Browsed by
Autor: Zofia

Ewa Niedziela

Ewa Niedziela

Martin PJ

Martin PJ

Minął rok od najazdu Rosji na Ukrainę i oby nie było kolejnej rocznicy !!!
W dniu inwazji, wieczorem pojechałem na spotkanie modlitewne, co zaplanowałem tydzień wcześniej.
Tego dnia modlitwę miał poprowadzić świecki gość, współczesny apostoł jak nazwała go zagadnięta przeze mnie w tramwaju zakonnica.
I szczerze mówiąc, to właśnie jego obecność we Wrocławiu wyciągnęła mnie tego dnia z domu.
Wcześniej nie „chorowałem na głowę”, a jednak w 2021 zaniemogłem i życie się skomplikowało. Depresja, bo o niej mowa, była mi obca choć w rodzinie bywała obecna to jednak dopiero gdy osobiście jej doświadczyłem, zrozumiałem czym jest. Dzisiaj wiem, że kto jej nie miał ten raczej nie zrozumie chorego. Dlatego tak ważna jest empatia, a zwłaszcza wiara – wiara w słowa chorej osoby i bezwarunkowa ich akceptacja.
Wszedłem do tej gotyckiej świątyni lekko spóźniony, a widząc wielu stojących ludzi zmartwiłem się, że nie ma już miejsc siedzących.
Szukałem wolnej przestrzeni w ławkach i udało się wcisnąć. Usiadłem, a mój kręgosłup mi podziękował.
Ksiądz coś powiedział, zagrała gitara, śpiew… Później mówił ten gość, mówili też inni, a jeszcze później rozpoczęła się wspólna modlitwa i śpiew wzywające Ducha Świętego w intencji odzyskania zdrowia. Każdy trzymał lewą dłoń na ramieniu sąsiada, a prawa miała dotykać chorego miejsca. Moja prawa ręka wisiała, nie trzymałem się za głowę.
Zamknąłem oczy i się modliłem. Bardzo się modliłem. Słyszałem płacze, odgłosy jakby ludzie upadali ale ja tak bardzo chciałem mieć zdrową głowę (po to tam pojechałem), że nadal w skupieniu wołałem do Niego.
Poczułem przeszywający ból w łydce i okolicy lędźwiowej (staliśmy wszyscy), tak silny, że powtarzałem w myślach: jeszcze ustoję, dam radę, nie muszę siadać, jeszcze chwilę… Mój kręgozmyk jakby zapłonął.
Straciłem rachubę czasu… Nie wiem ile to trwało ale płacz młodej dziewczyny, która była obok sprowadził mnie na ziemię. Otworzyłem oczy.
Dopiero po kilku dniach powiedziałem Monice, że Bóg uzdrowił mi kręgosłup bo byłem tak zdumiony, że chciałem odczekać by mieć pewność, że ból nie wraca.
Już nie muszę szukać ławki, kucać lub robić skłonów podczas spaceru czy stania w kolejce do kasy. Już nie muszę przyjmować półleżącej pozycji przy komputerze albo siedząc wychylać się do przodu, żeby tylko zmniejszyć napięcie miedzykręgowe. Ba, zniknął promieniujący ból od kręgosłupa do łydki, a leżąc nie muszę zwijać się do pozycji embrionalnej.
Już mogę bez bólu jeździć na rowerze, prowadzić auto, a nawet skakać, biegać, dźwigać…
Bóg miał inny plan – naprawił mi kręgosłup choć ja pragnąłem naprawy głowy. Wybrał bardziej spektakularne uzdrowienie, takie namacalne. A głowę pozostawił „mi” do naprawienia i miał rację.
Pan ma plan dla każdego, plan lepszy niż nasz własny ale nie każdy chce poznać Boga, Jego plan i dać się Mu prowadzić.
Ale każdy w coś wierzy, a mając dar wolnej woli może wybierać…
„Gdy jednak przyjdzie Pocieszyciel, którego Ja wam poślę od Ojca, Duch Prawdy, który od Ojca pochodzi, On będzie świadczył o Mnie”. (Ew. Jana 15, 26)
Ps. Do dzisiaj mój kręgosłup jest uleczony. A miałem iść pod nóż i mieć trochę metalu w sobie. Bogu dzięki że nie mam metalu w kręgosłupie choć miałem go przez lata ale w głowie będąc w LO i później. Metal w głowie w sensie muzyki.

Martin PJ

Krysia

Krysia

Moja starsza córka Ola była przed maturą, pewnego dnia przed wakacjami przyszła do mnie i powiedziała, że pani od niemieckiego zaprosiła klasę na tani obóz Chrześcijański, mamo czy mogę jechać? Zgodziłem się (bylam pewna, że organizuje go Kościół katolicki ).  Pojechała,  po 2 tygodniach wróciła. Nawróciła się, ale oznajmiła nam ,że tam się ochrzciła i będzie chodzić do kościoła protestanckiego (szok przeżyliśmy).  Mąż tłumaczył , ja tłumaczylam, nie i koniec. Myśleliśmy, że jej to przejdzie, ale nie. Poszłam do Jezusa w Najświętrzym Sakramecie, kłócilam się, prosiłam i kiedy zamilkłam Pan Jezus powiedział do mnie,, jeżeli Ja jej dałem wolną wolę, dlaczego ty jej chcesz ją zabrać?”. Dotarło to do mnie od razu i mówię do Pana: jeśli tak to daj mi łaskę by mnie to tak nie bolało. I po pewnym czasie tak się stało. Wciągnęła drugą córkę, Anię (Szok ). Tłumaczyliśmy.Nic to nic nie pomogło. Są protestantkami. Kiedy Ola wychodziła tam zamąż , zorganizowaliśmy wesele, na ślubie też byliśmy i pastor, który udzielał im ślubu zaprosił Jezusa (Ja pomyślałam nie zaprosili Ciebie Maryjo ) . Ślub był w sobotę. W niedzielę poszliśmy z mężem do Kościoła katolickiego na Mszę św. i na Ewangieli jest Wesele w Kanie Galilejskiej – odbywało się wesele  *zaproszono tam Jezusa, a Maryja już tam była” ( w tym słowie Pan mi odpowiedział). Bedąc na rekolekcjach w Rakowicach, modląc się za dzieci było proroctwo, „odnajdę każdą zaginioną owcę, chorą uzdrowię, skaleczoną opatrzę, wezmę na ramiona i zaniosę z powrotem do stada .” Wiedziałem, że to słowo jest do mnie, dało mi ogromną nadzieję.My rodzice mamy się modlić, a Pan Jezus zrobi resztę.Amen