początek mówiłam z Wami cały Różaniec. Było normalnie ale po Różańcu opuściłam transmisję. I teraz wróciłam do Retransmisji. I kiedy Ks Teodor zaczął Modlitwę wstawienniczą Coś pękło we Mnie Modli łam się i łzy same zaczęły płynąć. Jak bardzo jestem wdzięczna Boże za Twą Łaskę przebaczenia. Ty już mi to dawno przebaczyłeś razem z Twoją kochaną Mamą Maryją. A to ciągle do Mnie wracało. Jak mantra nie umiałam Sobie tego wybaczyć nadal nie jest łatwo. Ale Wierzę że teraz rozpoczął się proces przebaczenia samej sobie. Panie Jezu dziękuję że przez przypadek trafiłam na Transmisję Teobańkologii. I Ks Teodora który szuka tych zagubionych Owiec albo nawet uczy te już dawno przez Ciebie znalezione. Jak bardzo Nas kochasz.Jak bardzo szukasz i jak bardzo przytulasz do Swego Serca razem ze Swoją Mamą Maryją. Chwała Tobie Panie. Dziękuję że cały czas pokazujesz Mi jaka długa Droga przede mną by zasłużyć na Niebo.
Magdalena Młodziňska Groszkowska

Poczułem obecność Jezusa Chrystusa. Zaczęło się przy modlitwie wstawienniczej, po wypowiedzeniu slow Księdza Teodora, gdzie powtarzaliśmy po nim słowa przebaczenia sobie, Ksiadz Teodor powiedział  „teraz zostawiam was samych przy muzyce, powtórzcie przebaczenie sobie jeśli macie taką myśl”. Zobaczyłem wtedy siebie siedzącego na kanapie w pustym pokoju, rozglądającego się jakbym nie wiedział którą drogą iść, siebie z trwogą. To byłem ja sprzed nawrócenia. Zacząłem więc mówić w modlitwie  „Szymon, przebaczam Ci”… i wymieniałem te grzechy, których widmo powracało do mnie.  Bardzo płakałem przy tym.  Jak tylko skończyłem i wypowiedziałem ostatnie słowo, usłyszałem Księdza Teodora (cały czas miałem zamknięte oczy, wyobraziłem sobie Jezusa, który kładzie mi dłoń na głowie, i w tym samym momencie usłyszałem jak Ksiadz Teodor mówi błogosławieństwo). Zadrżałem i mimo woli jeszcze mocniej zacząłem płakać. Pomyślałem wtedy „Boże mój, tak dobry jesteś, wybaczyles mi tak złe rzeczy, cóż ja mogę Ci dać..cale Moje Życie należy do Ciebie” – w momencie kiedy powiedziałem „całe Moje Życie należy do Ciebie” Ksiadz Teodor powiedział  „zawierzcie teraz swoje życie Bogu”. I wtedy to już totalnie mnie ścięło, płacz był tak mocny, że aż się pochyliłem. Czułem obecność Bożą w domu. Obecność Ducha Świętego. Dawno tego nie czułem. W ostatniej części modlitwy (dziesiątce różańca) płynęły mi łzy i bałem się podnieść wzroku na krzyż i obrazek z wizerunkiem Jezusa, czułem miłość, ale to jakby była taka bojaźń Boża, przy której nie mogłem podnieść wzroku. Dziękuję Ci Panie Nasz Boże za to, że przyszedłeś dziś do mnie. Oddaję Ci wszystko.
Szymon Kołodziej

