Modlitwa.

Modlitwa.

Jednym z najważniejszych i najskuteczniejszych  sposobów na odnalezienie Boga jest modlitwa

Czym jest modlitwa dla człowieka.

Modlitwa to ważna, najważniejsza dziedzina życia. Przeżywamy w niej nasz kontakt z Bogiem. Nie da się żyć bez oddychania, nie da się istnieć bez Boga.

Skąd bierze początek modlitwa?

Nauczyciel zebrał swoich uczniów i zapytał:

– Skąd bierze początek modlitwa?
Pierwszy uczeń odpowiedział:
– Z potrzeby.
Drugi:
– Z wielkiej radości. Kiedy się raduję, dusza ucieka z ciasnej skorupy moich obaw i zmartwień i unosi się wysoko do Boga.
Trzeci oświadczył:
– Z ciszy. Kiedy wszystko we mnie staje się ciszą, wtedy może mówić Bóg.

Nauczyciel podsumował:
– Wszyscy odpowiedzieliście prawidłowo. Ale pamiętajcie, że modlitwa bierze początek od samego Boga. To On ją rozpoczyna, a nie my.
Bruno Ferrero

Wstałam, wykonałam znak krzyża, przywitałam się z Jezusem, Maryja, aniołami, świetnymi i podziękowałam jak co dzień Bogu za noc. Później jak co dzień otworzyłam fragment Ewangelii na dziś. Zaczelam czytać. ” Jezus powiedział do swoich uczniów: < zaprawdę, zaprawdę powiadam Wam: o cokolwiek prosilibyscie Ojca, da Wam w imię moje. I zatrzymałam się na tym… – o cokolwiek – w imię moje – mocno zastanowiłam się nad tym co Jezus chce mi powiedzieć. I zaczęłam prosić, mówiąc na głos ” dobry Boże, w imię Jezusa Chrystusa, Twojego Syna a mojego brata i przyjaciela, proszę….. I zaczęłam czytać dalej a ewangelia brzmi < do tej pory o nic nie prosiliscie w imię moje > < proście a otrzymacie >…. Mocno dziś z samego rana Duch Św otworzył mi oczy i dał mocny przekaz jak mam się modlic a jak nigdy tego nie robiłam. Módlcie się, proście w imię Jezusa a będzie Wam dane dosłownie wszystko. Bóg jest MIŁOŚCIĄ

Ania Drążek

Modlę się, Boże, żarliwie,
Modlę się, Boże, serdecznie:
Za krzywdę upokorzonych,
Za drżenie oczekujących,
Za wieczny niepowrót zmarłych,
Za konających bezsilność,
Za smutek niezrozumianych,
Za beznadziejnie proszących,
Za obrażonych, wyśmianych,
Za głupich, złych i maluczkich,
Za tych, co biegną zdyszani
Do najbliższego doktora,
Za tych, co z miasta wracają
Z bijącym sercem do domu,
Za potrąconych grubiańsko,
Za wygwizdanych w teatrze,
Za nudnych, brzydkich, niezdarnych,
Za słabych, bitych, gnębionych,
Za tych, co usnąć nie mogą,
Za tych, co śmierci się boją,
Za czekających w aptekach
I za spóźnionych na pociąg,
– ZA WSZYSTKICH MIESZKAŃCÓW ŚWIATA,
Za ich kłopoty, frasunki,
Troski, przykrości, zmartwienia,
Za niepokoje i bóle,
Tęsknoty, niepowodzenia,
Za każde drgnienie najmniejsze,
Co nie jest szczęściem, radością,
Która niech ludziom tym wiecznie
Przyświeca jeno życzliwie –
Modlę się, Boże, serdecznie,
Modlę się, Boże, żarliwie!

Julian Tuwim

Modlitwa o cud
Panie Jezu, staję przed Tobą taki jaki jestem.
Przepraszam za moje grzechy, żałuję za nie, proszą przebacz mi.
W Twoje Imię przebaczam wszystkim cokolwiek uczynili przeciwko mnie.
Wyrzekam się szatana, złych duchów i ich dzieł.
Oddaję się Tobie Panie Jezu całkowicie teraz i na wieki.
Zapraszam Cię do mojego życia, przyjmuję Cię jako mojego Pana, Boga i Odkupiciela.
Uzdrów mnie, odmień mnie, wzmocnij na ciele, duszy i umyśle.
Przybądź Panie Jezu, osłoń mnie Najdroższą Krwią Twoją i napełnij Swoim Duchem Świętym. Kocham Ciebie Panie Jezu. Dziękuję Ci za wszystko.
Pragnę podążać za Tobą każdego dnia w moim życiu. Amen.
Maryjo Matko moja, Królowo Pokoju,
Święty Peregrynie Patronie chorych na raka

Wszyscy Aniołowie i Święci, proszę przyjdźcie mi ku pomocy.

Szczęść Boże

Chciałam podzielić się świadectwem uzdrowienia które miało miejsce na wiosnę a mianowicie podczas modlitwy wstawienniczej ks Teodor mówił że Pan Jezus uzdrawia teraz z bólu nóg a mnie niesamowicie bolały nogi od stopy do kolan tak że musiałam się położyć i słuchając tych słów mówię  „Panie Jezu przyjmuję to uzdrowienie i dziękuje za nie”  ból stopniowo ustępował do 15 min minął bezpowrotnie, nie odczuwam też bólu kolan, sztywności czy bólu przy wchodzeniu po schodach. Dziękuję również za rozważania i modlitwy które przybliżają mnie do Boga a mianowicie o prawidłowym przeżywaniu straty czy górach lodowych itp to są słowa natchnione które kieruje sam Pan Bóg dla naszego zbawienia przez usta ks Teodora

Bóg zapłać

Chwała Panu
Jasia Jasia Jasia

Ojciec Joachim Badeni opowiadał mi, że gdy po dniach surowego postu schodził do refektarza na śniadanie, patrzył na braci dominikanów z wyższością: „No, ja to sobie popościłem! A wy, szaraczki?”. Często mam wrażenie, że jestem na dnie, że zaczynam wszystko od początku. Ale to tu spotykam Pierwszego, który stał się Ostatnim. Często mam poczucie, że jestem prochem. Prochem ucałowanym przez Najwyższego. Doskonale rozumiem słowa Benedykta XVI, który przed dekadą nauczał: „Człowiek jest prochem i w proch się obróci, ale w oczach Boga jest prochem cennym, bo Bóg stworzył człowieka do nieśmiertelności”.
„Wielkim niebezpieczeństwem przy wspinaniu się po duchowej drabinie jest sprawdzanie, czy daleko już się wspięliśmy – przypominał o. Aleksander Mień. – Nie może być mowy o żadnym «bilansie osiągnięć». Należy zawsze uważać, że znajdujemy się dopiero na pierwszym stopniu. Bóg w każdym momencie może nas przenieść na dziesiąty”.

„Wystarczy, że aureola zsunie ci się o 15 centymetrów, a stanie się stryczkiem” – pisał o pokorze Jeff Eggers.
Bardzo pomaga mi intuicja franciszkanina o. Rafała Koguta: „Nie szukajmy życia duchowego. Szukajmy relacji z Tym, który nas bezgranicznie kocha!”.

„Modlitwa nie jest ćwiczeniem duchowym, które trzeba odrobić, a naszym celem nie jest idealne skupienie, lecz spotkanie ‒ dopowiada s. Bogna Młynarz. ‒ Wydaje mi się, że przyczyną wielu roztargnień jest właśnie to zafiksowanie na własnej modlitwie, na swoim stanie, na szukaniu potwierdzenia, że «dobrze się modlę». A to wszystko jest tak naprawdę mało ważne!”.

„W modlitwie nie chodzi o modlitwę. W modlitwie chodzi o Boga” – podkreślał Abraham Joshua Heschel.
Za Mickiewiczem powtarzam: „Ja, proch, będę z Panem gadał” i w mojej dolinie spotykam „najpokorniejszego z pokornych”.

Beznadziejna! Nic nie warta! Tylko kłopot ze mną i utrapienie dla bliskich! Zmartwienie dla nich wieczne! Pracy znaleźć nie potrafię od 2011 roku, pewnie do niczego się nie nadaję, nic nie umiem, nikomu nie jestem potrzebna! Ciężar dla innych, pasożyt! Po co ja żyję na tym świecie?! Nie mogę sobie tego wybaczyć, że moi kochani bliscy tak się o mnie martwią, a ja nic nie potrafię zrobić, żeby im ulżyć! – Tak było do wczoraj. Do tej cudownej, przemieniającej umysł i serce modlitwy księdza Dominika. Ściskałam w dłoniach kurczowo obrazek Pana Jezusa Miłosiernego, który mam na biurku i płakałam tak, że przez łzy niewiele widziałam. Tylko te miłosierne Oczy… Z głębin pamięci przypłynęły słowa ś.p. Babci Zosi: „Marysiu, jakie Pan Jezus ma oczy?”, „Nie wiem, babciu! Może niebieskie albo zielone, jak moje?”, „Nie, Marysieńko! Pamiętaj! Pan Jezus ma oczy MIŁOSIERNE!”. Płakałam strasznie, aż cała się trzęsłam… A On przychodził i mocą swojej Łaski pokazywał, jak bardzo się mylę. Że jestem kochana, wspaniała, że tyle potrafię, że tyle jestem warta w Jego oczach. Tak wiele, że nie zawahał się oddać za mnie życia… I że to, co potrafię, jest potrzebne… I że moje pragnienia są zgodne z Jego wolą… Że słuszną podjęłam decyzję, a On mi pobłogosławi… Więc pójdę na studia podyplomowe na AGH. Więc odważę się pisać, przecież chciałam tego od dziecka. On sam dał mi zdolności, wrażliwość, spostrzegawczość… Już nie użalam się nad sobą, kiedy po wysłaniu CV w kilka miejsc nie otrzymuję nawet odpowiedzi. Cóż! Widocznie to nie to miejsce, nie ta praca. To dlatego mnie nie przyjęli, a nie dlatego, że jestem do niczego. Wszystko jest po coś. a Bóg ma dla mnie niespodziankę taką, że oniemieję, kiedy mi ją objawi. Dzisiaj pisałam dość dużo. I nawet podoba mi się to, co napisałam  Jak skończę, poślę to do jakiegoś wydawnictwa… Nawet do kilku… Wybaczyłam sobie moje nieudacznictwo, którego nie ma, głupotę, której nie ma, beznadziejność, której nie ma, bycie ciężarem, które istniało tylko w moje wyobraźni… Niech Bóg błogosławi księdza Dominika i księdza Teodora! Dzięki Ci, mój słodki Jezu, że postawiłeś ich na mojej drodze! Maryjo, która teraz, od 13 kwietnia, nosisz mnie w swoim Niepokalanym Łonie, proś Ducha Świętego, żeby do końca przemienił moje serce i duszę, ukształtował na nowo, ulecz mnie swoja miłością i czułością! Dziękuję Ci, Mamo moja Najdroższa, że mnie kochasz!
Maria Biżek-Polaczek

Naucz się mówić o rzeczach trudnych…

Czasami sprawy dzieją się bardzo nie po naszej myśli. Nagle dostajemy informacje, która brzmi jak wyrok, bo ktoś zachorował albo interes się nie powiódł i tylko cud nas może uratować. Pieniądze się kończą, zdrowie szwankuje, miłość zamiast trwać nagle odchodzi, przyjaciel zamiast pomóc rozczarowuje. Sprawy wyglądają beznadziejnie. Samo życie. Można z tym zrobić wszystko: obrazić się, walczyć, zniknąć. Można też oddać to Bogu. Po prostu, z zaufaniem.

„Z całego serca Bogu zaufaj.
Nie polegaj na swoim rozsądku.
Myśl o Nim na każdej drodze,
a On Twe ścieżki wyrówna” (Prz, 3, 5-6)

„Jezu Ty się tym zajmij” – to modlitwa, niczym tajna broń na sytuacje bez wyjścia.
Wypowiedz ją z prawdziwą ufnością, że On może wszystko i że to wszystko jest po coś.

Kiedy modlę się długo o coś i nie widzę efektów myślę sobie: Boże, przecież Ty jesteś Bogiem miłości, a nie jakimś złośliwym starcem, więc skoro czegoś nie dajesz, musi być w tym jakiś sens! Może ta sytuacja ma mnie, moich bliskich czegoś nauczyć, przygotować na coś większego ? Może Ty mnie w ten sposób uczysz miłości?

Największym cudem jest dla mnie to, jak Bóg przemienia rzeczy niemożliwe i sytuacje „bez wyjścia” jeśli się Jemu naprawdę zaufa i naprawdę zawierzy. Jest jeszcze Ona: Maryja.Patronka spraw beznadziejnych. Mama najczulsza. Najlepsze biuro problemów nie do rozwiązania. Ostatnio natrafiłam na niezwykłą modlitwę: „Nowennę Do Matki Bożej Rozwiązującej Węzły”. Powierzyłam Jej pewien węzeł, który mnie uwiera od dawna. Nowenna ta była trudna do przejścia, że myślałam, że nie dam rady, mimo że to tylko dziewięć dni.
Dzięki wsparciu przyjaciół dałam.
Teraz czekam na rozwiązanie tego węzła. Wierzę, że to się właśnie dzieje, chociaż nie mam nic na poparcie tej tezy, bo ta walka toczy się w świecie duchowym, którego przecież nie widać, a my przyzwyczajeni jesteśmy do natychmiastowych efektów, błyskawicznych i spektakularnych. Trudno uwierzyć, jeśli się nie widzi, jeśli nie można dotknąć.

Bo w wierze właśnie mam wrażenie, że o to chodzi: o wiarę. A Jemu chodzi o nas i nie tylko o jakieś szczęście kiedyś gdzieś po śmierci w niebie, ale o pełnie tu i teraz.
Codziennie dzieją się cuda, jeśli tylko zamkniemy oczy i otworzymy serce. Serce ale też oczy duszy. Bo codziennie toczy się walka i rzeczy nie są takimi, na jakie wyglądają.
To jest walka o nas, o nasze wybory, o nasze życie. Walczą niebo i piekło, dwa głosy w nas,
a naszą bronią jest modlitwa. To jak ładowanie mocy w komputerowej grze.

#Modlitwa

Ja mistrzem modlitwy nie jestem. Modlę się jak dziecko, które rozmawia z Tatą albo Mamą i ot tyle mojej mądrości, ale widzę że żadna modlitwa w moim życiu nie pozostaje bez efektów. Nie ma chyba znaczenia, czy jest to modlitwa „Jezu, Ty się tym zajmij”, czy „Nowenna do Matki Bożej Rozwiązującej Węzły”, „Nowenna Pompejańska” czy msze u Dominikanów o potomstwo. Ważniejsze jest to, co w sercu. Zaufanie, że On wie lepiej, że On prowadzi, że lepiej zna się na moim życiu, niż ja. Kiedy odpuszczam i Jemu oddaje stery, dzieją się prawdziwe cuda.

Kilka dni temu miałam sen. Byłam w nim ptakiem. Na wszystko patrzyłam z góry i byłam niezwykle spokojna.
Na co dzień trudno się zdystansować: problemy, rachunki, męczący ludzie, obowiązki, codzienność potrafi pochłonąć i łatwo się nabrać, że to tylko o to chodzi.
Przestajemy szukać głębszego sensu w zdarzeniach codzienności. Przestajemy czekać na cud, marzyć, umiera nadzieja.
Zapominamy, że toczy się walka, że jesteśmy na wojnie, w której wygraną jest nasze życie. Życie w pełni, a nie wegetacja. Że życie to jest podróż w burzy, a nie wąchanie kwiatków na łące.

Dobry Boże, odwróć moje oczy
od wszystkiego co tymczasowe i miałkie.
Naucz mnie widzieć więcej, głębiej,
przez filtr mądrości, roztropności i miłości
ale nigdy nie obcości, fałszywych emocji,
zakłamania i mojego egoizmu.
Bądź mi Światłem. Nie daj mi zapomnieć,
że jestem dzieckiem Światłości,
że jest nade mną Niebo. Amen

Jezu, Ty się tym zajmij !
Krzysia

Modlitwa przybliża mnie do Jego miłości. On kocha mnie bezwarunkowo kocha taką jaką jestem i od kiedy moje serce poczuło tą przeogromną miłość do mnie i oddało ile zdołało zadziały się w moim życiu cuda.
❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️
Doświadczam Jego obecności każdego dnia. Pierwsze co zrobił dla mnie to uzdrowił i zmienił myślenie. To nie jest już ta sama chora na kręgosłup, wątrobę, migrenowe bóle głowy, naderwane ścięgna kolana, haluksy, otyłość, paląca papierosy, nerwice, lęki, depresję Izabela.
To jak ja mam Go nie kochać?!
Kocham całym sercem, całą Duszą i udało się 🙏😆 wymodlilam Sakrament Komunii Świętej. Po 17 latach nie chodzenia do spowiedzi dostalam pokutę i rozgrzeszenie ❤️❤️❤️❤️❤️❤️
Dziękuję Ci Ojcze za wszystko co mam i co udało mi się zrobić. Kocham Cię 🙏❤️

Izabela Marianna Olczak

Rozpoczynając Nowennę zastanawiałem się czy warto ją odmawiać za siebie samego. W końcu chodzę do kościoła spowiadam się w miarę regularnie i staram się cały czas poprawiać. Czy przypadkiem nie powinienem jej odmawiać w intencji swojej rodziny, to oni zaniedbują , kościół i sakramenty święte. A ja samolubnie odmawiać ma za siebie…? Teraz widzę jakim obłudnikiem byłem. To ja mam tą belkę w oku (z Pisma Świętego MT 7,3-5) a nie Ci którzy są naokoło.Z dnia na dzień widzę jaki słaby jestem i jak wiele mi brakuje jeszcze Łaski Bożej (bo bez niej sam nic nie mogę zrobić) aby poznać swoje grzechy których wciąż nie dostrzegam a na pewno jest ich jeszcze Bardzo Dużo.
Arkadiusz Kwiecień.

Codzienne modlitwy i westchnienia do Boga

Jak często rozmawiasz z Bogiem❓Jak często wymówką jest dla Ciebie brak czasu? Obejrzyj to wideo i zastanów się, czy ta rada nie jest właśnie dla Ciebie. 👇

Gepostet von Aleteia PL – Duchowość i lifestyle am Dienstag, 21. Mai 2019

 

Dziewczynka, która jest głuchoniema szuka Boga ze szczerą modlitwą w języku migowym.

“Look how cute ! A young girl who is deaf seeks God with a sincere prayer in sign language. “

Gepostet von The Universal Church am Mittwoch, 9. Januar 2019

 

Ksiądz zastanawia się czy warto… A dzisiaj odmawiając różaniec, słyszę w drugim pokoju śpiew moich córek. Jeszcze nigdy nie byłam tak wzruszona, bez żadnych próśb i nakłaniania, same włączyły transmisje i zaczęły się modlić. Dla mnie to był najtrudniejszy rożaniec jaki miałam okazję przeżyć, w większości przepłakałam z wzruszenia. Próbowałam się skupić na modlitwie, ale im głośniej słyszałam w drugim pokoju jak moja 8 latka i 12 latka się modlą, to po prostu zacinało mi głos, a łzy same się cisnęły. Może dla niektórych nie ma tu nic nadzwyczajnego, ale dla mnie tak… Jeśli księdza transmisje potrafią nakłonić 8 letnie dziecko z autyzmem do modlitwy, to bardzo duże osiągnięcie. Tym bardziej, że moje córki za dnia się biją, w ogóle ze sobą nie współpracują, doprowadzając mnie przez swoje kłótnie do łez – bo starsza nie potrafi zrozumieć, że młodsza jest niepełnosprawna i trzeba z nią inaczej postępować. A dzisiaj pierwszy raz modlitwa razem, bez namawiania, tak po prostu… Jak tu jako matka powstrzymać łzy.
Jeśli ktoś miałby mi do zarzucenia, dlaczego nie poszłam modlić się z córkami, byłoby łatwiej niż w drugim pokoju – mam jeszcze jedną malutką córeczkę, która po prostu sypia osobno.
Joanna Stodółkiewicz

Wczoraj była niedziela. od jakiegoś czasu źle się czuję, dlatego nie byłam pewna czy dam radę pòjść na Mszę Św . Ale wczorajszy dzień był inny. potrzebowałam Boga jak tlenu. Tak bardzo, bardzo. Rano jak codzień modliłam się podczas Modlitwy w drodze, a potem jeszcze włączyłam o. Szustaka na dany dzień. Ojciec Szustak opowiadał o Janie Pawle II , który był tak padnięty raz poczas pielgrzymki do nas , że nie było kolacji, był tylko sen. Za to rano nasz Papież zaskoczył wszystkich w kaplicy bo był na modlitwie pierwszy. To był impuls dla mnie, i jakby do mnie, przecież tak bardzo potrzebowałam wczoraj Pana. Ubrałam sie i wbrew swoim zwyczajom poszłam do kościoła na 9 rano. Nie było łatwo, w drodze grupka pijanych chorych ludzi drwiła akurat przypadkowo ze mnie, szczegòły pomine. kiedy wròciłam tego dnia jeszcze odwiedziłam mame w szpitalu i przyjęłam dawną niewidzianą koleżanke. opowiadałyśmy sobie o ostanich 15 latach , przez które się nie widziałyśmy. Lata lecą, bliscy odchodzą, zdrowie szwankuje, ani je ani mi nie było łatwo. Ja jednak nie czułam ciężaru, było mi tak lekko kiedy wspominałam, jeśli jest jakiś ciężar, nie ja go niosę. Wszystko jest na swoim miejscu , kiedy Bòg jest na pierwszym miejscu.
Agnieszka Golańska

Modlitwa papieża Klemensa XI

Wierzę w Ciebie, Panie,
lecz wzmocnij moją wiarę;
ufam Tobie,
ale wspomóż moją nadzieję;
miłuję Ciebie,
lecz uczyń moją miłość bardziej gorącą;
żałuję za moje grzechy,
ale spraw, bym żałował doskonalej.
Uwielbiam Cię jako Stwórcę wszechrzeczy,
pragnę Ciebie jako celu ostatecznego.
Wychwalam Cię jako ustawicznego dobroczyńcę,
wzywam jako miłosiernego obrońcę.
Kieruj mną w swojej mądrości,
otocz swą sprawiedliwością,
pocieszaj dobrocią,
chroń swoją potęgą.
Ofiaruję Ci moje myśli, Panie,
aby mnie prowadziły do Ciebie;
moje słowa,
aby mówiły jedynie o Tobie;
moje uczynki,
aby zgodne były z Twoją wolą,
i całe postępowanie moje,
aby było życiem wyłącznie dla Ciebie.
Chcę tego, czego Ty chcesz,
chcę dlatego, że Ty chcesz,
chcę, jak Ty chcesz
i jak długo chcesz.
Proszę Cię, Panie,
abyś oświecił mój rozum,
pobudził moją wolę,
oczyścił ciało i uświęcił duszę.
Daj mi żałować za przeszłe grzechy
i zwyciężyć przyszłe pokusy,
opanować złe skłonności
i nabywać odpowiednie dla mnie cnoty.
Daj mi, dobry Boże, miłość ku Tobie
i wstręt do moich wad,
szczerą troskę o bliźnich
i pogardę tego, co złe na świecie.
Spraw, abym się starał słuchać przełożonych,
pomagał podwładnym,
dbał o przyjaciół
i przebaczał wrogom.
Pomóż mi zwyciężać
pożądliwość – umartwieniem,
skąpstwo – jałmużną,
gniewliwość – łagodnością,
a oziębłość – zapałem.
Uczyń mnie roztropnym w radach,
wytrzymałym w niebezpieczeństwach,
cierpliwym w przeciwnościach
i pokornym w powodzeniu.
Spraw, Panie, abym był skupiony w modlitwie,
wstrzemięźliwy przy posiłku,
dokładny w pracy
i zdecydowany w zamiarach.
Natchnij mnie troską o czystość sumienia,
skromność zachowania się i wyglądu,
mowę bez zarzutu
i życie uporządkowane.
Pomóż mi czuwać nad popędami natury,
nad współpracą z łaską,
zachowywaniem Twego prawa
i postępowaniem wysługującym zbawienie.
Naucz mnie, jak jest małym to, co ziemskie,
jak wielkim to, co Boskie,
jak krótkim, co doczesne,
jak nieskończonym, co wieczne.
Spraw, abym dobrze przygotował się na śmierć,
przejął się lękiem Twojego sądu,
uniknął potępienia
i osiągnął niebo.
Przez Chrystusa, Pana naszego.
Amen.

„Jezus, przebywając w jakimś miejscu, modlił się, a kiedy skończył, rzekł jeden z uczniów do Niego: „Panie, naucz nas modlić się, tak jak i Jan nauczył swoich uczniów”. A On rzekł do nich: „Kiedy będziecie się modlić, mówcie:
Ojcze, niech się święci Twoje imię; niech przyjdzie Twoje królestwo! Naszego chleba powszedniego dawaj nam na każdy dzień i przebacz nam nasze grzechy, bo i my przebaczamy każdemu, kto przeciw nam zawini; i nie dopuść, byśmy ulegli pokusie”.
Dalej mówił do nich: „Ktoś z was, mając przyjaciela, pójdzie do niego o północy i powie mu: „Przyjacielu, pożycz mi trzy chleby, bo mój przyjaciel przybył do mnie z drogi, a nie mam co mu podać”. Lecz tamten odpowie z wewnątrz: „Nie naprzykrzaj mi się! Drzwi są już zamknięte i moje dzieci są ze mną w łóżku. Nie mogę wstać i dać tobie”.
Powiadam wam: Chociażby nie wstał i nie dał z tego powodu, że jest jego przyjacielem, to z powodu jego natręctwa wstanie i da mu, ile potrzebuje.
I Ja wam powiadam: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a zostanie wam otworzone. Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu zostanie otworzone. Jeżeli któregoś z was, ojców, syn poprosi o chleb, czy poda mu kamień? Albo o rybę, czy zamiast ryby poda mu węża? Lub też gdy prosi o jajko, czy poda mu skorpiona? Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, to o ileż bardziej Ojciec z nieba udzieli Ducha Świętego tym, którzy Go proszą” (Łk 11, 1-13).

JAK GO USŁYSZEĆ?

A więc mój Przyjacielu, jeżeli Bóg dał Tobie dwoje uszu i jeden język, to znak że na modlitwie masz dwa razy więcej słuchać Go, niż mówić. Bóg często mówi do Ciebie podrzucając myśli albo obrazy, dlatego warto, abyś znalazł na modlitwę miejsce dalekie od hałasów i rozproszeń i wsłuchał się w Jego głos w Twoim wnętrzu, wedle słów: 1 Kor 3,16:,,Czyż nie wiecie, żeście świątynią Boga i że Duch Boży mieszka w was? Albo tu: J 14,23:,,Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go i przyjdziemy do niego i będziemy u niego przebywać”. No i tutaj: 2 Kor 6,16:,,Bo my jesteśmy świątynią Boga żywego – według tego, co mówi Bóg: Zamieszkam z nimi i będę chodził wśród nich i będę ich Bogiem, a oni będą moim ludem”.
TAK WIĘC ZACZNIJ MODLITWĘ OD CISZY najlepiej poprzedzonej słowami z 1 Sm 3,10:,,Mów, bo sługa Twój słucha” i zatrzymaj się już na samym jej początku, na kilka minut milczenia. O.K.? 
Niech Twoje życie nie upływa tylko na zewnątrz Ciebie tj. na peryferiach Twojej duszy…Amen!
Arkadiusz Łukasz Łodziewski

 Jestem aktorem. Świadectwo będzie sporo skrócone, by była jakakolwiek możliwość jego przeczytania. Przed rokiem 2017 wiodłem smutne duchowo życie, bez prawdziwej radości, krzywdząc innych, ze zniewoleniami, nie szanowaniem uczuć innych i świętokradztwem. W 2017 roku moja żona Agnieszka (ówczesna jeszcze tylko dziewczyna), podesłała mi link do słów Księdza Dominika Chmielewskiego zatytułowany „Czasy ostateczne, Maryja ratunkiem dla Świata”. Film trwał 43 minuty ,więc wiedziałem , że nie przesłucham całości. Akurat jechałem w autobusie, zatem jednak przesłuchałem cały. I…przestraszyłem się. Słowa wypowiadane przez księdza były tak dobitne i wstrząsające , że ogarnął mnie strach. To nie był zwykły strach, jak się później okazało to była łaska bojaźni bożej. Jakby coś powtarzało w mojej głowie  „zobacz na swoje życie. Popatrz. Maryja jest mocniejsza od tego całego zła w Twoim życiu. Zrób coś z tym.”  Kilka dni później, gdy wertowałem w internecie wiadomości o Matce Bożej i objawieniach, natknąłem się na film „Ziemia Maryi”, i za skromną opłatą wraz z mamą obejrzałem ten film pełen świadectw z Medjugorje. Nastąpił kolejny Boży kop. Jakby Maryja pukała do drzwi serca pytając czy może tam wejść z miłością. Było to dla mnie wielkie przeżycie. Kilka miesięcy później, będąc w Warszawie, dowiedziałem się, że moja mama jest chora na Boreliozę a babcia trafiła do szpitala (obie żyły same w rodzinnym domu). Nie mogłem pojechać tam do nich bo miałem ogromne zobowiązania w pracy, co kosztowałoby mnie ogromną karę pieniężną gdybym je przerwał. Siostra rodzona w innym kraju, więc też nie mogła pomóc. Zrozpaczony bezradnością pomyślałem tylko o ..różańcu. Po kilku chwilach znalazłem go upchanego w którejś z szafek. Wziąłem do ręki i zrozumiałem, że nie wiem jak się na nim modlić, włączyłem więc instrukcję z internetu. To było wołanie. Błagałem na kolanach Maryję o pomoc. Ręce miałem wyciągnięte na boki , łzy spływały mi tak szybko, że często musiałem wycierać oczy, bo rozmazywała mi się instrukcja odmawiania różańca , którą wyświetlał laptop. Po takiej modlitwie padłem na jakiś czas bezwładnie na dywan dalej płacząc. Następnego dnia Mama zadzwoniła z wiadomością,że czuje się jakoś o wiele lepiej, a babci tak się polepszyło ,że lekarz powiedział, że pojutrze ją wypisują ze szpitala. Teraz już byłem pewien co się stało (Mój Anioł Stróż pewnie odetchnął z ulgą). Zacząłem dostrzegać każdy mój grzech, a zniewolenie trwające od wielu wielu lat Matka Boża zabrała ode mnie w ciągu sekundy. SEKUNDY! Zacząłem się nawracać.  Nagle Bóg zaczął sypać na mnie błogosławieństwa, pełno zleceń aktorskich nagle się pojawiło znikąd! Każdy aktor otwierał szeroko oczy kiedy mówiłem mu ile w tym roku miałem zleceń. Po każdym wygranym castingu, zamiast dzwonić do mamy lub dziewczyny z dobrą wieścią, padałem najpierw na kolana i ze łzami głośno lub z zaciśniętym gardłem od wzruszenia dziękowałem Bogu i Maryi. Tak będę robić już zawsze. W pewnym momencie zadałem w sercu pytanie do Maryi  „Matko Boża, jeszcze nigdy nie miałem tylu oszczędności, co chcesz żebym z nimi zrobił..?” i zrozumiałem, że Bóg chciałby żebym poślubił moją dziewczynę – pieniądze były na ślub i wesele. Zawsze marzyłem, żeby się oświadczyć, żeby wszyscy widzieli, najlepiej na scenie po zakończonym spektaklu z moim udziałem – tak żeby wszyscy widzieli. Teraz jednak poprosiłem Agę szeptem o rękę przy figurze Matki Bożej z pierwszych objawień w Medjugorje. Klęczeliśmy wtedy wśród innych modlących się na skałach ludzi. Nie chciałem nikomu przerywać modlitwy więc szepnąłem do Agi dając jej po kryjomu skromny pierścionek. Oboje płakaliśmy i w cichości oddaliśmy siebie Matce Bożej. Niczego bardziej nie pragnąłem jak opieki tej, która wstawi się za nami wszystkimi przed Bogiem. Ślub i wesele było najpiękniejszym dla mnie dniem, bo danym od Boga samego. Teraz gdy zacząłem modlić się z Księdzem Teodorem pokochałem różaniec już na maxa. Nie odpuszczam ani dnia. Do 13 Maja zastanawiałem się nad podjęciem nowenny pompejańskiej, ale nie byłem przekonany, bo bałem się, że nie będę omawiać każdego koralika z pełnym poświęceniem Bogu. 13 Maja poszedłem biegać, w słuchawkach miałem Radio Warszawa (radio katolickie), w którym nagle pojawił się wywiad z Wojownikiem Maryi, który zaczął wymieniać swoje grzechy przed przyjściem łaski nawrócenia. 90% z tych grzechów były takie jak moje wcześniejsze. Te same upadki, te same zniewolenia. Powiedział też, że jak najbardziej odmawia pompejankę, a jak klękają z rodziną do modlitwy to jego najmłodsza córeczka sama z siebie podchodzi do figurki Maryi i całuje ją po czym wraca na miejsce. Jak bardzo zapragnąłem mieć taką rodzinę i pomyślałem „Maryjo, tak Cię przepraszam, przecież tyle Ci zawdzięczam” i odmawiam pompejankę i modlę się za wszystkich , którzy to robią, o wytrwałość. Jeszcze gdy się dowiedziałem ,że Ksiądz Teodor połączył boże siły z Księdzem Chmielewskim to można sobie wyobrazić radość w sercu 

Dziś gdy odmawiany był różaniec za wstawiennictwem Świetego Maksymiliana Kolbego (mojego patrona z bierzmowania) pomyślałem sobie  „gdyby tak tylko Ksiądz Teodor dołączył modlitwę do Niepokalanej” i w tym momencie słyszę Księdza : „skoro już Święty Maksymilian to odmówmy jeszcze tę modlitwę: O Maryjo bez grzechu poczęta…”.   Cuda dzieją się w sercach naszych. Przepraszam, za dosyć chaotyczne napisanie tego świadectwa, pewnie jest trochę błędów, ale palce same pędzą jak szalone na tej klawiaturze. Dziękuję, że mogę się z Wami modlić, dziękuję Księdzu Teodorowi za piękne rozważania (wciąż zadziwia mnie, jak Bóg wiele siły daje i łask, by codziennie kapłan mówił tak mądre i przenikające serca słowa). Czasem wręcz wydaje mi się, że Duch Święty dyktuje na ucho Księdzu Teodorowi poszczególne myśli, ale to już ich wspólna tajemnica 
Szymon Kołodziej

Myślę – pisać, nie pisać ? To takie banalne, a dla mnie prawdziwy cud i to teraz gdy odmawiam nowennę pompejańską…. Jakieś 7 lat temu, mój syn zamknął się na świat. Uważał nas – rodziców za swoich wrogów. Mnóstwo starań. Psycholodzy, psychiatrzy, terapia i nic. Moja bezsilność, złość, zwątpienie. Cały czas walka o to by skończył szkołę, by wyszedł do ludzi i nic. Były Msze o uzdrowienie i uwolnienie, jeździłam z Jego zdjęciem – prosząc, błagając Boga o cud. Szukałam, sama nie wiem, czego ? Rok temu przez przypadek trafiłam tu, na Teobańkologię i błogosławieństwa Ks. Teodora. Dziwna nazwa – pomyślałam, ale zostałam. Wczoraj zdarzył się cud, mój syn ,,przemówił ludzkim głosem” , płakał, przepraszał, pomagał. Wrócił mój kochany Synek ,,z dalekiej podróży”. Proszę Was o modlitwę, aby nigdy więcej, ,,nie uciekał”. Chwała Panu!
Barbara Rożek

Jestem na pustyni. Mój dom stał się moją pustynią. Samotnią. Od kiedy w drugiej ciąży starszy syn dostał zapalenia wyrostka musiałam zostać z nim w szpitalu, potem wziąć urlop w pracy i zaopiekować się nim w domu. Był koniec ciąży więc już zostałam na chorobowym, potem macierzyński i aktualnie w wyniku podjęcia decyzji z mężem zostałam jeszcze na rok z chłopakami w domu. Okres ten wiązał się również ze zmianą mieszkania. Musieliśmy wynająć większe. Tak się stało że wcześniej mieszkaliśmy w miescie, małym ale mieście. Wszędzie blisko kościół, sklepy,plac zabaw, park. W takim wypadku przeprowadzka na wieś, której nie znamy, między nowych ludzi, kilkanascie minut drogi samochodem od miasta to wyzwanie jak się okazało. Mieszkamy już ponad rok, a ja nadal czuje się tu obco i jak to było ostatnio na rozważaniach-nie na swoim miejscu. Wszystko niby ok, ale brakuje mi kogoś obok z kim mogłabym porozmawiac, jakiegoś dorosłego. Telewizja wprawiała mnie w poczucie marnotrawienia czasu i bezsensu wiadomości jakie przekazuje. Za to internet był pełen treści ale bez konkretnego punktu zaczepienia. Modliłam się ale jakoś tak zawsze ciężko mi to przychodziło. Luźna rozmowa z Bogiem w myślach tak i to często ale skupiona modlitwa przy różańcu to wyzwanie które przychodziło z trudem. Wierząca byłam tak o sobie mówiłam, ale widzę że brak mi było wiary w samą siebie. A co za tym idzie nie wierzyłam w innych w pełni. Mam wrażenie że od zawsze szukam Boga, tylko zbyt często przystaje przy drogowskazach i zamiast iść do niego prostą drogą to błędnie   bocznymi uliczkami. W aktach strzelistych często prosiłam o dobrą modlitwę o przewodnika mojej drogi. Oglądałam filmiki już śp. Ks. Pawlukiewicza, który od zawsze poruszał moje serce. Po jego śmierci prosiłam go żeby wstawił się za mną i dal mi siłę. Tak też trafiłam na ks. Chmielewskiego a za jego przyczyną na informację o mającej się rozpocząć w ciągu   Wielkiej Nowennie Pompejańskiej. Myślę sobie super inicjatywa, w gru pie siła. Tylko jak ja ogarnę trzy różańce dziennie, ale czekaj czekaj jak to jak ogarnę, a to ja biorę udział? Trzy dni na zastanowienie i 13 mają zaczęłam z Wami. Co najlepsze nie czuje do tej pory problemu z organizacją czasu na modlitwę. Na początku przy okazji wizyty u mojej mamy poprosiłam ją żeby trzy razy dziennie pomyślała tylko o mnie żebym wytrwała w Nowennie. Od tej pory czuje się bliżej Boga, czuje, że zawsze mam obok siebie nawet nie osobę dorosłą z którą mogę porozmawiać, ale całe Niebo na które mogę liczyć. Ks. Teodor i jego projekt Teobankologi to dar od Boga. Codziennie czuje się jak na stole operacyjnym, gdzie Jezus chirurg, przy pomocy ks. Teodora operuje moje serce, moje sumienie, moją duszę. Dzięki tej mojej samotni, dzięki tej pustyni domowej znalazłam Boga.❤️codziennie otwieram Biblię na losowo wybrany fragment i dzisiaj trafiłam na Mądrość Syracha 51,13-30, która jest podsumowaniem mojej drogi.
Karolina Zalesińska


Sachin Jose Ettiyil

Trzeba choć jeden raz,
Tak się poczuć małym,
Zgubić swą przewodnią nić.
Kto nie wołał raz pomocy,
Nie wie co to znaczy żyć.
Trzeba choć jeden raz,
Spojrzeć w niebo czyste,
Poza niebem nie mieć nic.
Kto nie doznał tej wolności,
Nie wie co to znaczy żyć.

Moglibyśmy się od nich uczyć modlitwy. Od dzieci w bólu odchodzących na nowotwory. Albo lepiej – od ich matek. Od alkoholików zapijających po latach abstynencji, a potem podnoszących się po raz kolejny i walczących dalej. Od narkomanów przegrywających swoje beznadziejne życie, ale dalej niosących iskrę ufności, skrytą być może w ostatnim zdrowym zakamarku serca. Od księży toczących na śmierć i życie zacięty bój o czystość w świecie, gdzie eksperci, autorytety i media coraz częściej przekonują, że nie warto, że wierność to już tylko przeszłość i zabobon.

Oni wiedzą czym jest modlitwa biedaka: „Biedak zawołał, a Pan go wysłuchał.”
Od nich moglibyśmy się uczyć modlitwy i postawy wiary. Znad przepasci, nie z podręczników.
Żydowski teolog i myśliciel Abraham Joshua Heschel, w obszernej monografii „Człowiek szukający Boga” pisze następujące slowa:
„Naprawdę, istnieje coś o wiele większego niż moje pragnienie modlitwy, mianowicie to, że Bóg pragnie, abym się modlił. Jest coś o wiele większego niż moje pragnienie by uwierzyć, mianowicie to, że Bóg chce, abym wierzył. Jakże niewielkie znaczenia ma moja modlitwa pośród procesów toczących się we wszechświecie!. Jakąż niedorzecznością jest modlitwa – o ile nie jest wolą Boga, bym się modlił!
Roman Zięba

 

„Najlepsza modlitwa to ta, która zawiera najwięcej miłości.”

/ bł. Karol de Foucauld /

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *