Uzdrów mnie.

Uzdrów mnie.

Panie, Ty wszystko możesz!

Uzdrowienie niewidomego

Tak bardzo teraz potrzebujemy Chrystusowego uzdrowienia…Przyjmujesz Jezusa Chrystusa jako swojego Pana i Zbawiciela?

Gepostet von SanTeos am Montag, 6. April 2020

 

Tak, Pan może wszystko. Posłuchajcie co na ten temat mówi Kasia.

 

Oto Lekarz na trudne czasy (i nie tylko)!
– jest w stanie uzdrowić z każdej choroby (bezpłatnie!)
– nie wymaga skierowań
– dyżuruje 24h na dobę przez 7 dni w tygodniu
– nie odsyła nikogo bez udzielenia pomocy.
Polecam!

 

„Szczęść Boże”.

Mija właśnie czwarta rocznica zawierzenia Jezusowi przez Maryję i czwarta rocznica nowego życia.
To właśnie Maryja uratowała mnie przed utratą małżeństwa, dzieci i… życia. Stwierdzono u mnie raka mózgu i stwardnienie rozsiane. Ponad rok czasu pobytu na szpitalnych oddziałach z dala od rodziny. Był to jeszcze czas, kiedy nie potrafiłam się modlić…
Zdawało mi się, że w życiu osiągnęłam już wszystko: mąż, dwoje dzieci, duży dom, przynoszącą ogromne zyski własną działalność, luksusowy samochód i… dziesięć lat młodszy kochanek.
Myślałam, że mam wszystko, ale to „wszystko” nie potrafiło mnie zadowolić. Ciągła pustka.

Szpitalna sala była dobrym miejscem, by przemyśleć swoje życie i wykorzystać ostatnie tygodnie życia. Tak – myślałam, że moje trzydziestotrzyletnie życie dobiega końca.
Wypisałam się na własne żądanie, poczułam, że chcę być z rodziną. Ciągłe utraty przytomności i ataki epilepsji.

Nie wiem dlaczego mąż zadzwonił po księdza, przecież nasz kontakt z kościołem ograniczał się do sporadycznego udziału w pasterce.
Pamiętam płacz mojego męża i jego słowa: ,,Ona umiera, zabierzcie dzieci!; i widok leżącego krzyżem kapłana, wypowiadającego słowa: „Wyrzekam się szatana…..Jezus Chrystus jest moim Panem”.
Doświadczyłam wtedy uczucia niesamowitej, niemożliwej do opisania słowami MIŁOŚCI. Zostałam uzdrowiona. Mina lekarza. :Czy wyniki na pewno należą do Pani?”
Na mojej drodze, dziwnym zbiegiem okoliczności zaczęli pojawiać się niesamowici ludzie, którzy uczyli mnie modlitwy, rozważania Pisma Świętego. Czułam, że chodzę w świetle, pragnęłam całkowicie zmienić swoje życie.
Kiedy przygotowywałam się do spowiedzi generalnej otrzymałam w prezencie małą niebieską książeczkę z napisem ,,Traktat o prawdziwym nabożeństwie do NMP”. Wszystko się zmieniło!
Mąż mi wybaczył, majątek przepadł, a ja rozpoczęłam pracę z wykluczonymi społecznie i dziećmi w świetlicach socjoterapeutycznych.
Nauczyłam się modlitwy różańcowej i pokochałam ją. Założyłam Róże Różańcowe gromadzące 10 tys. ludzi.
W maju, o godzinie 12:00 urodziłam trzecie dziecko, córeczkę, której z wdzięczności Maryi dałam na imię Maria…MARYJO dziękuję Tobie!”

Podziękujmy razem Bogu za to, jak wielkie czyni cuda w życiu swoich dzieci…

DZIĘKI CI PANIE!
Iwona


To jest Życiorys największego lekarza z lekarzy, mojego przyjaciela, którego ciągle potrzebuję i nie zrezygnuję, nigdy z jego pomocy.

Imię i nazwisko : Jezus Chrystus
Stopień :  Syn Boży
Mistrz : Król nad Królami
Doktorat : Król Wszechświata
Jego pomoc medyczna: Duch Święty
Jego doświadczenie i praktyka: Sprawy i rzeczy niemożliwe
Służba : 24 godziny
Jego specjalność : Czynić Cuda
Jego narzędzia : Wiara
Jego prezenty : Obfitość w łaski
Jego książki : Biblia
Choroby wyleczone : Wszystkie
Koszty leczenia z choroby: Twoja mocna wiara w Niego
Jego gwarancja: Absolutna
Doradztwo: Jego Serce

Niech ten lekarz przyjdzie do ciebie z wizytą jeszcze dzisiaj ????????

? w chemii, On zamienił wodę w wino ? Jan 2:1-11)

?w biologii, narodził się bez zapłodnienia normalnego ( Mateusz 1-18y25)

? w fizyce, zmierzył się z prawem przyciągania chodząc po wodzie i stepujac z nieba (, Marek 6:49 y 16:19)

? w ekonomii, odwrócił prawo matematyczne, nasycajac 5000 osób mając 5 chlebow ? i dwie ryby ? oraz zbierając to co zostało jeszcze 12 pełnych koszów (Mateusz 14:17-20)

?w medycynie, uzdrowil chorych i niewidomych bez przepisywania żadnych lekarstw, ( Mateusz 9:19-22 i Jan 9:1-15)

Historia o Nim mówi przed Nim i po Nim.
On jest początek I koniec.

W Biblii jest napisane, że nikt nie przychodzi do Ojca jak tylko przez Niego.  On jest jedyną drogą. (Jan 14:6)

A więc… Kto to jest
To jest Jezus.!!!!!

Kochani zbieram się już od jakiegoś czasu żeby tu napisać. Zawsze byłam osobą, która bała się zbyt szybko cieszyć żeby nie dostać z drugiej strony ale dojrzałam by opisać tu moje przeżycia z nowenny pompejanskiej. W tej chwili odmawiam drugą nowennę w tej samej intencji co pierwszą czyli uzdrowienia mojej osoby z raka płuc w stopniu 4. Oczywiście uzdrowiona całkiem jeszcze nie jestem ale dużo cudownych rzeczy się wydarzyło. Nowennę za mnie odmawia jeszcze mama i moja przyjaciółka.
Przy pierwszej było miejscami ciężko ale dałam radę pomimo chemii w szpitalu, tlenu i dużego osłabienia. Długo nie musiałam czekać i po pierwsze nawróciłam się. Po ponad 13 latach poszłam do spowiedzi, zaczęłam się modlić, oglądać mszę. Spowiedź umożliwiła mi moja przyjaciółka umawiając indywidualnie z księdzem a córka mnie tam zawiozła. Przyjęłam komunię św. Po tym działo się coraz lepiej. Najpierw lekarze ściągnęli mi ponad 2 litry wody z płuc, nieczynne było jedno płuco całkiem. Dusiłam się. Płuco ruszyło a woda od ponad miesiąca nie nachodzi. Dren można było usunąć.
Drugą nowennę rozpoczęłam w swoje urodziny tj 28 maja. Mama też. Trudniej się ją odmawia. Więcej rozproszeń mam. Jestem już na części dziękczynnej. Już są pierwsze efekty. Było kilka mszy za mnie w różnych miejscach, modli się rodzina i przyjaciele. Prosiłam Was o modlitwę jak szlam na badania i trzecią już chemię.
I kochani CUD…. Po tomografii okazało się że główny guz zmniejszył się o połowę. Niektóre guzy przerzutowe na drugim płucu zniknęły w ogóle, inne prawie. Nie ma przerzutów nowych na żadnych organach. Walka jeszcze przede mną ale wierzę, że Mateńka pomoże. Chcę sławić różaniec i jego moc i zachęcam wszystkich.
Agnieszka Kozerska

Jezus uzdrawia tu i teraz jak mówi ksiądz Teodor. pierwszy raz świadomie zostałam uzdrowiona w domu. Modliłam się koronka do Miłosierdzia Bożego. Miejsce nie jest ważne. Ważna jest wola i serce.. Kiedy prosiłam Boga , by mi pokazał co się dzieje, bo nie wiem; stoczyłam najpierw walkę dobra i zła. Naprawdę tak się dzieje jak wczoraj mówił ksiądz Teodor na różańcu. Nade mną stało dobro i zło a nad tym wszystkim czuwał Jezus. Kiedy zło mówiło „żeby tobie było dobrze”, dobro mówiło ” żeby wszystkim z Tobą było dobrze”. Ja wybrałam to drugie chociaż jeszcze kłóciłam się ze złem. On mówił „żeby tobie było dobrze”, ja mówiłam to już świadomie „żeby im było dobrze ze mną”, wyzbyłam się całkowicie egoizmu. Usłyszałam słowo: „SPÓJRZ” i zobaczyłam powoli dokładnie zło, które uczyniłam, rany, które zadałam, głupotę, która mną kierowała.
Otwarł mi JEZUS oczy i zrobiło mi się wstyd „TO JA”. Ja tego nie widziałam i Chwała Panu za jego SPÓJRZ.
W poczuciu winy, że źle traktowałam innych zaczęłam im wynagradzać wszystko. Oczywiście wpadłam w przesadę. I tak jak łatwo skrzywdzić człowieka, tak również łatwo go zepsuć. No i zepsułam.
Pobiegłam do kościoła , do Jezusa przed obraz Jezusa Miłosiernego. Mówię w duchu „Jestem Panie” tym samym usłyszałam „Źle zrobiłaś”; skoro Ty tak Jezu mówisz to na pewno źle zrobiłam.
Ksiądz modląc się o uzdrowienia powiedział takie słowa: „Boimy się Ciebie Jezu”, Ja w Duszy swojej mówię” Nie, nie boję się Ciebie Jezu, Ty byś mnie nie skrzywdził, Ty jesteś dobry, Kochany, Przyjaciel.
To drugi raz, ale to przecież nie koniec dobroci Jezusa. Miłosierny Dobry Bóg uwolnił mojego tatę z cierpienia w momencie kiedy powiedziałam Bogu, że zawsze będę wszystkim wybaczać i wybaczam, bo tak chce Bóg.
Prosiłam Jezusa Miłosiernego o uzdrowienie mojej mamy(była po udarze całkowicie sparaliżowana) , bardzo chciała jeszcze wstać na nogi w życiu. No nic. Dalej prosiłam, nie zwykłam przestawać się modlić. Prosiłam wtedy by Jezus powiedział mi co mam robić: wtedy poczułam delikatne ustawienie moich dysków w kręgosłupie. Super doznanie wiedziałam, że mam być z mamą pomóc jej, gdyż trzeba było dźwigać. Mama miała leżeć, a ja miałam jej pomagać. Amen
Kiedy opowiadam ludziom o tym, to niektórzy się śmieją, nie dowierzają, że wszędzie szukam i znajduję działanie Boga. A kogo mam szukać, kto jest Mądrzejszy, Lepszy, Większy, Droższy, Bardziej Czuły, Wszechmocny, Sprawiedliwy niż nasz Pan Jezus Chrystus.

ZAWSZE BĘDĘ O TYM PAMIĘTAĆ. Pokładam ufność w Panu. Przyjmuję jego wolę. Niech tak się stanie. I zawsze będę prosić Go o pomoc.
Stanisława Bulanda

ON NIE MIAŁ SŁUŻĄCYCH ALE NAZYWANO GO PANEMV. NIE POSIADAŁ ŻADNEGO WYKSZTAŁCENIA i TYTUŁÓW NAUKOWYCH, ALE NAZYWANO GO NAUCZYCIELEM.V. NIE MIAŁ ŻADNYCH RECEPT i LEKARSTW, ALE NAZYWANO GO LEKARZEM LEKARZYV. ON NIE POSIADAŁ ŻADNEGO WOJSKA, ALE WSZYSCY KRÓLOWIE SIĘ GO BALI.V. ON NIE WYGRAL ŻADNEJ BITWY WOJSKOWEJ, ALE ZDOBYŁ CAŁY ŚWIAT.V. ZOSTAŁ POGRZEBANY W ZWYKŁYM GROBIE i TRZECIEGO DNIA ZMARTWYCHWSTAŁ.Czuje się dumny służyć temu Królowi, który tak bardzo nas kocha : do tego stopnia ażeby darować Swoje życie za nas..

Zegarek, komputer są rzeczami które stworzył konstruktor – stwórca i są to rzeczy precyzyjnie wykonane, prawda? Konstruktor laptopa, zegarka wie jak go naprawić – zgadza się? Tak , czy nie ?  Tak!!!

To jakim my jesteśmy perfekcyjnym mechanizmem, oczy, układ krwionośny, nerwowy, oddechowy, pokarmowy, układ kostny itd… świadczy o tym, że musi i jest Konstruktor, który nas stworzył. Dlatego wie jak nas naprawić bo jak konstruktor może nie wiedzieć jak naprawić dzieło, które sam stworzył? 

 

Długo się zastanawiałem czy dodać tego posta. Kilka razy byłem blisko żeby to zrobić, jednak cały czas coś mnie powstrzymywało. Mimo to jest Coś lub Ktoś we mnie co się domaga żeby to zrobić.

Tak się złożyło, że dwa miesiące temu dostałem diagnozę: guz mózgu. Po badaniach i biopsji okazało się, że to guz złośliwy III stopnia. Trudno, trzeba walczyć pomyślałem. Zero żalu, rozmyślań: dlaczego ja?
I tak od pierwszego dnia czyli 16 kwietnia założyłem rękawice i stanąłem do nierównej walki. Ja żółtodziób, bez wiedzy, doświadczenia ale z chęcią na zwycięstwo. Są wokół mnie ludzie, których wsparcie okazało się nieocenione. Są to osoby, które walczą razem ze mną. Wiem, że one też razem ze mną przyjmują każdy cios, każdą chemię i każdą lampę. Są to osoby, które wspierają mnie także modlitwą, pozytywną energią i myślami. We wspólnocie siła. Dlatego ja chciałbym Was prosić o modlitwę. Nieważne kto jakiego Boga wyznaje. Czy w ogóle wierzy. Nieważne czy ktoś zna jakąś modlitwę. Wystarczą własne słowa. Jeżeli nie mogę prosić o modlitwę to chociaż o skrawek pozytywnych myśli skierowanych w moją stronę i stronę wszystkich chorych i cierpiących. Będę Wam za to niezmiernie wdzięczny. Wierzę i wiem, że dzięki takiemu wsparciu będę mógł położyć „dziada” na deski. Zostanie on ze mną już do końca, więc pewnie z czasem się zaprzyjaźnimy i nauczymy ze sobą żyć- jednak na moich warunkach.
17 czerwca rozpocząłem chemioterapię i radioterapię.
Runda pierwsza. „Dziad” próbuje mnie sponiewierać jednak stoję na nogach i trzymam gardę. Długa droga przede mną. Droga pełna wzlotów i upadków. Jednak wiem, że dzięki modlitwie i pozytywnym myślom dam radę.
Dziękuje i pozdrawiam
Marcin Stosio

 

Chciałam się podzielić przemyśleniem o wczorajszych rozważaniach o pragnieniach. Jak wiecie jeżdżę na wózku, nauczyłam się z tym żyć. Nigdy nie pytałam dlaczego, nie czułam się inna. Leczyłam się, jeździliśmy na pielgrzymki, Msze z modlitwą o uzdrowienie, uzdrowicieli (tak, wiem, to akurat nie mogło pomóc, ale tonący brzytwy się chwyta). Za każdym razem rozczarowanie, że nic… Byłam wychowana tak, że: „Gdyby Bóg chciał Cię uzdrowić, to by to zrobił. Nie myśl już o tym.” Z biegiem lat wokół tego pragnienia zbudowałam zamek, wokół siebie zbudowałam obraz pewnej siebie kobiety. Tylko po to, żeby nikt nie zapytał, nie dociekał. Teobańkologia zaczęła burzyć ten zamek, cegła po cegle pęka mur, a wczoraj, kiedy Ksiądz zapytał, o to, czego pragniemy, ja w pół sekundy wiedziałam, co powiedzieć. Odezwał się we mnie egoizm, który przez wiele lat spał kamiennym snem i pomyślałam: „Czego chcę? W końcu wstać. Może wtedy ktoś mnie naprawdę pokocha i zaznam chociaż chwilę szczęścia.” Poczułam straszny ból, który czuję do tej pory. Znowu przydługo i nudno, ale musiałam to z siebie wyrzucić.
Ania

 

Dziś w Przylądku Nadziei odwiedziłem Maksymiliana (12 lat), który jest ministrantem w naszej parafii. Maks zmaga się z nowotworem – glejakiem mózgu (nastąpiło wznowienie).
Do swojej choroby podchodzi ze spokojem i wiarą, że Bóg nie da zrobić mu krzywdy. W szpitalu mówi innym dzieciom o Panu Jezusie, śpiewa pieśni religijne, po swojemu ewangelizuje. Mówi, że siły dodaje mu Eucharystia i przebywanie przy ołtarzu. W przyszłości chce zostać Papieżem.?
Uczy nas dorosłych wielkiej ufności względem Boga. Dla mnie osobiście to taki „mały, wielki święty
Ks. Łukasz Saczyński

Kochani bracia i siostry,  postanowiłam wam pokazać jak Bóg działa i kieruje nami aby dobrze się leczyć i walczyć dalej o mój powrót do zdrowia. Marzyłam o tym dniu,  kiedy będę mogła zejść po schodach jak normalny człowiek .Czekałam na ten moment 4 lata , pełne bólu , zwątpień , upadków – ale gdzieś w moim serduszku wierzyłam , że Bóg mnie nie zostawi i będzie mi pomagał .Tak też robi każdego dnia. Stawia na mojej drodze ludzi oraz daje myśli mojemu narzeczonemu aby działał pod kątem mojego zdrowia. Wiem , że dużo ludzi się modli o moje zdrowie, za co bardzo dziękuje .Dziękuje ci Boże mój ukochany, że mi pomogłeś – dałeś szansę Żyć. Dziękuje ci za twego Cudownego Syna,  którego do mnie posłałeś. .Zobaczcie jak chodzę bez kul . Chciałabym dodać coś na koniec – niektóre osoby jak z nimi rozmawiam mówię do mnie: jak to jest, modlę się , chodzę do kościoła , odmawiam nowennę pompejańską a nie mam męża , nie mam tego czy tamtego . A ja się pytam : czy choć raz twoja modlitwa była od serca , czy choć raz pomodliłeś się w intencji innych? To nie jest koncert życzeń , pstrykniesz i masz . Ludzie czekają z pokorą latami, cierpliwie,bo wiedzą, że Pan Jezus zadziała . Jak słyszę takie mówienie to wybuchnąć mi się chce – tak jak w moim świadectwie mówiłam, jak Bóg cierpi gdy ludzie nie zdają sobie sprawy co to jest msza , przyjmowanie komunii , modlenie się szczerze, a najważniejsze szczere zawołanie .Samo takie mówienie obraża Boga a gdzie dalej ? Ja walczę 4 lata ,  czy ja tak mówię?  Nie! Bo wiem,  że Bóg wie co robi w naszym życiu …albo jesteś z Bogiem albo przeciw niemu .
Irmina

„gdy zszedł z góry, postępowały za Nim wielkie tłumy. A oto zbliżył się trędowaty, upadł przed Nim i prosił Go: Panie, jesli chcesz, możesz mnie oczyścić. Jezus wyciągnął rękę, dotknął go i rzekł: Chcę, bądź oczyszczony”

 

Prosiłem…

Prosiłem Boga o danie mi mocy w osiąganiu powodzenia – Uczynił mnie słabym abym się nauczył pokornego posłuszeństwa; Prosiłem o zdrowie dla dokonania wielkich czynów –Dał mi kalectwo, abym robił rzeczy lepsze; Prosiłem Boga o bogactwo, abym mógł być szczęśliwy – – Dał mi ubóstwo abym był rozumny; Prosiłem o władzę, żeby mnie ludzie cenili – Dał mi niemoc, abym odczuwał potrzebę Boga; Prosiłem o towarzysza, abym nie żył samotnie – – Dał mi serce, abym mógł kochać wszystkich braci; Prosiłem o radość – – A otrzymałem życie, abym mógł cieszyć się wszystkim; Niczego nie otrzymałem, o co prosiłem – Ale dostałem wszystko, czego się spodziewałem. Prawie na przekór sobie; moje modlitwy niesformułowane zostały wysłuchane. Jestem spośród ludzi najhojniej ze wszystkich obdarowany.

Anonimowy tekst wyryty na tablicy z brązu w Instytucie Rehabilitacyjnym w Nowym Yorku

Prosiłem Boga, by odebrał mi moją pychę,
a Bóg powiedział: „Nie”.
Powiedział mi, że to nie On ma mi ją zabrać,
ale ja mam ją odrzucić.

Prosiłem Boga, by uzdrowił moje niepełnosprawne dziecko,
a Bóg powiedział: „Nie”.
Odpowiedział, że dusza dziecka jest zdrowa,
a jego ciało tymczasowe.

Prosiłem Boga, by obdarzył mnie cierpliwością,
a Bóg powiedział: „Nie”.
Powiedział, że cierpliwość jest ubocznym rezultatem wielkich trudności
i nie można jej otrzymać,
ale można na nią zasłużyć.

Prosiłem Boga, by dał mi szczęście,
a Bóg powiedział: „Nie”.
Powiedział, że On daje błogosławieństwa,
a szczęście jest w moich rękach.

Prosiłem Boga, by oszczędził mi cierpienia,
a Bóg powiedział: „Nie”.
Powiedział, że „cierpienie odrywa cię od światowych trosk
i przybliża do Mnie’.

Prosiłem Boga, by sprawił, żeby mój duch wzrastał,
a Bóg powiedział: „Nie”.
Powiedział, że sam muszę wzrastać,
a On będzie mnie korygował.

Prosiłem Boga, by pomógł mi kochać innych tak,
jak On kocha mnie.
i Bóg powiedział: ,,Ach, nareszcie zaczynasz rozumieć!’

Prosiłem o siłę
i Bóg dał mi trudności, by uczynić mnie silnym.

Prosiłem o mądrość
i Bóg dał mi problemy do rozwiązania.

Prosiłem o odwagę
i Bóg dał mi niebezpieczeństwa do pokonania.

Prosiłem o miłość
i Bóg dał mi nieszczęśliwych ludzi, bym im pomagał.
Prosiłem o przysługę,
a On dał mi sposobność.

Nie otrzymałem nic, czego pragnąłem.
Dostałem wszystko, czego potrzebowałem.
Moja modlitwa została wysłuchana.
Zawierzam Maryi

„Wy będziecie płakać i zawodzić, a świat się będzie weselił. Wy będziecie się smucić, ale smutek wasz przemieni się w radość”. J 16, 16-20
Trzeba być przegranym, żeby zwyciężyć. Być ubogim, żeby coś dawać ludziom. Znikać, żeby trwać. Umrzeć, żeby żyć…
Kiedy wydaje się, że wszystko się skończyło, wtedy dopiero wszystko się zaczyna.
Anna Dominika Pietrowska

Wiem, co to jest depresja, wiem jak się czuje człowiek, który otrzymał diagnozę : „rak”. Wiem, że czasem w takich sytuacjach człowiek pyta o sens życia tu na ziemi.

Otóż, powiem Wam, że żyjemy po to, aby dążyć do świętości dla siebie i dla swoich bliskich, ale przede wszystkim dla Jezusa Chrystusa. Śmierć, to początek życia wiecznego. Ja też miałem raka prostaty i cały czas w mojej świadomości jest, że on może wrócić i nic na to nie poradzimy, ale kiedy oddałem się cały Panu Bogu Jezusowi Chrystusowi, który umarł za nas na krzyżu, aby nas wybawić od śmierci wiecznej, jestem spokojny. Życzę tego Wam Wszystkim.
Szczęść Boże.
Józef Wolan..

Ważne jest jakich ludzi spotykamy w takim miejscu jak szpital. Ludzi, którzy nie tylko potrafią pomóc, ale również dać odrobinę radości.

Piękne Opowiadanie.
Gruszka.

Kiedy moja babcia miała jedenaście lat, dostała zapalenia płuc i była umierająca. Działo się to jeszcze przed wynalezieniem penicyliny. Diagnoza: zapalenie płuc, równała się diagnozie: koniec. Leżała, małe drobne dziewczątko, w wysokiej gorączce i wszyscy na wsi wiedzieli, że to dziecko nie przeżyje. Dowiedział się też o tym jej dawny nauczyciel, mieszkający w miasteczku oddalonym o trzy godziny drogi lasem. Lubił babcię, pamiętał ją ze szkoły, w której kiedyś uczył. No i urwał w swoim sadzie gruszkę, wspaniałą, wielką gruszkę. Był ubogi, więc nie miał nic innego, co by mógł dziewczynce dać. Ruszył w drogę przez las. Podobnie jak inni pewny, że dziewczynka umrze. Nie wiedział nawet czy zastanie ją jeszcze żywą. Niósł jej gruszkę na drogę z tamtego świata. Doszedł do domu, gdzie mieszkała babcia i poprosił, by go zaprowadzono do umierającego dziecka. Babcia osłupiała… Jej ukochany były nauczyciel wybrał się w wielogodzinną podróż lasem i przyszedł do niej, małej dziewczynki, aby jej przynieść prezent! Ujęła złocistą gruszkę w drobne, spocone od gorączki palce. Kiedy mi to opowiadała siedemdziesiąt lat później, w jej słowach można było wyczuć ówczesne wzruszenie i szczęście. Nauczyciel usiadł obok łóżka, przez chwilę z nią porozmawiał, pogłaskał ją i ruszył w powrotną trzygodzinną drogę lasem. Miał przecież w mieście tyle pracy! A babcia… Od tamtego momentu zaczęła zdrowieć. Psychologowie dobrze wiedzą, do czego zdolna jest psychosomatyka, co może zdziałać dotknięcie duszy, czego może dokonać „przestrojenie duszy”, jak czasami może uzdrowić jedno zdanie. Jedna radość… Jeden dar. Ręka, która poda… „gruszkę”.

Babcia wyzdrowiała. Wyrosła, wyszła za mąż, miała córkę, córka wyrosła, wyszła za mąż, a potem urodziłem się ja. Pewna struna życia nie zerwała się. Nie zerwała się dzięki nauczycielowi, który nie zawahał się wyruszyć w na pozór zbędną drogę do umierającej dziewczynki. Który ofiarował jej gruszkę… swoją bliskość… parę słów…

Kto wie, gdzie jest pochowany ów nauczyciel, który na początku ubiegłego stulecia szedł przez sześć godzin lasem i przyniósł pewnej małej dziewczynce gruszkę. Kto wie, gdzie jest cisza, która się wznosi nad jego grobem. Ale ta cisza świeci. Są cisze, które świecą… Cisza, która pozostaje po dobrych ludziach świeci. Kto wie, może jestem ostatnim, kto go wspomina.
Czasem wystarcza tak mało… Podarować gruszkę. Przyjść ciemnym lasem do kogoś, kto jest sam, chory, odczuwa ból.
Czasem wystarcza tak mało, coś zdawałoby się niepozornego… A cały jeden kontynent, cały jeden kontynent życia nie zatonie. Kto wie, kto dzisiaj, w tym momencie, czeka – osamotniony, zrezygnowany, pełen bólu i niepokoju. Kto dzisiaj czeka na jakąś gruszkę, którą możemy mu podarować. Dzisiaj. My. Tylko my.
Eduard Martin.

Ziemia jest miejscem zdobywania zasług i dlatego jest też miejscem cierpienia. Naszą ojczyzną, gdzie Bóg przygotował dla nas odpoczynek w wiecznej radości, jest niebo. Na tym świecie niewiele mamy czasu, ale i w tym krótkim czasie wiele jest utrapień, które powinniśmy wycierpieć. Człowiek zrodzony z niewiasty ma krótkie i bolesne życie
(Hi 14,1)

*Szybciej niż czas leczy tylko MIŁOŚĆ*

5Lecz On był przebity za nasze grzechy, 
zdruzgotany za nasze winy. 
Spadła Nań chłosta zbawienna dla nas, 
a w Jego ranach jest nasze zdrowie5

O tym, co On dla Ciebie zrobił… POWINIENEŚ O TYM WIEDZIEĆ.

Przemówienie do chorych zgromadzonych w kościele oo. franciszkanów Kraków

9 czerwca 1979

” Szczególnie czekają na Ciebie, Chryste, chorzy.
Można też powiedzieć, że i Chrystus w szczególny sposób czeka na was.

„On wziął na siebie nasze choroby i nasze niemoce”. Wziął w sposób radykalny, bo Krzyż był największą niemocą i upokorzeniem, i męką najstraszliwszą. Wziął więc na siebie Jezus Chrystus to wszystko, co dźwiga na sobie każdy z ludzi cierpiących.

Wy wszyscy razem, drodzy bracia i siostry, stanowicie szczególną wspólnotę w Kościele. Można by powiedzieć szczególny Kościół w Kościele – Kościół cierpienia. I w tym Kościele cierpienia Chrystus jest w szczególny sposób przyzywany i w szczególny sposób obecny. Zawsze miałem głębokie odczucie tej prawdy, że Chrystus jest w szczególny sposób obecny w ludziach cierpiących.

Jeżeli z punktu widzenia ludzkiego wasza sytuacja życiowa jest bardzo przykra, bolesna, czasem wręcz upokarzająca, to z tego ewangelicznego, nadprzyrodzonego punktu widzenia można nawet powiedzieć, że wasza sytuacja jest uprzywilejowana. Wy macie większe niejako prawo do Chrystusa. Wy bardziej Go wyrażacie, uobecniacie, niż każdy z nas, tych, którzy nie jesteśmy, w taki sposób jak wy, dotknięci stygmatem cierpienia.
Wy istotnie, tak jak napisał św. Paweł, „dopełniacie w członkach swoich tego, czego nie dostawa cierpieniom Jezusa Chrystusa” (por. Kol 1,24).”

 

„Czasem ktoś się mnie pyta: Gdzie jest Bóg w księdza chorobie? Wtedy mówię, że jest ze mną”

Ks. Jan Kaczkowski 

 

JEZU  BĄDŹ MOIM LEKARZEM 

Błagam Boże wylecz mnie z wszystkich chorób
Paulina

Jeżeli doświadczasz myśli, które cię dręczą, to wzbudź w sobie szczere pragnienie uzdrowienia i pomódl się. Jezus czeka
z postu   Paweł Paul Szeliga

Jeśli chcesz, możesz mnie uzdrowić.

Za każdym razem, gdy oczekujemy na cud musimy przyszykować na niego miejsce. Nasza wiara powoduje wzrost oczekiwania i prowadzi nas do konkretnych działań, by cud zobaczyć.

Raduj się niepłodna, która nie rodziłaś! Wykrzykuj radośnie i wesel się ty, która nie zaznałaś bólów, bo więcej dzieci ma porzucona niż ta, która ma męża – mówi Pan.
Poszerz zasięg twojego namiotu i zasłony twoich mieszkań, nie krępuj się, wydłuż twoje sznury i wbij mocno twoje paliki!

Gdy jesteś bezpłodny i chcesz zobaczyć narodziny cudu w swoim życiu potrzebujesz zrobić na niego miejsce w swojej głowie (już się nim cieszyć) a następnie zrobić na niego miejsce w sferze fizycznej (poszerzyć przestrzeń swojego życia, by cud mógł zaistnieć). Od naszej gotowości na współpracę z Bogiem będzie zależało, czy cuda będziemy oglądać. On jest więcej niż gotowy, by je czynić. Czy jednak my robimy Mu miejsce?
Agata Strzyżewska

Okolo dwa lata temu po przebudzeniu uslyszalam, zebym udala sie do czarnej Maryi. Nie wiedzialam jak to rozumiec. Z czasem uświadpmiłam sobie,  ze przeciez mamy czarną Madonne w Czestochowie. Jestem niepelnosprawna, chora, podroz byla bardzo duzym obciążeniem. Minelo dwa lata, tydzien temu mialam bardzo ryzykowną operacje i wlasnie trafia sie okazja zeby dotrzec do Czestochowy
Ciesze sie od kilku dni, a dzis rano wstalam w podnioslym nastroju jakby dzisiaj bylo swieto. Porozmawialam rano, jeszcze w łóżku z Bogiem czy chce abym była uxdrowiona, i doszlismy do wniosku, ze jako osoba chora zrobie wiecej dla Niego, Boga. Wiem jednak, ze wszystko co mnie czeka, czy uzdrowienie, czy lekka poprawa, czy tez dalsza choroba bedzie dobre, bo UFAM MU.
Agnieszka Golańska..

Często mamy nadzieję, ze Jezus nas uzdrowi. Ważniejsza od nadziei uzdrowienia jest pewność wiary w jego otrzymanie. Pismo Święte nie mówi nam, że mamy mieć nadzieję na uzdrowienie, ale że powinniśmy mieć pewność wiary, pewność uzdrowienia. Chodzi o to, żeby być pewnym Bożych obietnic. Mk 9, 23 Jezus mu odrzekł:

Jeśli możesz? Wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy. Mk 11, 24 Dlatego powiadam wam: Wszystko, o co w modlitwie prosicie, stanie się wam, tylko wierzcie, że otrzymacie.
Krzysztof Rudnicki

 

Jak modlić się o uzdrowienie? – o. Pacyfik Iwaszko OFM

MODLITWA O UZDROWIENIE WEWNĘTRZNE!

Panie Jezu, Ty przyszedłeś po to, aby uzdrowić serca zranione i
udręczone, proszę Cię, abyś uzdrowił urazy powodujące niepokoje w moim sercu.
Proszę Cię w szczególny sposób, abyś uzdrowił tych, którzy są
przyczyną grzechu.
Proszę Cię, abyś wszedł w moje życie i uzdrowił mnie od
urazów psychicznych, które mnie dotknęły w dzieciństwie i od tych ran, które mi zadano w ciągu całego życia.
Panie Jezu, Ty znasz moje trudne sprawy, składam je wszystkie
w Twoim Sercu Dobrego Pasterza. Proszę Cię, odwołując się do Twej wielkiej rany, otwartej w Twoim Sercu, abyś uleczył małe rany mojego serca.
Ulecz rany moich wspomnień, aby nic z tego, co mi się
przydarzyło, nie przysparzało mi cierpienia, zmartwień, niepokoju.
Ulecz, Panie, wszystkie te urazy, które w moim życiu stały się
przyczyną grzechu. Pragnę przebaczyć wszystkim osobom, które mi wyrządziły krzywdę. Wejrzyj na te urazy wewnętrzne, które mnie czynią niezdolnym do przebaczenia. Ty, który przyszedłeś uleczyć serca strapione, ulecz moje serce.
Ulecz, Panie Jezu, moje wewnętrzne urazy, które są przyczyną
chorób fizycznych.
Oddaję Ci moje serce. Zechciej je przyjąć, Panie, i
oczyścić. Napełnij mnie uczuciami Twego Boskiego Serca. Pomóż mi być pokornym i cichym.
Ulecz mnie, Panie, z bólu, który mnie przytłacza z powodu
śmierci drogich mi osób. Spraw, bym mógł odzyskać pokój i radość dzięki wierze, że Ty jesteś Zmartwychwstaniem i Życiem. Uczyń mnie prawdziwym świadkiem Twego Zmartwychwstania, Twego zwycięstwa nad grzechem i śmiercią, Twojej obecności jako Żyjącego
wśród nas.
Amen
z postu Paweł Paul Szeliga

Tak Panie, Ty jesteś moim lekarzem. Tylko w Twoich ranach moje uzdrowienie. Ale czy zawsze o tym pamiętam? Czy zwracam się do Ciebie o pomoc w razie choroby? Czy wystarczająco wierzę w Twoją moc i całkowicie zdaję się na Twoją Wolę?

Grzech sprawia, że nie szukamy kontaktu z Bogiem. To sprawia, że szatan jest zadowolony i na to czeka. Ważne jest silne przgnienie oczyszczenia, co wiąże się z przełamaniem wstydu i pójściem do spowiedzi. Jezus w Swoim Miłosierdziu czeka aby nas oczyścić. Wołajmy wraz z trędowatym:

„Upadając na kolana, prosił Go: »Jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić«”. 

„Jeśli chcesz” – te słowa świadczą o szacunku dla Bożej woli. Trędowaty nie rozkazuje Panu, ale wyznaje: „możesz mnie oczyścić”

Czy prosząc Jezusa o zdrowie, prosimy go również dlatego aby Mu służyć?
„Jezus zdjęty litością, wyciągnął rękę, dotknął go i rzekł do niego: Chcę, bądź oczyszczony”. 

Jak utrzymać uzdrowienie