Po wczorajszym różańcu spodziewałam się czegoś innego- kolejny raz jak w drodze do Emaus- ja chyba idę tam właśnie wciąż- o tyle dobrego, że już nie siedzę w swoim grobie  więc wczoraj przy tej końcowej modlitwie o przebaczeniu nie było łez, nie było przebaczenia… przeważnie szło gładko kilka wzruszeń i oczyszczenie ale nie tym razem. Tym razem Bóg poruszył rany jeszcze żywe, świeże i jeszcze nie przerobione. Fala gniewu wezbrała we mnie, kiedy powtarzałam za ks Teodorem czasem przez zaciśnięte usta przebaczam to mówiłam Bogu w sercu- przebaczam tylko słowami bo sercem nie przebaczam i mówię NIE. Nie zgadzam się aby ludzie, którzy mnie krzywdzą mogli robić to dalej, nie wyciągnę do nich dłoni, aż gotowało się we mnie… modlitwa się skończyła a ja zostałam z tym stanem… byłam zdziwiona, zaskoczona, smutna i wkurzona. Zaraz efektem kuli śnieżnej oberwało się mężowi, który jest w pewnym sensie powodem tych ran. Mam problem z jego rodziną. Nie akceptują mnie do tego stopnia, że nie chcieli przyjechać na nasz ślub. Na dwa dni przed ślubem był telefon, że oni mają malowanie i ich nie będzie. Nikogo z ich strony. Brat męża miał być świadkiem, więc zostaliśmy nawet bez świadka. Po mojej interwencji ostatecznie przyjechali i zaraz wyjechali. Mogłabym pokazać wam z zdjęć ślubnych minę mojej teściowej z całej imprezy domowej… ani jednego uśmiechu, smutny widok  Mówią, o mnie że jestem gołodupcem bo nie mam żadnego majątku i kiepską pracę, nic nie wniosłam do małżeństwa poza nieślubnym dzieckiem, żadnego posagu. Teściowa namawiała mnie już do rozwodu, sugerowała mężowi przy mnie żeby sobie brał nową żonę. Są to ludzie aktywnie uczestniczący w kościele. Choruje na jelita i endometriozę IV stopnia- choroba zaawansowana może się skończyć resekcją jelita grubego i stomią na brzuchu oraz wycięciem wszystkich narządów kobiecych- w oczach moich teściów fanaberia panienki z miasta… tych dokuczliwości nie ma końca. Mogłabym wymieniać długo. Mąż nadużywał alkoholu, bywało, że były kłopoty, nikt z tej rodziny nigdy mi nie pomógł chociaż prosiłam o interwencję- powiedziano mi , że mam nie dzwonić. Nigdy się nie wykłócałam z nimi, nigdy nie powiedziałam nic złego do nich, najczęściej milczę po prostu, schylam głowę a potem płaczę jak nikt nie widzi. Wiec wczoraj właśnie to odżyło- i jak fala gniewu i złości wybiło- powiedziałam sobie dość. I tak sobie myślę, że Bóg tego chciał. Chciał żebym zdjęła tę maskę grzecznej potulnej owieczki i pokazała co tak naprawdę myślę, co tak naprawdę czuję, co siedzi w środku. Przed Bogiem nie trzeba udawać, On nie potrzebuje ładnych wierszyków, miłych słówek, nie potrzebuje maski. Poczułam, że akceptuje mnie właśnie w takim stanie, w takim w jakim nikt mnie nie chciałby, z tym całym gniewem, z tą całą bezradnością, z tym sprzeciwem. On nie będzie krzyczał ani ganił. On chciał tego spotkania żeby mnie w tym bólu ukochać, żeby mnie w tym gniewie dotknąć i żeby mi powiedzieć, że to jest OK co czuje, mam do tego prawo. Nie jest w stanie uleczyć maski, żeby uleczyć to trzeba stanąć oko w oko z Bogiem w tej brzydkiej prawdzie. Nie trzeba nic udawać przed Bogiem. Dziś rano porozmawialiśmy z mężem całkiem inaczej niż zawsze o tym. Coś się oczyściło. Ja też jestem jakby inna, bardziej silna, pewniejsza. To były dopiero pierwsze krok tej drogi. Moc w słabości się doskonali. Bóg mnie umacnia. Chwała Panu.
Magdalena

O tak, przebaczenie jest bardzo ważne. Zarówno drugiej osobie jak i sobie samemu. Pielęgnowanie uraz i złości prowadzi nas do choroby lub nieszczęścia.
Świetnie ujęto to w podanym przykładzie.

Wczoraj przeczytałem krótką, ale bardzo inspirującą historię. Postanowiłem ją przetłumaczyć i podzielić się nią. Jest mądrą życiową lekcją, niezwykłym obrazem, który na zawsze zapamiętam.

Pewnego razu do sklepu stolarskiego wpełzł wąż. W pewnym momencie, gdy przesuwał obok piły niechcący skaleczył się nią. Instynktownie odwrócił się i ukąsił piłę – to sprawiło, że zaczął krwawić mocniej. Dalej nie rozumiejąc co się dzieje i sądząc, że narzędzie go atakuje postanowił owinąć się wokół piły i zaczął dusić ją całym swoim ciałem. Im bardziej dociskał, tym bardziej się trząsł. Po dramatycznej walce zdechł.

Czasami reagujemy w gniewie, chcąc zemścić się na tych, którzy nas skrzywdzili, ale w efekcie ranimy samych siebie.
Czasem lepiej jest zignorować pewnych ludzi i określone sytuacje. Jeśli wdajemy się w niepotrzebną walkę, wtedy mogą nas spotkać nieodwracalne i katastrofalne w skutkach konsekwencje.
Zawsze lepiej (i bezpieczniej!) jest działać z miłością. Nawet jeśli reagowanie na nienawiść w przeciwnym duchu dużo kosztuje, to naprawdę warto! Jeśli Bóg jest po twojej stronie, ostatecznie zobaczysz jak twoi wrogowie upadają, połykając własne słowa.

„Nie daj się zwyciężyć złu, lecz zło dobrem zwyciężaj” (Rz 12:21) 

„Podaruj, podaruj mi Panie, slowa które darowałeś Magdalenie, podaruj, podaruj mi Panie tylko jedno tylko twoje przebaczenie”

Słyszę te pieśń w sercu, już od jakiegoś czasu. Być może jest jakiegoś rodzaju przypominajką. Może mam usiąść i głębiej się zastanowić nam tym jednym wielkim słowem jakie jest moje przebaczenie. To wielki dar, na który niejednokrotne nie umiemy się zdecydować. Och ileż to razy w gniewie za bzdurę sypałam slowami nie wybacze, nie zapomnę. Ileż to razy wina byla mniejsza od kary, która wymierzałam. Chcialam sie czuć lepiej – nie wiem
Chcialam być wazniejsza od kogos – nie wiem
Chcialam zagłuszać szeptanie serca, że źle robię – nie wiem.
Zło jest przecież tak łatwo popełniać, nie zastanawiamy się wiele nad tym. Było, przeszlo, minęło. A no właśnie nie. Uświadomiłam sobie kiedyś, że stwierdzenie iz wszędzie zostawiamy ślad po sobie jest prawdziwe. Malo w nas pokory, więcej natury buntownika, sama wiem po sobie. Przysłowiowe zastaw się a postaw sie, ponad wszystko.
Gdzie ta moja Jezusowa pokora? Ilez to razy moglam powstrzymać język za zębami, zamiast przekleństw podać poprostu pomocna dłoń, nikt z nas nie wkłada czyiś butów, nie przechodzi tej ciężkiej drogi, która ktoś musi przejść. Za to bardzo dobrze utożsamiamy sie w tłumie gapiów, krzyczącej tłuszczy – ktoś tak jak Jezus stal osamotniony na placu Pliata, ktoś tak jak Jezus slyszal w ustach słowa „na krzyż, na krzyż”, ktoś tak jak Jezus wzial swój krzyż na ramiona i poszedł. Na Ziemi jest kilka miliardów takich ktosiow, każdego dnia ktos ma swoj Wielki Piątek. Mnie tez to spotyka. Kogo widzę wtedy na Placu u Pilata, czy to przypadkiem nie są moi najbliżsi, kto krzyczy precz, na krzyż. Kogo spotkam na tej swojej dordze krzyżowej, czy znajdzie sie na niej Szymon z Cyreny, azeby choć troszkę ulzyl w niesieniu krzyża, czy spotkam Weronike z chusta aby otarla moja twarz, czy ktoś nademna zaplacze czy wszyscy beda się śmiać, a moze beda tacy co tylko patrzą – nie wiem.
A może spotkam twarze tych, którzy prze zemnie cierpieli, moze tych których zraniłam, a moze Weronika i Szymonem okaże się osoba, której wybaczyłam – nie wiem.
Krzyż i Golgota to miejsce doskonałego wybaczenia. Cale plugastwo świata na ramionach jednego Jezusa cud Milosierdzia.
Słysze wielokrotnie podczas rodzinnych spotkań o zawiści miedzy ludźmi o bezsensowne kłótnie w sprawach materialnych o rozdzielonych rodzinach przez srebrniki spadku a co by bylo gdyby dali sobie przebaczanie. Takie 12 liter szczęścia. Ilez dobrego by przyniosła szczera rozmowa, ile łez by otarla, ile serc uwolniło by się z tego kamienia.
Każdego razu przy konfesjonale przez rece kaplana Bóg mówi wybczam idz dziecko szczęśliwie. I my również nauczmy się przebaczać
Przebaczenie to trudny temat bo wielokrotnie nie mozemy przebaczyć sami sobie, ale pamiętajmy, Bóg na Golgocie zrobil to pierwszy.
Ponownie pojednał się ze swoimi dziećmi ofiara swojego syna. Uwielbiam ten Bozy spokój w sercu. Cichość i pokorę Jezusa i Maryi. Boleje jednak, że tak wiele razy nie udaje mi się jej zachować. Słaba jestem ale wiem jedno, nie ważne na jakiej drodze życia bede Bóg będzie ze mną. Im bardziej rozwija się nasza wiara tym lepiej nam przebaczać. Droga jeszcze daleka ale wiary ” te zawody ukończymy i wiary ustrzezemy” ❤️❤️
„Przebaczenie jest najtrudniejsza miłością”
Karolina Cha

 

Jak przebaczyć i dlaczego

 

Ja spróbuje sie podzielic moim doswiadczeniem z przebaczeniem. Spotkałam na swojej drodze życiowej parę osób, które stały się dla mnie w pewnym momencie wrogami, dziwnym trafem wszystkie te osoby były mi bliskie: brat, przyjaciółka, brat męża, teść, aż w końcu i mąż, najbliższa i najukochańsza osoba. I to właśnie jemu miałam najwiecej do przebaczenia i z tym przebaczeniem borykam sie jeszcze do teraz. Przebaczyć 77 razy znaczy dla mnie do konca moich dni, codziennie.  I choć tak jak ksiądz powiedział, że czas nie leczy rany, z czasem rana staje sie po prostu nawykiem. Moimi wzorami do naśladowania jak mam przebaczać jest Jezus przebaczajacy swoim oprawcom i ciemiężycielom, papież przebaczający zamachowcowi, sasiadka, której umarło troje bardzo ciężko chorych dzieci i moja przyjaciółka, która przebaczyła swojemu ojcu, który ją molestował, maltretował i teraz siedzi w wiezieniu za zabojstwo a ona się cieszy, że w końcu zadzwonił i po 30 latach odzyskała ojca. Muszę zaznaczyć, że oni sa moimi idolami, mistrzami. Ja czuję się jak uczeń. Moj mąż i nie exmaz- chory człowiek,  alkocholik i schizofrenik (teraz nasze małżeństwo jest unieważnione przez kosciol) probował mnie udusić i prawie mu się to udało. Nie pytajcie jak z tego wyszłam żywa, bo sama nie jestem pewna. Dla mnie był to cud, Leżałam już pod jego kolanem i żegnałam się z życiem. Jedna myśl utknęła mi w pamięci z tego momentu: Boze a co teraz się stanie z moimi dziecmi? I chyba Bóg mnie usłyszał bo D. odskoczył jak oparzony i uciekł. Potem to juz była kwestia czasu i nas związek sie rozpadl. Nie dlatego, że mu nie przebaczylam, tylko dlatego, że on wybral droge zła z alkocholem a nie droge dobra, przebaczenia i milosci. Nie jestem pewna jak jest teraz, ale podejrzewam,  że niestety dalej jest na tej drodze. Ksiądz Teodor ma racje, przebaczenie nie wiaże się jednak zawsze ze zmianą, natychmiastowym nawróceniem, oczekiwaniem cudu. Pierwszym krokiem jest życzenie swojemu krzywdzicielowi dobra.Wierzcie mi, mnie niestety zajeło to parę lat, parę dobrych spowiedzi i wiele rozmów i przemysleń, zbyt wiele czasu. W pierwszym okresie, gdzie mysśalam, że przebaczam, zwaliło mnie z nóg pytanie mojego synka: mamo a czy w niebie też nie bedziemy mieć tatusia? Nie mogłam sobie wyobrazić spotkania D. w niebie.Tutaj na ziemi sprawa rozwiązana, poszedl swoja drogą i od tego czasu widzialam go góra 3 razy.Ale wyobrażenie mojego wspaniałego nieba runęło. Chcialam zamknąć mu drzwi nie tylko tego mieszkania, ale i mieszkania w niebie.Teraz jest inaczej, Bog sprawiľ, że modlę się żeby nam się obojgu udało dotrzeć do nieba, nie wspolną drogą malżeństwa,  jakoś inaczej, ale byle by do celu. Przebaczam codziennie od nowa, pomagają mi w tym takie modlitwy-rozmowy jak ta, pomagają mi slowa Jezusa ,,Boże przebacz im, bo nie wiedzą co czynią, pomaga mi zdjęcie Papieża J.P2 jak rozmawia ze swoim oprawcą w jego celi, pomagają mi świadectwa osob, które przebaczają mordercom swoich dzieci, pomaga mi oddzielanie zła od konkretnej osoby, staram się winą za zło obarczać szatana, nie ludzi, nie Boga, ufam Jego Milosci, ufam, że On ma plan. Mam nadzieje, że to moje niedoskonałe doswiadczenie przebaczenia też może komuś pomoże. Dziekuję Bogu za wszystko i za Jego miłość do ludzi, bez tej bezgranicznej miłosci jaką On jest nie mamy szansy przebaczyc. Ks Teodor ma racje, sami nie dajemy rady, z przebaczeniem wiąże się coś nieludzkiego.
Agnieszka Maria Białas.

Autobus w Poznaniu.

Panie Jezu, znasz mnie i przenikasz mnie całą. Znasz moje myśli, moje czyny, moje serce. Tak mało tam światła. Tak mało przebaczenia. Dziś proszę wybacz mi wszystko, co było i jest złe, wszystkie moje grzechy, zwątpienia, upadki. I pomóż mi wybaczyć sobie samej. Pomóż nie żałować przeszłości, że mogłam lepiej, mądrzej, inaczej. Spraw, Panie, by już nic nie mogło mnie od Ciebie oddzielić. Cała Twoja.
Elżbieta

„A gdybyś wiedział że to ostatni dzień Twojego życia
Co byś zrobił ?
dalej oglądałabyś 1020 odcinek M jak miłość
dalej patrzyłbyś na innych jak na idiotów
z nienawiścią w sercu
dalej uprawiałbyś niekończący się seks ?
robiłabyś sałatkę ?
dalej byś grał na giełdzie
robił drifty autem
gdyby to był ostatni dzień twojego życia
dalej byś kupował prezenty pod choinkę ?
czy raczej spojrzałbyś na wszystko inaczej…
dlatego zawsze PRZEBACZAJ
nigdy nie wiesz czy to nie ostatni dzień twojego życia”
– ks Dominik Chmielewski

O.Robert De Grandis SSJ – Modlitwa przebaczenie, uzdrowienie

Czym jest przebaczenie?

Przebaczyć to znaczy przeprosić, uwolnić drugiego człowieka od winy. Zranienie, doświadczenie czy obrazę nie będziemy odtąd przypisywać innej osobie. Zdarza się, że stare relacje zaczynają wówczas się odnawiać, a zaniedbane kwitnąć. Ważne jest jednak, aby ten fakt nie był ignorowany, „wyparty” czy zapomniany i żeby nie oceniać go negatywnie. Ten proces nie jest łatwy. Można przebaczyć innym, uwalniając ich od poczucia winy i od odpowiedzialności, które zostały im przypisane; ale możemy też przebaczyć sobie, uwalniając się od poczucia winy za popełnione błędy i za braki, które są w nas. Przebaczenie pomaga nabrać słusznego dystansu, który pozwala inaczej ocenić wydarzenie.

O. Robert DeGrandis SSJ – Przebaczenie

 

Adam Szustak OP o przebaczeniu

CO UTRUDNIA PRZEBACZENIE?

Potrzeba rewanżu, zemsty, karania, władzy nad drugim – wszystko to może podsycać negatywne emocje, które przeszkadzają w zmianie postawy wobec sytuacji czy wydarzenia. Często złożone procesy psychiczne utrudniają pogodzenie się z przeszłością.

Relacje międzyludzkie często urywają się, ponieważ ludzie nie szukają tego, co ich łączy. Częste przywoływanie emocji i negatywnych uczuć, jak nienawiść, złość i urazy, powoduje ich podsycanie. Negatywne uczucia, które wychodzą na wierzch, za każdym razem przywołują wspomnienia, osłabiają gotowość przebaczenia. Potrzeba dominacji, potrzeba tego, żeby zawsze mieć rację, a także wywierania wpływu na innych, zmniejsza gotowość człowieka do wykazywania inicjatyw, koniecznych w procesie przebaczenia,

Przebaczenie. Bardziej potrzebne niż myślisz…

Joanna Kucharczak
Wydawało mi się, że wybaczyłam wszystkim, którzy mnie zranili. Na początku istnienia wspólnoty zaproponowano nam modlitwę przebaczenia amerykańskiego kapłana Roberta DeGrandisa SSJ. Formułkę, którą podaje, czytaliśmy codziennie, dopóty – dopóki Pan Jezus nie przestał przypominać nam sytuacji i ludzi, którzy nam zawinili. Niektórzy zapisali kilka kartek. Ja sama zdziwiłam się, bo nagle przypomniało mi się zdjęcie, jakie mamy z czasów wojny, a które pokazuje, że wśród moich krewnych nie wszyscy byli polskimi patriotami. Na Śląsku dla większości rodzin służenie w Wehrmachcie było największą tragedią, wystawieniem synów do bratobójczej walki, ale jednak nie dla wszystkich. Przypomnienie było tak wyraziste, jakby tych kilku nieżyjących już przodków prosiło o przebaczenie za to, że źle ulokowali swe upodobania polityczne.
Przebaczenie jest kluczem do wolności. Zakopaniem rozpadliny między mną a Bogiem. Myślę, że człowiek żyjący w nieprzebaczeniu, nie dający szansy krzywdzicielowi, nasyca całe swoje istnienie, czyli to jak myśli, co wybiera, co głosi, brakiem miłosierdzia. I ta nielitościwość jest w nas wyczuwalna. Czasem wydaje się, że rany są tak wielkie – ktoś się powiesił, ktoś kogoś zgwałcił, okradł, zlekceważył – że przebaczenie własnymi siłami wydaje się niemożliwe. Bóg wspomaga nas w łasce przebaczenia. Liczy się z każdym naszym słowem. Wystarczy stanąć przed Jego Obliczem i powiedzieć: W IMIĘ JEZUSA PRZEBACZAM CI …. a już hufce anielskie wyrównują ścieżki pojednania. Czasem potrzeba wstawiennictwa dwóch lub trzech proszących ze mną o łaskę przebaczenia. Tak właśnie mojej przyjaciółce udało się zburzyć barykady między nią a ojcem. Mając dziesiąt lat wróciła do domu i po raz pierwszy, ot tak, popatrzyła ojcu w oczy i wyartykułowała coś, co wcześniej nie przecisnęłoby się jej przez zaciśnięte szczęki: „Tato, przepraszam”. Najbardziej fascynującym doświadczeniem przebaczenia jest spowiedź. Nie ta powszechna, ale wyszeptana na ucho, bez presji czasu, pozwalająca obrócić trudne momenty naszego życia w błogosławione. Najbardziej realne doświadczenie Boga z nami. Mające w sobie coś z doświadczenia Azariasza z księgi Daniela, który spacerując po piecu ognistym dostał od Boga ożywczy wiatr. I mógł pośród piekielnej zawieruchy wychwalać Go z radością: „Niech jednak dusza strapiona i duch uniżony znajdą u Ciebie upodobanie.(…) Ponieważ ci, co pokładają ufność w Tobie, nie mogą doznać wstydu. Teraz zaś idziemy za Tobą z całego serca, odczuwamy lęk przed Tobą i szukamy Twego oblicza. Nie zawstydzaj nas, lecz postępuj z nami według swej łagodności i według wielkiego swego miłosierdzia. Wybaw nas przez swe cuda i uczyń swe imię sławnym, Panie!”.

Wzorem przebaczania jest dla nas Jezus Chrystus, który okazał nam swoje przebaczenie umierając za nas na krzyżu. Jest to obraz nie tylko przebaczenia, ale też niepojętej miłośći, miłości aż po śmierć i to śmierć krzyżową. Niestety, nie zawsze potrafimy to docenić, bezustannie pogrążając się w grzechach przeciwko tej Miłości. Jezu, zważ na naszą słabość i nie pamiętaj nam tego. Ty wiesz jak jesteśmy grzeszni i jak trudno nam wytrwać. Wybacz nam Jezu!

Jude Antoine pochodzi z Kuala Lumpur w Malezji. Jest katolickim świeckim misjonarzem, ma 50 lat i doświadczenie posługi w 33 krajach na świecie. Posługuje tylko i wyłącznie w Kościele Katolickim. Wspólnie ze swoją żoną Veronicą Antoine i ich dwiema córkami Lavinią (20 lat) i Alicją (19 lat), głoszą uzdrawiające doświadczenie Bożej miłości do zranionego i złamanego grzechem świata.

Eleni – rozmowa 2014

Wzruszający film o przebaczeniu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *